REKLAMA

Tymoteusz Puchacz zadebiutował w Bundeslidze, Union utrzymał fotel lidera po golu z 90+7 minuty

Spodziewaliśmy się tego przed tygodniem, doczekaliśmy dzisiaj. Tymoteusz Puchacz w końcu zanotował swój debiut w Bundeslidze, wybiegając w podstawowym składzie na mecz z Borussią Mönchengladbach. Union Berlin w minionej kolejce sensacyjnie przegrał z Bochum, więc chcąc utrzymać przewagę nad Bayernem Monachium (który wygrał swój mecz) musiał pokonać „Źrebaki”. Tym bardziej warto docenić, że trener Urs Fischer dał szansę Polakowi.

Pojedynek dobrze rozpoczął się dla ekipy ze stolicy Niemiec. No prawie…

Sheraldo Becker dał przewagę Unionowi golem w 29. minucie, ale arbiter po przeanalizowaniu sytuacji nie uznał gola (zagranie ręką). Na domiar złego, trzy minuty później to Borussia strzeliła gola — tym razem uznanego. Wrzutkę z rzutu rożnego wykorzystał Nico Elvedi, a berlińczycy znaleźli się w trudnej sytuacji.

Tymoteusz Puchacz opuścił murawę w 59. minucie przy wyniku 0:1. Jaki to był jego występ? Mocno przeciętny.

  • 45 kontaktów z piłką
  • 19 celnych podań (73,1%)
  • 1 kluczowe podanie
  • 0 celnych dośrodkowań na 5 prób

Oddajmy jednak uczciwie, Union nie jest drużyną, grającą wybitną piłkę. W wielu spotkaniach prezentują się średnio pod względem efektowności, za to znakomicie punktują rywali. Tym razem zadanie zapowiadało się na bardzo trudne. Dopiero na 11 minut przed końcem regulaminowego czasu gry, Kevin Behrens doprowadził do wyrównania. Wydaje się, że przy dośrodkowaniu w pole karne błąd popełnił bramkarz Gladbach — Tobias Sippel. Gospodarze walczyli do samego końca, aż w końcu w 7 minucie doliczonego czasu gry po rzucie rożnym trafienie zaliczył Danilho Doekhi.

źródło: yt – Bundesliga

To był zarazem typowy i nietypowy mecz Unionu Berlin

Typowy, bowiem przecisnęli wygraną różnicą jednego gola i, mimo że nie były to nadzwyczaj piękne dla oka zawody, trzy punkty zostały dopisane na ich konto. Nietypowy, bowiem nie kontrolowali gry i po straconym golu musieli nieźle napracować się, by najpierw odrobić straty, a następnie strzelić zwycięskiego gola. Wiadomo, takie zwycięstwo są nieprawdopodobnym zastrzykiem adrenaliny dla graczy i podnoszą morale. Union Berlin mógł stracić fotel lidera, ale daje to oni są na miejscu numer 1.

Zdajemy sobie sprawę, że debiut Puchacza będzie różnie oceniany — raczej krytycznie, bowiem nic specjalnego nie pokazał. Union tak jednak gra. Może poza meczem z Borussią Dortmund, często stawiają na efektywność ponad efektownością. Możliwe, że Tymoteusz wypadnie ze składu na kolejne mecze, ale dzisiejsze spotkanie jest sygnałem, że trener bierze go pod uwagę przy rotacji. To już wiele znaczy. Puchacz liczy się w walce o skład lidera Bundesligi. Doceńmy to.

REKLAMA
Marcin Pietkiewicz
Marcin Pietkiewiczhttp://mymistrzowie.pl/
Płakałem za Ayrtonem Senną, krzyczałem gdy Ebi Smolarek wkręcał Portugalczyków w ziemię i otwierałem oczy ze zdumienia widząc Chrisa Weidmana nokautującego Andersona Silvę. Futbol kocham, chociaż nie raz miałem go dosyć. Zarywam noce oglądając gale MMA, ale nigdy nie żałuję.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,638FaniLubię
10,660ObserwującyObserwuj
555ObserwującyObserwuj
REKLAMA