Eugen Polanski nie jest już trenerem Borussii Mönchengladbach. Władze niemieckiego klubu zdecydowały się na zmianę po zaledwie trzech kolejkach nowego sezonu Bundesligi. Były reprezentant Polski zapłacił za fatalny początek rozgrywek, w których jego zespół nie zdobył nawet punktu i stracił aż dwanaście bramek.
Sygnały ostrzegawcze pojawiły się już na inaugurację. Borussia przegrała na wyjeździe z RB Lipsk 0:3, ale znacznie większym problemem okazało się to, co wydarzyło się tydzień później. Gladbach prowadziło u siebie z beniaminkiem SV Elversberg 3:1, miało mecz pod kontrolą, a mimo tego pozwoliło rywalom odwrócić wynik i przegrało 3:4. Kibice po końcowym gwizdku nie kryli niezadowolenia. Polanski dostał jeszcze szansę na reakcję we Freiburgu. Zamiast przełamania przyszła jednak najwyższa porażka od momentu, gdy przejął pierwszą drużynę Borussii. Gospodarze wygrali 5:0, a po trzech kolejkach Gladbach znalazło się na ostatnim miejscu w tabeli z bilansem bramek 3:12. Sportowy dyrektor Rouven Schröder po spotkaniu nie zdecydował się już na publiczne poparcie trenera. Jeśli będziemy tak grać, to z Bundesligą nic z tego nie będzie – przyznał po meczu.
Polanski odchodzi z Borussii Mönchengladbach
Dzień później zapadła decyzja. Polanski zdawał sobie sprawę ze swojej sytuacji i mógł jedynie czekać na oficjalny komeunikat, ostatecznie razem z nim z klubem żegna się jego wieloletni współpracownik Tobias Trulsen. Obowiązki pierwszego trenera tymczasowo przejmie Jan-Moritz Lichte, który latem dołączył do przebudowanego sztabu szkoleniowego.
Po poprzednim sezonie w Gladbach długo zastanawiano się nad przyszłością Polanskiego. Borussia zakończyła rozgrywki dopiero na 12. miejscu i utrzymanie zapewniła sobie stosunkowo późno, jednak pod koniec maja działacze zdecydowali, że 40-latek pozostanie na stanowisku. Nie była to decyzja podjęta bez wątpliwości. Schröder otwarcie mówił wówczas, że przyszłość Polanskiego była przedmiotem poważnej dyskusji wewnątrz klubu. Jednocześnie zaznaczał, że prostego „jedziemy dalej tak samo” nie będzie. Latem przebudowano sztab, zatrudniając między innymi Lichtego i Markusa Gellhausa, a drużyna miała prezentować odważniejszy i bardziej ofensywny futbol. Wierzono, że problemy, które pojawiały się w sezonie 2025/26 uda się zniwelować, a polski szkoleniowiec – już bardziej doświadczony – poradzi sobie z wyzwaniem.
Przygotowania dawały podstawy do optymizmu. Borussia potrafiła pokonać między innymi Hoffenheim 4:1 i Aston Villę 2:1, a przed rozpoczęciem Bundesligi wokół zespołu było zdecydowanie więcej nadziei niż kilka miesięcy wcześniej. Liga brutalnie zweryfikowała jednak letnie nastroje. Trzy porażki wystarczyły, by cierpliwość władz klubu się skończyła. Dla Polanskiego rozstanie z Gladbach ma szczególny wymiar. To właśnie w Borussii wychowywał się jako piłkarz, a później przebił do pierwszego zespołu. Po zakończeniu kariery również wrócił do Mönchengladbach. Od 2019 roku pracował przy szkoleniu młodzieży, następnie prowadził zespół U-17, a od 2022 roku odpowiadał za drużynę rezerw. Do pierwszego zespołu trafił we wrześniu 2025 roku. Borussia zwolniła wówczas Gerardo Seoane również po trzeciej kolejce sezonu, a Polanski został rozwiązaniem tymczasowym. Początek miał trudny, ale z czasem wyniki zaczęły się poprawiać. Jesienią drużyna wygrała między innymi 4:0 z St. Pauli i 3:1 w derbach z 1. FC Köln, dzięki czemu Polanski dostał kontrakt obowiązujący do czerwca 2028 roku.
Niecały rok później historia zatoczyła koło. Seoane stracił pracę po trzech pierwszych spotkaniach sezonu 2025/26, gdy Borussia miała na koncie jeden punkt. Polanski odchodzi dokładnie na tym samym etapie kolejnych rozgrywek, ale w jeszcze trudniejszej sytuacji – z kompletem porażek. Łącznie były reprezentant Polski poprowadził Borussię w 34 meczach Bundesligi. Jego zespół odniósł dziewięć zwycięstw, dziesięć razy zremisował i poniósł piętnaście porażek. Przygoda z pierwszą drużyną kończy się znacznie szybciej, niż można było zakładać w listopadzie ubiegłego roku, kiedy klub wiązał z Polanskim przyszłość aż do 2028 roku. Teraz Borussia po raz drugi w ciągu dwunastu miesięcy będzie szukała nowego kierunku już na samym początku sezonu. Najbliższym rywalem Gladbach będzie Mainz. Przynajmniej na razie za wyciągnięcie zespołu z ostatniego miejsca odpowiadać ma Jan-Moritz Lichte.



