Dublet McTominaya i Balerdiego! Kapitalne show w derbach słońca

Kompromitująca porażka 0:1 z Venezią w ubiegłą sobotę była trzecią przegraną Napoli w pierwszych siedmiu meczach Serie A w tym sezonie. Ostatni raz więcej porażek na początku rozgrywek drużyna z Neapolu poniosła w kampanii 2009/10. Podopieczni Massimiliano Allegriego uciszyli spekulacje dotyczące przyszłości trenera, odnosząc we wtorek zwycięstwo 4:3 nad Bodø/Glimt w Lidze Mistrzów, ale pięć porażek w ostatnich dziewięciu spotkaniach we wszystkich rozgrywkach nadal dawało powody do niepokoju. Z kolei Roma przerwała serię dwóch remisów w Serie A, pokonując w ubiegłą sobotę Genoę 2:0, dzięki czemu pozostała dwa punkty za liderem. Po pierwszych siedmiu kolejkach miała na koncie 17 punktów. To jej najlepszy dorobek na tym etapie sezonu od rozgrywek 2014/15.

Waleczni gospodarze

Napoli weszło w mecz bardzo dobrze i pierwsze piętnaście minut należało do gospodarzy. Może brakowało w tym czasie szczególnie groźnych sytuacji bramkowych, ale determinacji już na pewno nie. Podopieczni Massimiliano Allegriego za wszelką cenę chcieli narzucić swoje tempo gry. Starali się wybijać przeciwników z rytmu i z minuty na minutę coraz wyraźniej przejmowali inicjatywę. Po kwadransie gospodarze nieco oddali pole Romie, lecz goście nie potrafili tego wykorzystać. Azzurri wyszli na to spotkanie po zwycięstwo i w 28. minucie objęli prowadzenie. Kapitalnym strzałem przewrotką popisał się Frank Anguissa.

Napoli w porównaniu z ostatnimi spotkaniami było niemal nie do poznania. Waleczność i determinacja były widoczne w poczynaniach podopiecznych Allegriego. Roma nie zamierzała jednak oddawać meczu bez walki. Na przerwę goście schodzili przy niekorzystnym wyniku, choć z upływem czasu coraz częściej przedostawali się pod bramkę rywali. Brakowało skuteczności i chłodnej głowy w sytuacjach Donyella Malena, Matíasa Soulé czy Bryana Cristante. Napoli osiągnęło natomiast swój cel. Od początku grało bardzo agresywnie, skutecznie utrudniając rywalom rozwijanie akcji. Dlaczego dopiero teraz, panie Allegri? Być może porażka z Venezią była potrzebnym sygnałem ostrzegawczym.

Środek pola siłą Napoli

Lepiej drugiej części spotkania piłkarze Massimiliana Allegriego rozpocząć nie mogli. W 48. minucie przypomniał o sobie MVP sezonu 2024/25 – Scott McTominay. Szkocki pomocnik dał swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie strzałem głową po dośrodkowaniu Matteo Politano. Roma znalazła się w ogromnych kłopotach. Goście mieli szczególne problemy z przedostaniem się przez środek pola Napoli. De Bruyne, Anguissa i McTominay tworzyli zestawienie, które zapewniało gospodarzom jakość, dynamikę i dużą przewagę fizyczną. Znakomicie wymyślił to Massimiliano Allegri. Giallorossi nie bardzo potrafili sobie z tym poradzić. Gospodarze wygrywali wiele pojedynków i sprawiali wrażenie zespołu, który jest w stanie utrzymać wysoką intensywność przez całe spotkanie.

Napoli pokazało już jednak nieraz w tym sezonie, że potrafi przeplatać znakomite momenty ze znacznie słabszymi. W 70. minucie goście przeprowadzili świetną akcję, a podanie Donyella Malena na gola zamienił Matías Soulé. Argentyńczyk dał swojej drużynie nadzieję na powrót do meczu. Roma pokazała, że nie zamierza się poddawać nawet przy dwubramkowej stracie. Napoli z minuty na minutę zaczęło wyraźnie słabnąć. Gospodarze stopniowo cofali się pod własne pole karne, co piłkarzom Gian Piero Gasperiniego jak najbardziej odpowiadało. Giallorossi nacierali i szukali wyrównującego gola, a czasu pozostawało jeszcze sporo.

Powrót demonów i szalone granie

W 74. minucie było już 2:2. Roma odrobiła dwubramkową stratę w zaledwie cztery minuty. Najpierw do siatki trafił Soulé, a następnie Leonardo Balerdi, któremu asystował Santiago Castro. Argentyńczycy dali sygnał do dalszego ataku. Podopieczni Gian Piero Gasperiniego wrócili do rywalizacji w znakomitym stylu, a zmiany przeprowadzone przez włoskiego szkoleniowca przyniosły oczekiwany efekt.

Gdy wydawało się, że Roma na dobre wróciła do meczu i może powalczyć nawet o zwycięstwo, ponownie dał o sobie znać Scott McTominay. Szkot w 83. minucie zdobył swoją drugą bramkę, przywracając Napoli prowadzenie 3:2. Gospodarze mieli już niewiele czasu do końcowego gwizdka, ale po raz kolejny w tym sezonie nie potrafili utrzymać korzystnego wyniku.

Roma nie zamierzała jednak uznawać wyższości rywala. W 89. minucie Leonardo Balerdi ponownie pokonał bramkarza Napoli, kompletując dublet i doprowadzając do remisu 3:3. Argentyńczyk dwukrotnie przywracał swojej drużynie nadzieję na korzystny rezultat, a jego drugie trafienie okazało się ostatnim golem spotkania. Napoli po raz kolejny wypuściło zwycięstwo z rąk, mimo że dwukrotnie prowadziło różnicą bramki, a wcześniej miało nawet dwubramkową przewagę.

Giallorossi wywieźli z Neapolu punkt, choć jeszcze w 69. minucie przegrywali 0:2. Napoli pozostało na 11. miejscu w tabeli. Scott McTominay przypomniał o swojej klasie, zdobywając dwie bramki, ale nawet jego dublet nie wystarczył gospodarzom do zwycięstwa. Roma po raz kolejny pokazała charakter, odrabiając straty w spotkaniu, które przez długi czas układało się po myśli przeciwnika. Kapitalne Derby Słońca i sześć goli na Stadio Diego Armando Maradona!

Napoli – AS Roma 3:3 Frank Anguissa (28.), Scott McTominay (48., 83.) – Matías Soulé (70.), Leonardo Balerdi (74., 89.).

Mateusz Topolski
Mateusz Topolski
Pasjonat futbolu, najlepiej w wydaniu polskim, włoskim i hiszpańskim. Wierny fan Lecha Poznań i wszystkiego co romantyczne oraz inspirujące w piłce nożnej. Poza tym chętnie spoglądam na F1, tenis ziemny i siatkówkę.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →