Inter Mediolan potrzebował zaledwie 31 minut, żeby zdobyć trzy bramki i praktycznie rozstrzygnąć spotkanie z Parmą. Podopieczni Cristiana Chivu wygrali 3:0, a na listę strzelców wpisali się Petar Sučić, Hakan Çalhanoğlu oraz Marcus Thuram. Dla gości był to pierwszy mecz pod wodzą Alberto Gilardino, który po zmianie trenera miał spróbować wyprowadzić drużynę z dolnych rejonów tabeli. Zamiast udanego otwarcia dostał jednak bolesną lekcję na San Siro, gdzie jego zawodnicy popełniali błędy, z których Inter bezlitośnie korzystał.
Parma nie zamierzała wyłącznie bronić się przed atakami faworyta i już w pierwszych minutach próbowała sprawdzić defensywę gospodarzy. El Bilal Touré dwukrotnie szukał szczęścia po indywidualnych akcjach, a szczególnie przy drugiej próbie, gdy zszedł do środka i uderzył prawą nogą, zabrakło mu niewiele do zaskoczenia Josepa Martíneza. Inter miał jednak znacznie więcej argumentów, a przede wszystkim zdecydowanie lepiej radził sobie z pressingiem. W 13. minucie przekonał się o tym Mandela Keita, do którego Edoardo Corvi skierował krótkie podanie podczas wyprowadzania piłki spod własnej bramki. Pomocnik Parmy zbyt długo zwlekał z reakcją, Petar Sučić odebrał mu futbolówkę i mocnym uderzeniem lewą nogą pod poprzeczkę otworzył wynik. Trudno o bardziej kosztowną stratę, szczególnie w spotkaniu z przeciwnikiem, który tak chętnie odbiera piłkę wysoko na połowie rywala.
Goście nie zdążyli jeszcze otrząsnąć się po pierwszym ciosie, a znaleźli się w kolejnych tarapatach. Federico Dimarco zagrał piłkę w pole karne do Francesco Pio Esposito, który został nadepnięty przez Diego Carlosa. Arbiter Kevin Bonacina początkowo pozwolił kontynuować grę, chociaż zawodnicy Interu natychmiast domagali się rzutu karnego. Dopiero po sygnale z VAR-u i obejrzeniu powtórek sędzia wskazał na jedenasty metr. Obrońca Parmy rzeczywiście postawił stopę na nodze napastnika, więc trudno uznać decyzję za szczególnie kontrowersyjną, choć sam fakt zmiany pierwotnego rozstrzygnięcia wywołał dyskusje. Do piłki podszedł Hakan Çalhanoğlu i mocnym strzałem pokonał Corviego. Bramkarz wyczuł kierunek uderzenia, ale nie zdołał zatrzymać futbolówki. W 18. minucie Inter prowadził już 2:0.
Parma popełniała błędy, Inter korzystał
Gospodarze nie zamierzali zadowalać się dwubramkową przewagą, tym bardziej że defensywa Parmy miała ogromne problemy z nadążaniem za kolejnymi akcjami rywali. Federico Dimarco mógł podwyższyć wynik w 21. minucie po dobrym rozegraniu z Esposito, jednak Corvi zdołał zatrzymać jego uderzenie. Chwilę później tempo spotkania nieco spadło, ale wystarczyło jedno dokładne podanie Henricha Mchitarjana, żeby Inter ponownie znalazł się pod bramką przeciwnika. Marcus Thuram ruszył do prostopadłego zagrania, wygrał pojedynek biegowy z obrońcami i precyzyjnym strzałem po ziemi pokonał bramkarza Parmy. Była 31. minuta, a goście przegrywali już 0:3.
Dla Gilardino, który dopiero rozpoczyna pracę w Parmie po zastąpieniu Carlosa Cuesty, pierwsza połowa musiała być wyjątkowo nieprzyjemna. Jego zespół miał za sobą zwycięstwo nad Genoą i liczył na wykorzystanie przerwy reprezentacyjnej do poprawy organizacji gry, tymczasem na San Siro bardzo szybko uwidoczniły się problemy zarówno z wyprowadzaniem piłki, jak i zabezpieczaniem przestrzeni za linią obrony. Inter potrafił odebrać futbolówkę bezpośrednio pod bramką rywala, ale równie łatwo znajdował drogę do sytuacji strzeleckich po szybkich podaniach za plecy defensorów. Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli zdobyć czwartą bramkę, kiedy po składnej akcji Dimarco ponownie znalazł się w dogodnej pozycji, lecz jego strzał został zablokowany.
Po zmianie stron trudno było spodziewać się równie intensywnej pogoni Interu za kolejnymi trafieniami, ponieważ trzybramkowa przewaga dawała Chivu możliwość spokojniejszego zarządzania zespołem. Parma próbowała częściej wychodzić z własnej połowy, ale wciąż brakowało jej dokładności w ostatniej fazie akcji. Gospodarze natomiast nie ograniczali się wyłącznie do utrzymywania piłki, czego przykładem była efektowna próba Mchitarjana, który po dośrodkowaniu Dimarco zdecydował się na uderzenie półprzewrotką. Futbolówka minęła jednak bramkę Corviego.
Chivu mógł oszczędzać liderów. Debiut Spence’a
W drugiej połowie szkoleniowiec Interu zdecydował się również na kilka istotnych zmian personalnych. Boisko opuścili między innymi Thuram, Çalhanoğlu i Pio Esposito, a w ich miejsce pojawili się Lautaro Martínez, Ange-Yoan Bonny oraz Aleksandar Stanković. Szczególnym wydarzeniem był także debiut Djeda Spence’a, który w 73. minucie zastąpił Andy’ego Dioufa. Anglik szybko pokazał swoją dynamikę na prawej stronie i kilkukrotnie próbował napędzać akcje ofensywne gospodarzy. Po jednym z jego dośrodkowań Lautaro Martínez był bliski zdobycia bramki głową, jednak piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką.
Parma w końcówce szukała jeszcze honorowego trafienia, a kilkukrotnie uderzał wprowadzony z ławki Daniel Romero, lecz próby zawodnika gości nie zmusiły Martíneza do poważniejszej interwencji. Inter również miał okazje do powiększenia przewagi, szczególnie po akcjach Lautaro i Bonny’ego, ale wynik z pierwszej połowy nie uległ już zmianie.
Inter wygrał piąte spotkanie w sześciu kolejkach Serie A i ma na koncie 16 punktów, co pozwoliło mu przynajmniej tymczasowo objąć samodzielne prowadzenie w tabeli. Drużyna Chivu bardzo dobrze odpowiedziała na remis 2:2 z Romą sprzed przerwy reprezentacyjnej, a największym zmartwieniem trenera może być właściwie tylko to, że jego piłkarze w drugiej połowie nie wykorzystali okazji do jeszcze wyższego zwycięstwa. Parma tymczasem musi szybko wyciągnąć wnioski z porażki, bo pierwszy występ pod wodzą Gilardino pokazał, jak wiele pracy czeka nowego szkoleniowca. Trzy stracone gole w pół godziny, w tym jeden po fatalnej stracie przy własnym polu karnym, trudno wytłumaczyć wyłącznie klasą przeciwnika.


