Juventus nagrał kolejną część „piłkarskich jaj”

Juventus na starcie sezonu radził sobie naprawdę dobrze. Piłkarze Massimiliano Allegriego wygrywając z Sassuolo mogli przebić się na fotel lidera Serie A, oczywiście, do czasu kolejnego meczu Interu. Ich dzisiejszy rywal z 4 rozegranych spotkań przegrał aż 3, więc faworyt zawodów wydawał się oczywisty. Goście postanowili jednak nakręcić kolejną część kompilacji „piłkarskich jaj”. Fragmenty tego spotkania będą długo krążyły w sieci…

Antybohaterem zawodów już w 12. minucie został Wojciech Szczęsny

Polski golkiper fatalnie interweniował przy uderzeniu Armanda Laurienté, i tak naprawdę sam wbił sobie gola. No cóż, takie bramki nie powinny padać i chyba nie ma sensu więcej dodawać. Juventus na starcie spotkania znalazł się w trudnej sytuacji.

Turyńczycy musieli walczyć o odrobienie strat i szybko przeszli do konkretów. W 21. minucie drogę do własnej siatki znalazł Matias Vina — który niefortunnie uprzedził Westona McKennie. Przed zmianą stron drugiego gola dla Sassuolo dorzucił jednak Domenico Berardi i Stara Dama schodziła do szatni przegrywając. Mimo słabej postawy Dusan Vlahović pozostawał na murawie do 76. minuty — chwilę po jego zejściu, drogę do siatki znalazł Federico Chiesa. Gdy wydawało się, że po ciężkim boju Juve zgarnie chociaż jeden punkt, trafieniem popisał się Andrea Pinamonti. I w tej sytuacji możemy pomarudzić na postawę Szczęsnego, który uderzenie z dystansu odbił do środka, dokładnie na głowę zawodnika Sassuolo. Juventus znów przegrywał i wydawało się, że do końca będzie walczył o wyrównanie. Prawdziwe show skradł jednak Federico Gatti, który… No cóż, zaliczył jednego z najbardziej spektakularnych samobójów ostatnich lat. Janusz Jojko byłby dumny.

źródło: Sassuolo-Juventus 4-2 | Incredible scenes at the Mapei Stadium: Goals & Highlights | Serie A 2023/24 – YouTube

Sassuolo zasłużyło na wygraną

Oddali więcej strzałów i więcej strzałów celnych. Juventus mógł jednak co najmniej zremisować, gdyby nie katastrofalne błędy. To pierwsza porażka turyńczyków w tym sezonie ligowym i sygnał, że wciąż wiele pracy przed piłkarzami Allegriego. Wojtek Szczęsny nie zaliczy tego spotkania do udanych, jednak oddajmy — nie możemy zrzucać całej winy na jednego zawodnika. Zawiedli wszyscy. Smutne, że w trudnych momentach, szkoleniowiec nie miał wiary w Arkadiusza Milika i wpuścił go na murawę dopiero w 83. minucie. Inna kwestia, że Polak zanotował ledwie 8 kontaktów z piłką.

Sassuolo — Juventus 4:2 (Laurienté 12′, Berardi 41′, Pinamonti 82′, Gatti sam. 90+5′ – Vina sam. 21′, Chiesa 78′)

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA
106,588FaniLubię
10,434ObserwującyObserwuj
596ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ