Piąta kolejka Bundesligi przyniosła 35 bramek, pierwsze w tym sezonie punkty stracone przez Borussię Dortmund, kolejne potknięcie Bayernu oraz zmianę na pozycji lidera. Na szczyt tabeli dość nieoczekiwanie wskoczył Freiburg, który pokonał Schalke mimo gry w osłabieniu. Największe lanie zebrał Eintracht Frankfurt – RB Lipsk wygrał aż 6:0, a trzy gole strzelił Christopher Nkunku. Do historii przeszedł też Robin Fellhauer, który potrzebował zaledwie 8,4 sekundy, żeby trafić przeciwko Bayernowi. Bardzo ciekawie zrobiło się również na dole tabeli. Union Berlin wreszcie wygrał pierwszy mecz, Hamburger SV po fatalnym początku sezonu odniósł drugie zwycięstwo z rzędu, natomiast Borussia Mönchengladbach nadal nie ma nawet punktu. Gladbach przegrało derby z Köln i po pięciu kolejkach jego sytuacja wygląda coraz gorzej.
Borussia Dortmund 2:2 Werder Brema
Gole: Daniel Svensson 80′, Nico Schlotterbeck 85′ – Ludovit Reis 88′, Niclas Füllkrug 90+2′
Przez większą część meczu niewiele wskazywało na to, że końcówka w Dortmundzie przyniesie aż cztery gole. Werder ustawił się dość nisko, Borussia długo miała problem ze znalezieniem miejsca pod bramką Karla Heina, a najlepsze sytuacje przed przerwą pojawiły się dopiero w ostatnich minutach. Bramkarz Werderu zatrzymał Maximiliana Beiera, a chwilę wcześniej Marcel Sabitzer minimalnie pomylił się z rzutu wolnego. Wszystko ruszyło dopiero po 80. minucie. Daniel Svensson dał Dortmundowi prowadzenie, a pięć minut później Nico Schlotterbeck wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i wydawało się, że gospodarze spokojnie dowiozą kolejne trzy punkty. Werder potrzebował jednak kilku minut, żeby kompletnie odwrócić sytuację. Najpierw Ludovit Reis wykorzystał błąd gospodarzy przy wyprowadzaniu piłki, a w doliczonym czasie Niclas Füllkrug głową trafił przeciwko swojemu byłemu klubowi. Dla napastnika był to gol w czwartym ligowym meczu z rzędu – takiej serii wcześniej w Bundeslidze nie miał. Dortmund po raz pierwszy w tym sezonie stracił punkty.
SC Paderborn 0:2 VfB Stuttgart
Gole: Jeff Chabot 25′, Chris Führich 83′
Paderborn przed przerwą reprezentacyjną doczekało się pierwszego zwycięstwa po powrocie do Bundesligi, ale Stuttgart okazał się rywalem znacznie trudniejszym. VfB od początku przejął kontrolę nad spotkaniem, a prowadzenie objął w 25. minucie. Angelo Stiller dobrze dograł piłkę, Jeff Chabot znalazł sobie miejsce w polu karnym i pokonał Nahuela Nolla. Po przerwie obraz meczu trochę się zmienił. Paderborn częściej atakowało i stworzyło kilka sytuacji, przez co skromne prowadzenie 1:0 długo nie dawało Stuttgartowi spokoju. Gospodarze nie wykorzystali swojego lepszego fragmentu, a siedem minut przed końcem ponownie dał o sobie znać Stiller. Tym razem przygotował sytuację Chrisowi Führichowi, który mocnym uderzeniem zamknął spotkanie. Stiller zakończył wyjazd z dwiema asystami, a Stuttgart po trzech porażkach w czterech pierwszych kolejkach wreszcie dostał trochę oddechu.
Union Berlin 1:0 SV Elversberg
Gol: Livan Burcu 81′
Po porażce 0:7 z Bayernem Union potrzebował przede wszystkim wyniku. Nie dostał efektownego zwycięstwa ani wielkiego ofensywnego przełamania, ale po czterech kolejkach bez wygranej wreszcie zdobył trzy punkty. Elversberg po zmianie stron miał niezły fragment, kilka razy do pracy zmuszony został Frederik Rønnow i przez długi czas to beniaminek wyglądał na zespół bliższy zdobycia bramki. Mecz rozstrzygnął rezerwowy Livan Burcu. Po rzucie rożnym piłka wróciła przed pole karne, pomocnik uderzył bez przyjęcia, a rykoszet od Felixa Keidela kompletnie zmylił Nicolasa Kristofa. Elversberg odpowiedział jeszcze efektowną przewrotką Łukasza Poręby, ale Rønnow obronił. Union wygrał 1:0 i dopiero w piątej kolejce odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie.
1. FSV Mainz 05 3:4 Bayer Leverkusen
Gole: Anthony Caci 33′, 42′, Benedict Hollerbach 90+2′ – Robert Andrich 5′, Patrik Schick 9′, Jarell Quansah 55′, Moussa Diaby 65′
Najbardziej szalony mecz sobotniego popołudnia rozegrano w Moguncji. Leverkusen po dziewięciu minutach prowadziło już 2:0. Najpierw Robert Andrich świetnie uderzył po wybiciu piłki przez defensywę gospodarzy, a chwilę później Patrik Schick wykorzystał podanie Aleixa Garcíi. Czech strzelił gola w każdym z pięciu pierwszych ligowych meczów tego sezonu. Mainz nie zamierzało jednak czekać na kolejne ciosy. Anthony Caci dwukrotnie trafił jeszcze przed przerwą i w ciągu dziewięciu minut doprowadził do remisu. Bayer po zmianie stron znowu ruszył pierwszy. Jarell Quansah dobił własne uderzenie, a dziesięć minut później Moussa Diaby pięknym strzałem z dystansu zrobił 4:2. Mainz do końca próbowało jeszcze uratować punkt. Benedict Hollerbach zdobył kontaktową bramkę w doliczonym czasie, ale na kolejną akcję zabrakło już czasu. Leverkusen po porażce na inaugurację zebrało dziesięć punktów w czterech spotkaniach i coraz szybciej nadrabia słaby początek rozgrywek.
FC Augsburg 2:2 Bayern Monachium
Gole: Robin Fellhauer 1′, Rodrigo Ribeiro 64′ – Ismael Saibari 55′, Nathaniel Brown 80′
Mecz właściwie nie zdążył się rozpocząć, a Augsburg już prowadził. Bayern wznowił grę od środka, Harry Kane wycofał piłkę do Manuela Neuera, a Robin Fellhauer ruszył do pressingu. Bramkarz Bayernu źle przyjął piłkę i próbował jeszcze minąć rywala, lecz pomocnik Augsburga ją przejął i skierował do pustej bramki. Od pierwszego gwizdka minęło zaledwie 8,4 sekundy. To najszybszy gol w historii Bundesligi – dotychczas rekord należał do Karima Bellarabiego i Kevina Vollanda, którzy trafiali po dziewięciu sekundach. Bayern długo nie potrafił wykorzystać przewagi i wyrównał dopiero dziesięć minut po przerwie, gdy Kane obsłużył Ismaela Saibariego. Augsburg ponownie wyszedł na prowadzenie w 64. minucie za sprawą Rodrigo Ribeiro. Bayern uratował remis dzięki Nathanielowi Brownowi, któremu również asystował Kane. Mistrzowie Niemiec mieli więc znakomitą okazję, żeby wykorzystać piątkową wpadkę Dortmundu, ale sami zgubili dwa punkty. Augsburg po raz kolejny pokazał przy okazji, że mecze z Bayernem wyjątkowo mu odpowiadają.
TSG Hoffenheim 2:3 Hamburger SV
Gole: Sebastiaan Bornauw 45+6′ (sam.), Bambasé Conté 53′ – Yussuf Poulsen 12′, Terem Moffi 83′, Miro Muheim 90+4′
Jeszcze niedawno HSV miał na koncie trzy porażki, dwanaście straconych bramek i ani jednego własnego gola. Po zwycięstwie z Köln zespół z Hamburga pojechał do Hoffenheim i po raz drugi z rzędu zgarnął komplet punktów, choć tym razem droga do wygranej była dużo bardziej skomplikowana. Yussuf Poulsen dał gościom prowadzenie w 12. minucie, ale jeszcze przed przerwą Sebastiaan Bornauw skierował piłkę do własnej bramki. Hoffenheim poszło za ciosem i po zmianie stron Bambasé Conté trafił na 2:1. Sytuacja gospodarzy skomplikowała się w 65. minucie, gdy Bernardo obejrzał drugą żółtą kartkę. HSV długo nie umiał wykorzystać przewagi, a gdy Otto Stange trafił do siatki, gol został anulowany po analizie VAR. W 83. minucie Terem Moffi doprowadził jednak do remisu, strzelając swoją pierwszą bramkę dla Hamburga. W czwartej minucie doliczonego czasu bohaterem został Miro Muheim. Szwajcar uderzył bez przyjęcia sprzed pola karnego i dał HSV pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w sezonie.
RB Lipsk 6:0 Eintracht Frankfurt
Gole: Ezechiel Banzuzi 1′, Christopher Nkunku 5′, 41′, 44′, Antonio Nusa 54′, Tidiam Gomis 89′
Tutaj właściwie nie było meczu. Ezechiel Banzuzi trafił już w pierwszej minucie, cztery minuty później Christopher Nkunku podwyższył na 2:0 i Frankfurt od początku wyglądał jak zespół, który chciałby znaleźć się wszędzie, tylko nie na boisku w Lipsku. Eintracht nie potrafił zatrzymać szybkich ataków gospodarzy, a przed przerwą jego sytuacja zmieniła się z bardzo złej w katastrofalną. Nkunku w 41. minucie zdobył drugiego gola, trzy minuty później skompletował hat-tricka i do szatni Frankfurt schodził przy wyniku 0:4. Był to pierwszy klasyczny hat-trick zawodnika RB Lipsk w Bundeslidze. Po przerwie Antonio Nusa dołożył piątą bramkę, a w końcówce wynik ustalił Tidiam Gomis. Lipsk wygrał 6:0, odniósł ósme kolejne ligowe zwycięstwo u siebie i ustanowił pod tym względem nowy rekord klubu. Dla Nkunku były to bramki numer 49, 50 i 51 w Bundeslidze w barwach RB.
1. FC Köln 2:1 Borussia Mönchengladbach
Gole: Ísak Jóhannesson 26′, Saïd El Mala 67′ – Joe Scally 39′
Alexander Blessin miał rozpocząć pracę w Gladbach od najważniejszego meczu, jaki mógł dostać na wejściu. Derby rzeczywiście pokazały pewną zmianę w Borussii, szczególnie w porównaniu z czterema wcześniejszymi spotkaniami, w których zespół stracił aż 16 bramek. Na punkty nadal jednak trzeba czekać. Köln objęło prowadzenie po efektownym woleju Ísaka Jóhannessona. Gladbach odpowiedziało jeszcze przed przerwą, kiedy Joe Scally głową pokonał Marvina Schwäbego. Po zmianie stron coraz częściej do głosu dochodzili gospodarze i w 67. minucie dostali nagrodę. Saïd El Mala ruszył z piłką, zszedł do środka i uderzeniem w dalszy róg zdobył gola na 2:1. Borussia w końcówce próbowała jeszcze uratować remis, ale bez powodzenia. Pięć spotkań, pięć porażek i zero punktów – Blessin dostał w Mönchengladbach naprawdę trudne zadanie.
SC Freiburg 2:1 FC Schalke 04
Gole: Maximilian Eggestein 10′, Keisuke Goto 85′ – Adrian Gantenbein 30′
Freiburg wiedział przed ostatnim meczem kolejki, że zwycięstwo pozwoli mu wskoczyć na pierwsze miejsce. Początek wyglądał dokładnie tak, jak można było oczekiwać po jednym z największych pozytywnych zaskoczeń początku sezonu. Gospodarze mocno ruszyli na Schalke i już w 10. minucie Maximilian Eggestein dał im prowadzenie. Schalke długo praktycznie nie istniało pod bramką Mio Backhausa, ale wystarczył jeden stały fragment gry. Po niepewnym wybiciu bramkarza Adrian Gantenbein dopadł do piłki i w 30. minucie wyrównał. Po godzinie gry sytuacja Freiburga zrobiła się dużo trudniejsza. Yuito Suzuki w krótkim odstępie dostał dwie żółte kartki i gospodarze musieli kończyć mecz w dziesiątkę. Schalke miało przewagę liczebną, stworzyło sobie sytuacje i mogło przejąć spotkanie, ale ostatecznie to Freiburg zadał decydujący cios. W 85. minucie dwóch rezerwowych załatwiło sprawę – Vincenzo Grifo dośrodkował, a Keisuke Goto wygrał pojedynek w polu karnym i głową zdobył bramkę na 2:1. Freiburg wygrał mimo osłabienia i zakończył kolejkę na pierwszym miejscu.
Piłkarz kolejki: Christopher Nkunku
W tej kolejce kandydatów nie brakuje. Robin Fellhauer zapisał się w historii Bundesligi, Niclas Füllkrug uratował Werderowi punkt w Dortmundzie, Angelo Stiller zaliczył dwie asysty, a Keisuke Goto dał Freiburgowi zwycięstwo i pierwsze miejsce w tabeli. Trzy bramki w meczu zakończonym wynikiem 6:0 trudno jednak przebić. Christopher Nkunku pierwszy raz pokonał bramkarza Eintrachtu już w piątej minucie. Gdy Frankfurt próbował jakoś doczekać do przerwy, Francuz trafił jeszcze dwa razy w ciągu trzech minut. Skończył mecz z hat-trickiem, zgarnął 76 procent głosów w oficjalnym plebiscycie na zawodnika spotkania i przypomniał, dlaczego jego powrót do Lipska był jednym z najciekawszych ruchów letniego okna transferowego.


