Do Como przyjechała Roma, która przez całą przerwę reprezentacyjną prowadziła w Serie A. Od razu czekał ją trudny wyjazd do będącego w znakomitej formie Como. Jednak gospodarze wchodzili w przerwę reprezentacyjną w kiepskich nastrojach, ponieważ niespodziewanie przegrali 0:2 z Frosinone zakończyła jego serię 10 meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach. Z kolei Roma nadaje ton rywalizacji w Serie A, ale na przerwę reprezentacyjną udała się z lekkim niedosytem. U siebie roztrwoniła prowadzenie 2:0 z Interem Mediolanem i zremisowała 2:2, tracąc tym samym komplet zwycięstw na starcie sezonu. Zatem w niedzielne wczesne popołudnie fani włoskiej piłki mogli się rozkoszować starciem dwóch bardzo ambitnych ekip, grających w rozgrywkach Champions League.
Odważna i mądra gra z obu stron
Od samego początku tego meczu czuć było w powietrzu, że spotkały się ze sobą bardzo dobrze zorganizowane drużyny, mające ogromne aspiracje. Jedni i drudzy próbowali swoich szans. Stwarzane sytuacje się z minuty na minutę powiększały, lecz ciągle czegoś w nich brakowało. U gości próbowali chociażby Lorenzo Pellegrini czy Paulo Dybala. Aktywny był także po raz kolejny Donyell Malen. Dodatkowo dobrze funkcjonowała rzymska obrona. Czuć było po raz kolejny mądrą taktykę Gian Piero Gasperiniego. Znakomite przesuwanie za piłką i wytrącanie rywali z rytmu. Zespół Cesca Fabregasa nie potrafił sobie z tym murem poradzić. Chęci jednak nie można było im odmówić, bo próbowali na różne sposoby. Było trudno i stwarzane szanse przez piłkarzy Como można było policzyć na palcach jednej ręki.
Poza wspominanymi szansami, spotkanie przypominało piłkarskie szachy. Niespecjalnie jedni i drudzy chcieli się odsłaniać. Obie ekipy grały bardzo mądrze, nie chcąc zbytnio od razu pokazywać drugiej stronie wszystkiego co najlepsze. O nudzie jednak nie było mowy. Starcie trzymało dobre tempo i działo się dużo – w każdej części boiska. Brakowało tylko tego co wszyscy kochają najbardziej, czyli goli. Jednak i na nie przy takiej jakości po obu stronach musiał przyjść czas. Udało się w drugiej połowie?
Decydujący moment?
Roma w tym sezonie ma problem z dobrym wejściem w drugą część spotkania. Od razu na jej starcie potrafi stracić gola i później musi odrabiać panicznie straty. W meczu z Como taka sytuacja się nie powtórzyła, ale przydarzyło się coś równie niedobrego. W 54. minucie bezpośrednią czerwoną kartkę za faul obejrzał jeden z liderów drużyny Gian Piero Gasperiniego – Donyell Malen. Holenderski snajper ewidentnie przesadził w walce o piłkę i osłabił swój zespół na ponad pół godziny. Roma zatem musiała zmobilizować się do obrony bezbramkowego remisu i próbować jednocześnie tworzyć akcje bramkowe. Podział punktów nie do końca delikatnie mówiąc gości satysfakcjonował. Malen naważył piwa, które koledzy z drużyny musieli spijać.
Roma co zrozumiałe cofnęła się pod własne pole karne i w zasadzie broniła bezbramkowego remisu. Ostatecznie jej się to udało, a piłkarze Como mogą mieć do siebie pretensje, że nie wykorzystali takiej szansy jaką dostali od swoich przeciwników. Pierwszy bezbramkowy remis w obecnym sezonie Serie A. Gian Piero Gasperini musi jeszcze poczekać na swoje 300. zwycięstwo we włoskiej elicie. Roma po raz kolejny gubi punkty i daje się wyprzedzić Interowi.


