Zaledwie kilka miesięcy po hitowym transferze Ousmane Sow może ponownie zmienić klub. Brøndby IF nie zamierza definitywnie skreślać byłego zawodnika Górnika Zabrze, jednak dopuszcza jego wypożyczenie. Powrót do Ekstraklasy wydaje się jednym z możliwych rozwiązań, choć na razie nie ma informacji o rozpoczęciu rozmów z Zabrzanami – co w teorii mogłoby być rozsądnym wyborem.
Sytuację 26-letniego skrzydłowego skomentował Julius Ohnesorge, dyrektor sportowy duńskiego klubu. Przyznał, że obecne położenie Sowa nie jest korzystne dla żadnej ze stron. Zawodnik ma nadal pracować na treningach i walczyć o miejsce w drużynie, ale jeżeli jego sytuacja się nie zmieni, Brøndby poszuka rozwiązania na rynku. Jednym z rozważanych wariantów jest wypożyczenie, które pozwoliłoby Senegalczykowi regularnie grać i odbudować wartość. Sow nie znalazł się w kadrze na inaugurujący sezon mecz z AGF. Thomas Nørgaard tłumaczył decyzję dużą konkurencją, ale pominięcie jednego z najdroższych zawodników w zespole było czytelnym sygnałem. Brøndby sprowadziło skrzydłowego w styczniu za około 19 milionów koron duńskich, czyli blisko 2,5 miliona euro, i podpisało z nim kontrakt obowiązujący do czerwca 2030 roku.
Górnik Zabrze korzystał z usług Sowa, ten w Danii głównie zawodzi
Pierwsze półrocze w Danii okazało się nieudane. Sow wystąpił w 14 spotkaniach ligowych, spędził na boisku 559 minut i nie zanotował ani bramki, ani asysty. Nie przypominał zawodnika, który jesienią należał do największych odkryć Ekstraklasy. Duńskie media oceniały jego występy surowo, wskazując na problemy z podejmowaniem decyzji oraz niewielki wpływ na grę Brøndby. W Zabrzu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Górnik sprowadził Sowa z Lierse w lutym 2025 roku za około 250–300 tysięcy euro. Senegalczyk potrzebował trochę czasu na aklimatyzację, ale w kolejnych rozgrywkach stał się jednym z liderów zespołu. Łącznie rozegrał w trójkolorowych barwach 32 spotkania, zdobył dziesięć bramek i zanotował trzy asysty. W samym pierwszym półroczu sezonu 2025/26 strzelił dziewięć goli w 19 występach.
Powrót do Górnika miałby więc sportowe uzasadnienie. Sow zna klub, ligę oraz wymagania Michala Gašparíka, pod którego wodzą osiągnął najlepszą formę w karierze. Potrafi grać na obu skrzydłach i jako napastnik, co przy występach zabrzan w europejskich pucharach zwiększyłoby pole manewru szkoleniowca. Jednocześnie Górnik Zabrze ma już w ofensywie między innymi Maksyma Chłania, Taofeeka Ismaheela i Yvana Ikię Dimiego, dlatego nie jest to pozycja wymagająca awaryjnego uzupełnienia. Kluczowe pytanie – czy śląski klub byłby zainteresowany współpracą z zawodnikiem, który jeszcze niedawno był jego jednym z liderów. Temat jest ciekawy, chociaż paradoksalnie najważniejsze może okazać się to, czy Górnik Zabrze będzie chętny na odciążenie duńskiego klubu i powrót swojego byłego gracza.



