Harry Kane zakończył pierwsze siedem kolejek Bundesligi z dorobkiem czterech bramek. To jego najsłabszy strzelecki początek sezonu od czasu przeprowadzki do Bayernu Monachium. Anglik, który przed rokiem miał na tym samym etapie aż 12 trafień, tym razem zdecydowanie rzadziej pokonuje bramkarzy rywali. Jednocześnie zanotował już pięć asyst (niektóre źródła podają cztery), czyli tyle samo, ile przez cały poprzedni sezon ligowy. Statystyki pokazują więc nie tylko spadek skuteczności, ale również większy udział napastnika w przygotowywaniu sytuacji bramkowych dla kolegów.
W niedzielnym spotkaniu z Freiburgiem Bayern wygrał 3:1, ale Kane nie powiększył swojego dorobku strzeleckiego. Do siatki trafiali Dayot Upamecano, Serge Gnabry i Michael Olise. Anglik zaliczył tym samym czwarty ligowy występ w obecnym sezonie bez zdobytej bramki. Wcześniej nie strzelał przeciwko Stuttgartowi, Schalke i Augsburgowi. Jego dotychczasowy dorobek to gol przeciwko Elversberg, dwa trafienia z Unionem Berlin oraz jedno w spotkaniu z RB Lipsk. Cztery bramki w siedmiu kolejkach nie są złym wynikiem, ale w przypadku zawodnika, który przez trzy poprzednie sezony regularnie przekraczał granicę 25 ligowych trafień, oznaczają wyraźną zmianę.
Harry Kane po siedmiu kolejkach. Tak wyglądały jego poprzednie sezony w Bayernie
Porównanie pierwszych siedmiu kolejek w poszczególnych sezonach pokazuje, jak wysoko Kane zawiesił sobie poprzeczkę po przeprowadzce do Niemiec. W debiutanckich rozgrywkach 2023/24 zdobył osiem bramek w siedmiu spotkaniach. Rok później powtórzył dokładnie ten wynik, a w sezonie 2025/26 poprawił go o kolejne cztery trafienia. Obecnie ma na koncie zaledwie jedną trzecią dorobku sprzed roku.
Bramki Harry’ego Kane’a po 7. kolejce Bundesligi:
- 2023/24 – 8 goli (36 na koniec sezonu)
- 2024/25 – 8 goli (26 na koniec sezonu)
- 2025/26 – 12 goli (36 na koniec sezonu)
- 2026/27 – 4 gole
Szczególnie imponujący był początek poprzednich rozgrywek. Kane strzelał jak natchniony i po raz trzeci z rzędu został królem strzelców Bundesligi. Obecnie różnica względem tamtego dorobku wynosi już osiem bramek. W każdym z trzech poprzednich sezonów w mediach pojawiały się sugestie, że Anglik podejmie walkę o pobicie rekordu Roberta Lewandowskiego. Ostatecznie nie był w stanie dorównać wynikowi Polaka i wydaje się, że podobnie będzie także w rozgrywkach 2026/27.
Słabszy strzelecko początek rozgrywek nie jest jednak dla 33-latka czymś zupełnie nowym. W Tottenhamie wielokrotnie potrzebował kilku kolejek, żeby osiągnąć optymalną skuteczność, a mimo to kończył sezony z imponującym dorobkiem. W rozgrywkach 2014/15 nie zdobył ani jednej bramki w pierwszych siedmiu ligowych spotkaniach swojej drużyny, ale później rozkręcił się na tyle, że zakończył sezon z 21 trafieniami w Premier League. Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie z sezonem 2015/16. Po siedmiu kolejkach Kane miał na koncie zaledwie jednego gola, a ostatecznie zdobył ich 25 i po raz pierwszy w karierze został królem strzelców Premier League. Podobne problemy ze skutecznością pojawiły się w rozgrywkach 2021/22, kiedy po siedmiu spotkaniach Tottenhamu pozostawał bez ligowej bramki. Zakończył tamten sezon z 17 trafieniami. Zdarzały mu się oczywiście również znacznie lepsze początki.
Mniej goli, ale coraz więcej asyst. Kane nadal napędza Bayern
Oczywiście, słabsze statystyki strzeleckie nie świadczą o znaczącym spadku formy, nawet bez trafienia przeciwko Freiburgowi Anglik pozostawał jednym z najważniejszych zawodników ofensywnych mistrzów Niemiec. Zmiana jest interesująca również z perspektywy sposobu gry Kane’a. Napastnik od dawna nie ogranicza się wyłącznie do wykańczania akcji, często cofa się po piłkę, uczestniczy w rozegraniu i potrafi otwierającym podaniem stworzyć sytuację kolegom. W poprzednich sezonach jego znakomita skuteczność sprawiała, że pozostałe elementy gry schodziły na dalszy plan. Teraz siła ofensywy rozkłada się na większe grono zawodników, ale sprawiedliwie należy zauważyć, że Anglik po raz pierwszy od wielu lat ma wyższy współczynnik goli oczekiwanych (5,19 xG) niż rzeczywiście strzelonych (4). Oczywiście tego typu statystyka pozostanie statystyką, jeśli Bayern Monachium osiągnie sukces drużynowy. Widać jednak zmianę, jaka zachodzi w grze Bawarczyków – Michael Olise (4,52 xG) czy Luis Diaz (3,63 xG) nie są już jedynie odpowiedzialni za dostarczenie piłek do środkowego napastnika, a sami finalizują akcje. Co więcej, Francuz oddał w obecnym sezonie Bundesligi 30 strzałów, gdy Anglik „tylko” 31. To najlepiej pokazuje, że Die Roten przestali być drużyną skutecznej dziewiątki i kolegów, którzy chcą ją obsłużyć.


