Oddanie Piątka mści się na Fiorentinie. Jović karykaturą napastnika

Luka Jović i Krzysztof Piątek to piłkarze, którzy na przestrzeni ostatnich lat byli do siebie wielokrotnie porównywani. Obaj bowiem błyszczeli w sezonie 18/19 w topowych ligach europejskich. Serb podbijał Bundesligę razem z Sebastianem Hallerem w Eintrachcie Frankfurt. Z kolei „El Pistolero” robił furorę w barwach Genoi, a następnie radował swoimi bramkami kibiców Milanu. Obydwu napastników zaliczyło później również spektakularny zjazd. Jović grzał ławę w Realu, będąc cieniem przemykającym po korytarzach szatni. Piątek nie potrafił ustabilizować formy w Hercie ani Fiorentinie. Na chwilę obecną wydaje się jednak, że problem Luki Jovicia jest znacznie bardziej skomplikowany niż zacięte od czasu do czasu pistolety Krzysztofa Piątka.

Luka Jović zdobywa swoją pierwszą bramkę w europejskich pucharach od 2019 roku.

Jović cierpi na chorobę dwubiegunową

Luka Jović rozpoczął sezon 22/23 od gola przeciwko Cremonese. Wspaniałe przywitanie kibiców Fiorentiny w pierwszym spotkaniu Serie A na własnym stadionie. Jović zagrał wtedy naprawdę dobry mecz, nie tylko strzelając bramkę ale będąc również aktywnym przez większość czasu gry. Vincenzo Itialiano mógł być wtedy zadowolony, że napastnik pozyskany do jego drużyny stara się grać zdecydowanie wszechstronniej, aniżeli tylko czekać z przodu na podania kolegów w polu karnym. Niestety, jedna jaskółka wiosny w tym przypadku nie uczyniła…

Od tamtego czasu, 24-letni Serb wystąpił dla Violi w 12 spotkaniach. Tylko połowę z nich rozpoczynał w wyjściowym składzie. Nie liczy się jednak liczba rozegranych minut, a bramki i asysty, z których rozliczany jest napastnik. Te prezentują się następująco: 1 gol (w Lidze Konferencji przeciwko Heart of Midlothian), 0 asyst. Jak łatwo zatem policzyć, dorobek Luki to 2 gole po 13 rozegranych spotkaniach. Średni czas potrzebny na zdobycie bramki: 376 minut. Karykaturalną niestabilność Jovicia uwypukliło szczególnie wczorajsze spotkanie z Lazio. Jović, który zagrał niezłe spotkanie kilka dni wcześniej i zdobył bramkę w Lidze Konferencji, przeciwko Lazio zaliczył jeden z najgorszych występów w karierze. Napastnik Fiorentiny zdołał uzbierać na swoje konto aż 4(!) niewykorzystane sytuacje, gdzie od początku kampanii zmarnował dogodną okazję strzelecką zaledwie raz. Gospodarze z Florencji przegrali z drużyną Sarriego aż 0:4. Można zatem jedynie przypuszczać, co by było gdyby Serb był jakkolwiek skuteczny w tej rywalizacji.

Mecz z Lazio był więc dla Jovicia prawdziwą zapaścią. Traumatycznym przeżyciem, przypominającym mu czasy nijakości i bezradności z Realu Madryt. Czy po takim ciosie zadanym samemu sobie, Luka będzie w stanie wrócić na właściwe tory?

Piątek odkurzył pistolety

Zupełnie inaczej sytuacja ma się w przypadku Krzysztofa Piątka, który z Fiorentiny trafił do Salernitany. Dużo mniejsza presja, inne oczekiwania, możliwość skupienia się na strzelaniu, a mniej na konstruowaniu akcji i grze kombinacyjnej. Jak na razie, takie proste środki zdają się służyć polskiemu napastnikowi. Piątek po 5 meczach w barwach Salernitany ma na swoim koncie 2 trafienia. Debiutanckiego gola zdobył z rzutu karnego w feralnym meczu przeciwko Juventusowi, a w ostatnią niedzielę wpisał się na listę strzelców w spotkaniu z Hellasem. Statystyka gola zdobywanego średnio co 155 minut prezentuje się w przypadku Piątka zdecydowanie lepiej niż ta Jovicia. Nie wspominając już o Arthurze Cabralu, który w zeszłym sezonie często grał kosztem Polaka we Fiorentinie, a obecnie nie ma na koncie ani gola, ani asysty.

Fiorentina może się zatem uderzyć w pierś. Jedna z najładniej grających drużyn we Włoszech ma problem ze zdobywaniem bramek, a napastnik z którego zrezygnowali strzela ważne gole dla ligowego rywala. W efekcie to Salernitana jest dwa oczka wyżej w tabeli Serie A od trzynastej Fiorentiny. A to chyba mówi już samo za siebie.

REKLAMA
Marek
Marek
Entuzjasta piłki nożnej, kibic FC Barcelony. Piszę na temat futbolu w Hiszpanii, Włoszech czy Anglii. Lubię piłkę widowiskową i atrakcyjną - pełną ekspresji i autentycznej radości z gry. W ekipie Mistrzów dzielę się zarówno swoimi spostrzeżeniami ściśle związanymi z piłką, jak i wszelkimi historiami dziejącymi się wokół sportu. Gwarantuję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie - od szczegółowych, merytorycznych analiz po luźne, maksymalnie subiektywne i spontaniczne treści, których nie można zamknąć w żadnych ramach. Mes que un Futbol!
PODOBNE
REKLAMA
101,890FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ