Imponujący Russell i świetny Hadjar! 4 wnioski po GP Azerbejdżanu

Za nami ściganie w Azerbejdżanie. Tym razem w sobotnie popołudnie ścigali się kierowcy Formuły 1 na ulicach Baku. Cały program przesunięto o jeden dzień, aby wyścig nie kolidował z obchodzonym 27 września Dniem Pamięci w Azerbejdżanie. Działo się sporo, zaczynając na goniącym Antonellim, triumfującym Russellu i robiącym karambol Colapinto. Czas to wszystko podsumować.

George Russell lubi się ścigać w Baku

Świetny wyścig George’a Russella. Przekonywujące zwycięstwo mimo sporej presji ze strony Verstappena w końcówce. Russell pierwszy raz w karierze w F1 wywalczył statystyczny wielki szlem. Dodatkowo trzeba przyznać, że lubi się ścigać na ulicach Baku. W pięciu startach w Azerbejdżanie w barwach Mercedesa wywalczył cztery podia. Brytyjczyk jeździł bardzo dobrze przez cały weekend. Wygrał kwalifikacje z ogromną przewagą, a w wyścigu nie dał się ani razu wyprzedzić. Russell pokazuje, że jeszcze chce powalczyć o mistrzostwo świata. Szanse są coraz mniejsze, lecz jak to się mówi dopóki piłka w grze…

Imponujący powrót Hadjara

Red Bull wywalczył podwójne podium. Świetny występ obu kierowców, mieli znakomite tempo wyścigowe szczególnie w ostatnim sektorze. Verstappen do samego końca był w walce o zwycięstwo, zabrakło bardzo niewiele. Isack Hadjar powinien częściej mieć kontuzje. Gdy odpoczywał od F1 wywalczył podium za Monako, a po powrocie od razu kolejne w Azerbejdżanie. Widać było po Francuzie, że stęsknił się za ściganiem i robił wszystko by pokazać się z jak najlepszej strony. Trzymał równe tempo, wygrał wewnątrz zespołowe kwalifikacje i dowiózł podwójne podium dla ekipy Red Bulla. Wszystko się zgadzało, z taką formą Hadjar jak najbardziej udowadnia, że zasługuje na fotel na 2027 rok. Wybór jego do pary z Maxem Verstappenem jak na razie okazał się znakomitym posunięciem.

Środek stawki sam się eliminuje?

Po tym wyścigu dobrze widać, które zespoły będą już ostatecznie walczyć o miano najlepszego z tych poza wielką czwórką. Mianowicie są to Alpine i Racing Bulls. Jednak w Baku obie ekipy nie pomogły przede wszystkim sobie. Arvid Lindblad po restarcie wpakował się w Liama Lawsona, eliminując go z rywalizacji o solidne punkty. Z kolei Franco Colapinto również wjechał w swojego zespołowego kolegę, przy okazji uderzając w Lando Norrisa. Sam Brytyjczyk później to bardzo mocno skomentował, twierdząc, że dla takich kierowców nie powinno być miejsca w Formule 1. Następnie przepraszał za aż tak duże słowa, lecz ich wydźwięk jest jak najbardziej zrozumiały i rzeczowy.

Colapinto w tym sezonie pokazuje, że zasługuje na miejsce w stawce. Dowozi fajne wyniki, a takie wybryki jak w Baku zdarzają mu się niezwykle rzadko. Wiedzą i widzą to wszyscy poza największymi fanami kierowcy z Argentyny. Pseudokibice Franco Colapinto nie zdają sobie sprawy, że regularnie atakując wszystkich w Internecie robią dla niego więcej złego niż dobrego. Każdy zespół będzie brał to pod uwagę myśląc o zatrudnieniu go w przyszłości.

Panie Fernando Alonso po co sobie to robisz?

Na koniec znowu ciężkie losy Fernando Alonso. Hiszpan znowu męczy się na końcu stawki i jedyne gdzie może znaleźć jakieś resztki radości ze ścigania, to tylko wtedy gdy może ścigać się z kierowcami Cadillaca. Jednak gdy będzie to robił zbyt intensywnie, to jego samochód napotka awaria. Aston Martin w 2026 roku dysponuje naprawdę słabym samochodem, z którego nie da się nic wycisnąć. Wszyscy się rozwijają i próbują czegokolwiek nowego. Nawet Cadillac idzie w górę i ich tempo w Baku wyglądało nie najgorzej.

Teraz pytanie jak przekonać Alonso do jeszcze jednego sezonu w Astonie? Hiszpan jest coraz starszy i z pewnością nie zamierza wiecznie jeździć. Jednak gdy tylko czuje się dobre, robi wszystko by znaleźć w ściganiu jeszcze jakąkolwiek frajdę. Tego nie daje mu obecny zespół, dlatego 2-krotny mistrz świata musi się poważnie zastanowić nad swoją przyszłością. Najgorsze jest to, że poza Astonem nie będzie miał innej oferty. A czas leci…

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img