REKLAMA

Siatkarki przed szansą – czy ponownie wykorzystają rolę gospodyń?

Obecnie odbywający się mundial w siatkówce kobiet jest trzecim turniejem rangi mistrzowskiej zorganizowanym w Polsce. Sam światowy czempionat dla płci pięknej to pierwszyzna dla kraju z nad Wisły. Jednakże w przeszłości mieliśmy szansę gościć najlepsze siatkarki w ramach dwóch rozgrywek o prymat na Starym Kontynencie. Oba przypadki dały nam miłe wspomnienia.

Daleko płynąca Łódź

Kadra złożona z mieszanki legendarnych „złotek” i nowo wchodzącego pokolenia na mistrzostwach Europy 2009 zaczęła od niezbyt zakłóconego awansu do drugiej rundy. Przegrały tylko z Holenderkami walkę o pierwsze miejsce w grupie. Jak się miało później okazać, to właśnie pomarańczowe dziewczyny były jedynym kryptonitem Polek na World Championship. Przechodząc fazę play-off (będącą w rzeczywistości kolejną fazą grupową) bez porażki ponownie spotkały Holandię w półfinale.

Podopieczne Jerzego Matlaka bardzo łatwo przegrały dwie partię. Udało im się ugrać trzeciego seta, ale to było wszystko. Do wielkiego powrotu nie doszło i Polsce pozostała walka o brąz. W niej pokonały pewnie pokonały Niemki nie dając sobie odebrać żadnego seta. Najniższy stopień podium stał się miłym epilogiem dla kilku wygasających gwiazd szykujących się na sportową emeryturę. Zaś dla młodszych stał się najwyższym punktem w reprezentacyjnej karierze. Trochę czasu minęło przed kolejnym wartym odnotowania rezultatem.

Turecka gorączka

Dziesięć lat później Polska wspólnie z Węgrami, Słowacją i Turcją ponownie przyjęła mistrzostwa na swoje hale. W fazie grupowej przegrały jeden mecz. O dziwo nie z najmocniejszymi w zestawieniu Włoszkami (które pokonały po tie-breaku), lecz z Belgijkami. Biało czerwone miały to szczęście, że trochę dłużej mogły czuć wsparcie swoich ścian od innych. Węgry i Słowacja kończyły prace organizacyjne na etapie 1/8 finału. Polki były trochę większymi beneficjentkami, gdyż grały u siebie jeszcze ćwierćfinał. Lecz to Turczynki jako jedyne w ramach dalszych awansów nie musiały nigdzie wyjeżdżać.

Po przejściu Hiszpanii oraz Niemiec w drodze do final four zawodniczki pod wodzą Jacka Nawrockiego wyleciały do Turcji, aby zmierzyć się z ostatecznymi gospodyniami. Niestety poza jednym zrywem w trzecim secie nie były w stanie zablokować przeciwniczkom drogi do finału. Natomiast w meczu o brązowy kruszec uległy poprzednim grupowym rywalkom z Italii, które tym razem pewnie i bez straty rozprawiły się z Naszymi siatkarkami.

Czwórka

Polska jako gospodarz do tej pory za każdym razem kwalifikował się do najlepszej czwórki turnieju. Jest to wynik, który na pewno ucieszyłby wielu gdyby został powtórzony przez kadrę Stefano Lavariniego. Inaugurację zaliczyła bardzo dobrze zwyciężając z Chorwacją. Na horyzoncie pojawią się teraz jednak jeszcze mocniejsi przeciwnicy. Następna w kolejce Tajlandia zaskakująco pokonała Turcję pokazując tym samym swoją siłę. Biało czerwone będą musiały być przygotowane jeśli chcą myśleć o kontynuowaniu serii z mistrzostw Europy.

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

98,550FaniLubię
10,667ObserwującyObserwuj
556ObserwującyObserwuj
REKLAMA