Pogrążona w kryzysie Venezia szukająca pierwszych punktów w Serie A w tym sezonie podejmowała u siebie Napoli. Goście mieli idealną okazję, by zrehabilitować się po środowej porażce w europejskich rozgrywkach z Villarrealem. Beniaminek Venezia fatalnie rozpoczął sezon, przegrywając siedem kolejnych meczów o stawkę, w tym wszystkie sześć spotkań w Serie A. O przełamaniu ciężko myśleć skoro przychodzi do starcia z ubiegłorocznym wicemistrzem. Napoli, również szuka stabilizacji po środowej porażce 1:3 z Villarrealem. Była to czwarta przegrana w siedmiu meczach o stawkę. Zespół Massimiliana Allegriego co prawda nieco poprawił sytuację w lidze, notując serię trzech spotkań Serie A bez porażki, lecz dorobek 10 punktów oznacza jednak najgorszy ligowy start Napoli od sezonu 2015/16. Na papierze starcie z beznadziejne spisującym się beniaminkiem powinno być formalnością dla Azzurrich.
Tak gra wicemistrz Włoch?
Bardzo niemrawo wygląda Napoli na starcie tego sezonu. Drużynie brakuje zawodnika, który potrafi zrobić coś z niczego. Nie ma kreatywności i polotu, z którego na przestrzeni sezonów dał się poznać ten zespół. Ewidentnie Massimiliano Allegri szuka swojej tożsamości i wdraża filozofię do zespołu. Na to wszystko potrzeba czasu i długotrwałych zmian. Dowodem na to jest postawa zespołu w pierwszej części spotkania. Owszem Napoli dominowało, prowadziło grę, lecz kompletnie nic z tego nie wynikało. Venezia niespecjalnie musiała się trudzić w obronie, nie mówiąc o barykadowaniu się w swoim polu karnym.
Venezia nie była w stanie przeprowadzić chociażby jednej składnej akcji. Momentami wyjście z własnej połowy stanowiło wyczyn. Gdyby na przeciwko drużyny prowadzonej przez Massimiliano Allegriego stanął bardziej klasowy zespół to zdecydowanie do przerwy obie drużyny schodziłyby z innym wynikiem. A tak bezbramkowy remis to wynik, po którym jedynie kto był zadowolony to gospodarze. Pewnie gdzieś w ich głowach pojawiła się myśl, że tego popołudnia można urwać punkty wicemistrzowi Włoch i odgonić widmo kolejnej kompromitacji.
Kompromitacja niegodna klasie rywala
Napoli biło dalej głową w mur i pogrążało się w swojej bezsilności. Zamiast atakować o wiele słabszego rywala i pewnie kroczyć po zwycięstwo, to na starcie drugiej części spotkania Venezia strzeliła gola. Dokładniej uczynił to w 49. minucie Akor Adams. Venezia była coraz bliżej sprawienia ogromnej sensacji. Wicemistrzowie Włoch wzięli się po tym trafieniu do roboty. Przynajmniej tak się wydawało. Skończyło się tak naprawdę na kilku zrywach. W 68. minucie rzut karny zmarnował Kevin De Bruyne. Belg pogrążył jeszcze bardziej swój zespół, uwidaczniając jeszcze bardziej jego obecne problemy.
Venezia głównie się broniła i miała się dobrze. Końcówka była prawdziwym oblężeniem bramki. Jednak w genialnej formie tego popołudnia był Filip Stankovic. Serbski golkiper bronił wszystko i znakomicie wybijał z głowy swoim przeciwnikom jakikolwiek powrót do tego meczu. Venezia grała bardzo mądrze i przede wszystkim broniła całym sercem. Może była gorsza piłkarsko, ale przede wszystkim nie brakowało jej serca do grania. Davide Nicola ze znakomitym debiutem na ławce trenerskiej Venezii. A Napoli z kolejną stratą punktów. Massimiliano Allegri ma nad czym myśleć, bo ewidentnie ten zespół na razie zmierza donikąd i w ogóle nie gra jak wicemistrz Włoch. Kompromitacja Azzurrich i przełamanie beniaminka.


