Widzew Łódź po kosztownym sezonie 2025/26 miał nieco przykręcić kurek z pieniędzmi przed startem kolejnych rozgrywek. Wygląda jednak na to, że po raz kolejny pokusi się o mocne medialnie i drogie ruchy. Turecki serwis Gazete Gerçek informuje, że łódzki klub interesuje się Logim Tómassonem z Samsunsporu. To 25-letni lewy obrońca, reprezentant Islandii, który ma za sobą bardzo solidny sezon w lidze tureckiej.
Oczywiście, do takich doniesień warto podchodzić z dużym dystansem. W tureckim źródle przewija się kwota pięciu milionów euro, co znacząco przekracza wycenę zawodnika wg serwisu Transfermarkt. Tómasson to zawodnik, który może grać jako klasyczny lewy obrońca, ale dobrze czuje się też wyżej, jako wahadłowy. W poprzednim sezonie rozegrał 46 spotkań, strzelił dwa gole i dołożył cztery asysty. Do tego regularnie występuje w reprezentacji Islandii, dla której uzbierał już 16 meczów. Jak na realia Ekstraklasy byłoby to naprawdę mocne nazwisko.
Widzew ma zresztą powody, by rozglądać się za lewą stroną defensywy. Samuel Kozlovsky odszedł do Dinama Zagrzeb, a to zostawiło po sobie sporą wyrwę. Oczywiście w kadrze są piłkarze, którzy mogą dać jakieś rozwiązania, ale jeśli łodzianie rzeczywiście myślą o zespole walczącym o wyższe cele niż tylko spokojny środek tabeli, potrzebują tam jakościowego zawodnika. Tómasson na papierze właśnie do takiej roli pasuje. Islandczyk ma ważny kontrakt z Samsunsporem do 2029 roku, a turecki klub rok temu zapłacił za niego około 700 tysięcy euro. Jeśli rzeczywiście dziś oczekuje kilku milionów, Widzew musiałby bardzo mocno przemyśleć, czy chce wchodzić w tak kosztowną operację.
Widzew Łódź płacił już takie pieniądze, ale…
Nie da się jednak wykluczyć, że sam temat jest elementem szerszej gry transferowej. Widzew już pokazał, że potrafi działać na rynku agresywnie i nie boi się dużych wydatków. Sprowadzenie Osmana Bukariego za rekordowe pieniądze było sygnałem dla innych klubów, że Widzew Łódź jest skłonny do znaczących wydatków. Czy to się utrzyma po ostatnich zmianach w pionie sportowym? Wydaje się, że nie. Turcy mogą jednak zaczynać rozmowy z wysokiego pułapu, wiedząc, że Widzewiacy mają spore zaplecze finansowe. Być może już wkrótce przekonamy się także, jakie mają zdolności negocjacyjne i jak dobrze potrafią wytargować lepszą cenę.

