Antonelli prawie mistrzem, a Bottas na wylocie? 4 wnioski po GP USA

Za nami ściganie w stolicy Teksasu. W Austin o GP USA zawsze się dużo dzieje. W tym roku było nieco inaczej, lecz nie jest zupełnie tak, że w Formule 1 nic się nie dzieje. Kimi Antonelli jest o mały krok od zostania mistrzem świata. George Russell jest kompletnie rozbitym kierowcą. Max Verstappen znowu dowozi podium, Ferrari zaprzepaściło kolejną szansę, a Valtteri Botas chyba żegna się ponownie z F1. Czas na wnioski i przemyślenia po GP USA.

Antonelli z koronacją w Meksyku

Kimi Antonelli potrzebuje zdobyć dwa punkty w Meksyku, aby zapewnić sobie mistrzostwo świata bez względu na inne wyniki. Nie ma co przesadnie owijać w bawełnę – Kimi Antonelli jest już mistrzem świata. Tylko jakiś niewyobrażalny kataklizm odebrałby mu to na co jak najbardziej w całym sezonie zapracował. W Austin pojechał kolejny fenomenalny weekend. Najpierw z kapelusza wyczarował znakomite okrążenie w kwalifikacjach, które ostatecznie dało mu Pole Position. W wyścigu cały czas odjeżdżał rywalom i nie miał zamiaru oddać pierwszego miejsca.

Obawiano się o Włocha, że gdy będzie już coraz bliżej końca mistrzostw, to nie poradzi sobie z presją. Jest zupełnie odwrotnie. Im dalej w las, tym Antonelli jeździ coraz lepiej i to z jeszcze większą pewnością siebie. Rośnie, a właściwie urósł Formule 1 kolejny kierowca generacyjny. Takim jakim 10 lat temu był Max Verstappen. A pamiętajmy, że Andrea Kimi Antonelli jedzie dopiero swój drugi sezon w królowej motorsportu i ma raptem 20 lat.

Zacięta walka w klasyfikacji generalnej

O tym, że za Antonellim dzieje się sporo wiemy nie od dziś. Jednak ostatnie wyniki, a zwłaszcza dobra forma Maxa Verstappena sprawiły, że do końca sezonu będzie trwała zażarta walka o miejsca na podium w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Drugi George Russell ma tylko punkt przewagi nad Lewisem Hamiltonem. Czwarty jest wspominany Holender, który do kierowcy Mercedesa traci sześć punktów, a Charles Leclerc dziewięć.

Dodatkowo Lando Norris już w tym sezonie pokazał, że nie można go za wcześnie przekreślać. Mimo sporej straty punktowej ciągle jest w grze. Robi się ciasno i bardzo dobrze. Mistrza świata poznamy w Meksyku, ale do samego końca fani Formuły 1 będą mieli emocje związane z innymi kierowcami. Jest o co walczyć i z pewnością nikt nie będzie odpuszczał. A w klasyfikacji konstruktorów trzeci Red Bull ma tyle samo punktów co Ferrari (355).

Ferrari po raz kolejny zmarnowało szansę?

Kierowcy Ferrari mieli znakomite tempo we wszystkich treningach. Wydawało się, że to pomiędzy nimi, a Maxem Verstappenem rozstrzygnie się to, kto będzie do niedzielnego wyścigu startował z Pole Position. Wszystkich ostatecznie pogodził Kimi Antonelli, lecz i tak za tempo tego weekendu zawodników czerwonych strzał jak najbardziej trzeba pochwalić. Kolejny weekend można odnieść wrażenie, że Ferrari mogło z weekendu, a zwłaszcza z wyścigu wycisnąć jeszcze więcej.

Charles Leclerc dopadł Maxa Verstappena i dojechał na mocnym drugim miejscu. Z kolei Lewis Hamilton też był tego bliski, lecz wszystko pokrzyżowała wirtualny samochód bezpieczeństwa. Bez tego 7-krotny mistrz świata dogoniłby Verstappena w samej końcówce. Czy by wyprzedził nie wiadomo, ale byłby tuż za nim. Przewaga tempa w końcówce była wyraźna. Awaria silnika Ferrari w Cadillacu przeszkodziła fabrycznemu kierowcy Ferrari. Takich chichot losu… Który to już w tym sezonie? Na pewno nie ostatni.

Valtteri Bottas może się powoli żegnać?

Valtteri Bottas jeździ tak jakby mu się kompletnie nie chciało. Ewidentnie swoje najlepsze lata ma już za sobą. Owszem jeździ w najgorszym zespole stawki. Jednak od takiego starego i doświadczonego wyjadacza powinno się wymagać więcej. Fiński zachowuje się tak jakby jedyne mu na czym zależało to na odhaczaniu kolejnych wyścigów i nie robieniu jakichkolwiek postępów. Awarie awariami, ale opisywane przeze mnie zachowanie chyba coraz bardziej nie podoba się szefostwu Cadillaca. Nieco po cichu jest szykowane zastępstwo za rozleniwionego byłego kierowcę między innymi Mercedesa.

Przedstawiciele Cadillaka potwierdzają, że Coltonowi Hercie brakuje już tylko jednego punktu do zapewnienia sobie Superlicencji, wymaganej do startów w Formule 1.Colton Herta zalicza mało udaną póki co szarżę na Formułę 1, zajmując jedną z ostatnich pozycji w Formule 2. Amerykanin nie ma szans zapewnienia sobie punktów do Superlicencji poprzez tę serię. Herta bierze udział w pierwszych treningach w Cadillaku i na tej podstawie, za sprawą niedawno wprowadzonych przepisów, zdobywa kolejne punkty. A fakt, że Hercie brakuje tylko punktu do Superlicencji potwierdza szef Cadillaka, Marcin Budkowski.

Polak absolutnie nie wyklucza zatrudnienia Herty w roli kierowcy wyścigowego w swoim zespole. Herta może jeszcze zapewnić sobie brakujący punkt występami w minimum dwóch sesjach treningowych w tym roku i nie jest wykluczony, że je pojedzie. Jak mówią przedstawiciele Cadillaka, byłaby to stracona okazja gdyby nie wykorzystać wszystkich opcji by dać Hercie Superlicencję.

Mateusz Topolski
Mateusz Topolski
Pasjonat futbolu, najlepiej w wydaniu polskim, włoskim i hiszpańskim. Wierny fan Lecha Poznań i wszystkiego co romantyczne oraz inspirujące w piłce nożnej. Poza tym chętnie spoglądam na F1, tenis ziemny i siatkówkę.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →