Tottenham z niechlubnym rekordem. A nawet dwoma…

Tottenham zaliczył kolejny rozczarowujący występ i zremisował bezbramkowo z Evertonem. Spurs po czterech kolejkach nadal nie zdobyli gola, co jest najgorszym początkiem ligowego sezonu pod tym względem w historii klubu. Co więcej, był to pierwszy remis 0:0 w 140 meczach Premier League rozegranych na Tottenham Hotspur Stadium.

Największym problemem Tottenhamu nie jest jednak skuteczność. Spurs po prostu tworzą za mało sytuacji. Przeciwko Evertonowi zespół Roberto De Zerbiego momentami wyglądał całkiem nieźle na własnej połowie i w środku pola. Potrafił utrzymać się przy piłce, spokojnie rozegrać akcję i przedostać się pod pole karne rywala. Tam jednak najczęściej wszystko się kończyło. To już czwarty ligowy mecz bez gola i właściwie po żadnym nie można było powiedzieć, że Tottenham miał serię świetnych okazji, których po prostu nie wykorzystał. Spurs nie wyglądają jak drużyna nieskuteczna. Wyglądają jak drużyna, która ma problem z wykreowaniem sytuacji.

Latem klub mocno inwestował w ofensywę. Do zespołu trafili Omar Marmoush, Savinho czy Mateus Fernandes, ale na ten moment żaden z nich nie sprawia wrażenia zawodnika, który pociągnie drużynę w trudnym momencie. Marmoush jest aktywny, ale brakuje mu konkretów. Savinho daje dynamikę, jednak jego akcje zbyt często kończą się bez efektu. Fernandes, którego De Zerbi ustawia na pozycji numer dziesięć, również nie wygląda jeszcze jak piłkarz, wokół którego można oprzeć ofensywę zespołu.

Tottenhamowi brakuje zawodnika, który stworzy przewagę indywidualną w okolicach pola karnego. Kogoś, kto wygra pojedynek, zagra nieoczywistą piłkę albo sam zrobi coś z niczego. De Zerbi próbował przeciwko Evertonowi kilku ciekawych rozwiązań. Boczni obrońcy grali bardzo wysoko, a na zabezpieczeniu zostawali głównie dwaj stoperzy i środkowi pomocnicy. Andy Robertson trzymał szerokość po lewej stronie, natomiast Archie Gray często schodził do środka i momentami ustawiał się niemal jak ofensywny pomocnik. Pomysł był widoczny, ale jakości brakowało. Ani Robertson, ani Gray nie dawali z przodu tyle, żeby Everton miał z tym większy problem.

Znacznie lepiej niż w pierwszych meczach sezonu wyglądał Sandro Tonali. Włochowi służyły warunki tego spotkania. Everton nie pressował bardzo wysoko, więc pomocnik Tottenhamu miał więcej czasu na przyjęcie piłki, obrót i zagranie do przodu. W takich sytuacjach Tonali potrafi wyglądać bardzo dobrze. Gra odpowiedzialnie, umie przesunąć akcję dobrym podaniem i przyspieszyć grę. Nadal nie prezentuje poziomu, jakiego można oczekiwać po zawodniku kosztującym około 100 milionów funtów z bonusami, ale progres względem początku sezonu jest widoczny. Ciekawie wygląda również Jan Paul van Hecke. Tottenham nie ma klasycznej szóstki, która dyktowałaby tempo rozegrania, dlatego część tej odpowiedzialności przejmuje właśnie Holender. Gdy ma czas i miejsce, potrafi bardzo dobrze wprowadzać piłkę. Gra dużo podań mijających drugą linię przeciwnika, dobrze zmienia ciężar gry i nie boi się trudniejszych zagrań. Momentami to właśnie od niego najbardziej zależy, czy Tottenham sprawnie przesunie akcję pod bramkę rywala.

Everton nie zrobił wielkiego meczu w ofensywie, ale bardzo dobrze wyglądał w obronie. James Garner po raz kolejny pokazał, dlaczego od dłuższego czasu jest łączony z mocniejszymi klubami. Nie tylko dobrze radzi sobie w pojedynkach, ale przede wszystkim bardzo rozsądnie się ustawia i zabezpiecza przestrzeń. Jeżeli utrzyma taki poziom przez cały sezon, temat transferu do jednego z czołowych klubów Premier League zapewne wróci. Bardzo dobry mecz rozegrał również Jarrad Branthwaite. Jego rozwój w ostatnim czasie zatrzymały kontuzje, ale przeciwko Tottenhamowi wyglądał jak zawodnik, który jeszcze niedawno znajdował się na radarze najmocniejszych klubów w Anglii. Blokował strzały, dobrze czytał grę i nie popełniał błędów.

Everton miał więc na kim polegać w defensywie. Z przodu wyglądało to już znacznie słabiej. Tottenham po czterech kolejkach pozostaje bez gola i na ten moment trudno uznać to za przypadek. Problem Spurs nie polega na pechu czy nieskuteczności. Problem polega na tym, że pod bramką przeciwnika zbyt często nie mają żadnych argumentów.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img