REKLAMA

Man City traci punkty – Haaland z kolejnym golem, Cash z urazem

Manchester City drugi raz w tym sezonie traci punkty. Po remisie z Newcastle w 3. kolejce tym razem niespodziewanie podzielili się punktami z Aston Villą. Dziś Man City nie wyglądało jak nas do tego przyzwyczaiło, a gospodarze potrafili to wykorzystać.

Kontuzja Matty’ego Casha

Pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem. Man City grał trochę tak, jakby był przekonany, że ten mecz się sam wygra. Bardzo cierpliwie, nie forsując tempa, czekając aż w defensywie Aston Villi pojawią się jakieś luki. Gospodarze, którzy – delikatnie rzecz ujmując – nie weszli najlepiej w sezon wcale nie rozłożyli czerwonego dywanu przed graczami mistrza Anglii. The Villans nie okopali się na własnej tercji boiska, chcieli wyczekać momenty, w których można zaatakować rywala wyżej i przynosiło to w miarę korzystne efekty. Manchester City do przerwy nie oddał strzału, aczkolwiek to też zasługa tego, że podopieczni Guardioli rozpoczęli mecz w trybie ekonomicznym.

z naszej, polskiej perspektywy najbardziej interesującym wydarzeniem pierwszej części gry było opuszczenie boiska przez Matty’ego Casha w 27. minucie. Reprezentant Polski miał problemy z mięśniem, kontuzja nie wyglądała poważnie, więc nie powinniśmy się martwić, jednak na dokładne informacje musimy jeszcze zaczekać. Casha zastąpił doświadczony Ashley Young, który prezentował się bardzo solidnie. To raczej drugą flanką goście przeprowadzali więcej ataków.

Erling Haaland się nie zatrzymuje

Właśnie po jednym z ataków prawą stroną The Citizens objęli prowadzenie. A zrobił to nie kto inny, jak Erling Haaland. Norweg zdobył swoją dziesiątą bramkę w szóstym meczu. Po raz kolejny zgubił obrońców w polu karnym i wbił piłkę do siatki z bardzo bliskiej odległości. Haaland dopiero co rozpoczął swoją przygodę w Premier League, a licząc od poprzedniego sezonu tylko Raheem Sterling strzelił więcej goli z obrębu pola bramkowego. Coś niesamowitego. Dziś Norweg wykorzystał świetne podanie De Bruyne, który po zmianie stron częściej tworzył przewagę na prawej flance, a to dawało efekty.

Po wyjściu Manchesteru City na prowadzenie wydawało się, że sprawa rezultatu jest już w tym spotkaniu zamknięta. Znamy w końcu zespół Guardioli, wiemy w jakiej formie jest Aston Villa. A tu proszę – niespodzianka. Jeden z nielicznych wypadów gospodarzy skończył się trzecim oddanym strzałem w tym spotkaniu, a Leon Bailey doprowadził do wyrównania. W tym miejscu należą się też pochwały dla Stevena Gerrarda. W końcu wystawienie Jamajczyka od 1. minuty nie było oczywistym wyborem, a ustawienie podającego mu Jacoba Ramseya na lewym skrzydle – i tym samym posadzenie na ławce zarówno Coutinho, jak i Buendii – się opłaciło. Aston Villa dokonała tego, czego nikt się po niej nie spodziewał – urwała punkty Man City.

***

Jeśli jesteście fanami Premier League to zapraszamy na grupę Kick & Rush – wszystko o lidze angielskiej

REKLAMA
Paweł
Paweł
W szeregach Mistrzów od czerwca 2019. Najczęściej piszę o Premier League, ale od czasu do czasu staram się też podejmować inne tematy. Fan Arsenalu. Burnley - Watford to najlepszy sposób na spędzenie piątkowego wieczoru.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,040FaniLubię
10,664ObserwującyObserwuj
556ObserwującyObserwuj
REKLAMA