Jagiellonia Białystok skrzywdzona przez sędziego? Górnik Zabrze wygrał, ale kontrowersje pozostają

Jagiellonia Białystok przegrała z Górnikiem Zabrze 1:3, ale po ostatnim gwizdku głośno o kontrowersyjnych decyzjach Wojciecha Mycia. Gospodarze domagali się rzutu karnego po nadepnięciu Rafała Janickiego na Jesúsa Imaza, później cieszyli się z wyrównania na 2:2, które zostało anulowane po interwencji VAR-u. Emocje wzbudziła również sytuacja, w której Philipp Schulze złapał piłkę zagraną przez Josemę. Najwięcej emocji wywołała pierwsza z tych sytuacji, bo sam Janicki przyznał podczas przerwy, że sędzia mógł podyktować jedenastkę.

W pierwszej połowie spotkania Janicki nadepnął na stopę Imaza w polu karnym Górnika. Wojciech Myć nie dopatrzył się przewinienia i pozwolił kontynuować grę, a sędziowie VAR nie skierowali go do monitora. Tymczasem już w przerwie obrońca Zabrzan przyznał przed kamerami CANAL+ SPORT, że kontakt rzeczywiście miał miejsce. Nie próbował też przekonywać, że ewentualny rzut karny byłby niesłuszny. – Mógł sędzia gwizdnąć. Nie ukrywam, że przez przypadek nadepnąłem Imaza – powiedział Janicki. Dodał, że gdyby arbiter wskazał na jedenasty metr, musiałby się z tym pogodzić.

Po spotkaniu głos zabrał również Imaz, który nie ukrywał zdenerwowania. Hiszpan pokazywał ślady korków na swojej stopie i przekonywał, że Janicki już podczas meczu powiedział mu, iż doszło do przewinienia. Piłkarz Jagiellonii miał przede wszystkim pretensje o brak interwencji VAR-u. Trudno się temu dziwić, skoro w sytuacji, która mogła zakończyć się rzutem karnym przy stanie 0:0, sędzia nie zdecydował się nawet obejrzeć powtórek. Samo nadepnięcie nie zwalnia oczywiście arbitra z oceny całego zdarzenia, ale po wypowiedziach obu zawodników trudno bronić decyzji sędziego.

Jagiellonia wyrównała na 2:2. Sędzia anulował gola

Po przerwie Górnik zdobył dwie bramki w odstępie siedmiu minut. Najpierw do siatki trafił Jarosław Kubicki, później Sondre Liseth, ale gospodarze potrafili odpowiedzieć. W 67. minucie Imaz pokonał Schulzego z ostrego kąta i Jagiellonia ruszyła po wyrównanie. Niedługo później Hiszpan ponownie umieścił piłkę w siatce, tym razem dobijając strzał Nika Preleca, po którym niepewnie interweniował bramkarz Zabrzan. Gospodarze cieszyli się już z wyniku 2:2, ale sędzia otrzymał sygnał z VAR-u i wrócił do wcześniejszego fragmentu akcji. Myć obejrzał pojedynek Andersa Klynge z Malthe Høiholtem i uznał, że zawodnik Jagiellonii popełnił faul przy odbiorze piłki. Gol został anulowany. Klynge trafił w futbolówkę, ale w tego rodzaju sytuacjach kontakt z piłką nie wyklucza jednoczesnego przewinienia na przeciwniku. Można natomiast dyskutować, czy interwencja pomocnika Jagiellonii rzeczywiście była na tyle nieprzepisowa, żeby odebrać gospodarzom bramkę. Szczególnie że chodziło o zmianę pierwotnej decyzji sędziego, który początkowo uznał trafienie. Zdaniem Rafała Rostkowskiego arbiter popełnił w tej sytuacji błąd – jakże kosztowny dla dalszych losów rywalizacji.

Przy anulowaniu gola VAR mógł sprawdzić ewentualny faul zespołu atakującego w akcji bramkowej. Wcześniej, przy nadepnięciu Janickiego na Imaza, również istniała możliwość kontroli zdarzenia, tym razem pod kątem niepodyktowanego rzutu karnego. Sędziowie wideo nie uznali jednak, że potrzebne jest obejrzenie sytuacji przez Mycia. To właśnie zestawienie obu decyzji wywołało największą złość gospodarzy. W jednym przypadku arbiter pozostał przy swojej ocenie, w drugim po powtórkach ją zmienił. Był jeszcze trzeci sporny moment. W pierwszej połowie Schulze złapał piłkę zagraną przez Josemę, a Myć nie dopatrzył się przewinienia. Jeżeli obrońca Górnika celowo kopnął futbolówkę do własnego bramkarza, Jagiellonia powinna otrzymać rzut wolny pośredni. Znaczenie ma jednak to, czy rzeczywiście było to świadome zagranie do Schulze. Sam przebieg spotkania i zwycięstwo Górnika opisaliśmy w tym miejscu. Zabrzanie zasłużyli na uznanie za skuteczność, a Kacper Urbański w ostatniej akcji ustalił wynik na 3:1. Jagiellonia popełniała błędy i ma sporo do poprawy, ale nie zmienia to faktu, że po sobotnim meczu pojawiły się poważne pytania o pracę Wojciecha Mycia, który podejmując inne decyzje, mógł całkowicie zmienić odbiór spotkania.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →