2,5 miesiąca temu Widzew odniósł ostatnie – i zarazem jedyne – zwycięstwo w Ekstraklasie w tym sezonie. Mecz z Górnikiem Zabrze był dziesiątym kolejnym bez wygranej, biorąc pod uwagę jeszcze pucharowy bój z Koroną Kielce. Trener łódzkiego klubu, Mateusz Stolarski, podsumował występ swojej drużyny. 33-latek powiedział, co jego zdaniem najbardziej zawiodło.
W 16. minucie spotkania Karol Świderski zamienił na gola dośrodkowanie Dariana Maleša z rzutu rożnego. Napastnik reprezentacji Polski od samego początku prezentował się imponująco, co z pewnością nie umknęło uwadze Jana Urbana, który obserwował wszystko z wysokości trybun. Gospodarze najlepszą okazję do podwyższenia prowadzenia mieli w 39. minucie. Maleš podał do Emila Kornviga, ale strzał Duńczyka obronił Philipp Schulze.
Kilkadziesiąt sekund później piłkarze Widzewa popełnili błąd w rozegraniu piłki na własnej połowie. Zabrzanie wykorzystali ten prezent za sprawą pięknego strzału zza pola karnego Kacpra Urbańskiego. 22-latek zdobył swojego szóstego gola w sezonie. Przyjezdni po zmianie stron regularnie meldowali się w polu karnym piłkarzy Mateusza Stolarskiego. Problemem było jednak wykończenie bądź ostatnie podanie przed strzałem. Kilka świetnych interwencji zanotował Bartłomiej Drągowski. Na wysokości zadania stanął też cały blok defensywny. Tutaj przodowali środkowi obrońcy Przemysław Wiśniewski i Ricardo Visus. Widzew dalej pozostaje jedynym klubem bez wygranej u siebie w Ekstraklasie.
Takie same problemy
To spotkanie wywołało wiele ambiwalentnych uczuć u Mateusza Stolarskiego. Z jednej strony był dumny z postawy zawodników, ale z drugiej wciąż nie udało się wyeliminować wielu mankamentów z poprzednich meczów. Zwrócił również uwagę na dużą liczbę kontuzji w Widzewie, która nie ułatwia pracy.
Gdyby nie nasza seria bez zwycięstwa u siebie, przyjąłbym taki rezultat przede wszystkim z myślą, że postawiliśmy bardzo trudne warunki wymagającemu rywalowi. Pierwsze trzydzieści minut w naszym wykonaniu było na wysokim poziomie, ale po straconej bramce oczekiwałbym, że nasze założenia i sposób grania nie ulegną zmianie. My natomiast wpadliśmy w spiralę prostych strat, brakowało nam pewności siebie, z czego nie jestem zadowolony.
Ze względu na problemy zdrowotne co najmniej trzech piłkarzy musiałem zarządzać zmianami inaczej, niż normalnie bym planował. Górnik przeważał w drugiej połowie, ale to, z jaką determinacją broniliśmy i blokowaliśmy strzały, jest czymś, na czym chcę budować grę w obronie. Tego, czego żałuję najbardziej to fakt, że nie zabiliśmy meczu w najlepszym dla nas momencie, gdy mieliśmy sytuację na 2:0.
Szkoleniowiec łódzkiego klubu nie krył, że bardzo cieszy go dobra forma Karola Świderskiego. Reprezentant Polski w końcu zaczął regularnie trafiać do siatki przeciwników, choć dalej nie gra na swoim optymalnym poziomie.
Karol Świderski poświęca się dla zespołu. Nie jest w optymalnej dyspozycji fizycznej, ale gdy napastnik przejawia cechy, że może strzelać seryjnie, to jest dla mnie kluczowe. A on zdobył trzy bramki w moich pierwszych pięciu spotkaniach.
Mateusz Stolarski musi poczekać przynajmniej jeszcze tydzień na pierwszą wygraną w nowym klubie. W następnej kolejce nie będzie o to łatwo, ponieważ jego zespół zagra na wyjeździe z GKS-em Katowice.


