Munoz znów trafia, Kolumbia zapewnia sobie awans

Lionel Mpasi-Nzau – to imię i nazwisko będzie się śnić po nocach piłkarzom Kolumbii. Bramkarz Demokratycznej Republiki Konga dzielnie stawiał czoła strzałom lecącym w jego bramkę. Często towarzyszyło mu szczęście, ale dla afrykańskiej reprezentacji liczy się efekt. Porażce nie udało się zapobiec, niemniej jednak znów pokazali kawał defensywnej gry.

W pierwszej połowie Kolumbia oddała sześć strzałów celnych. Podopieczni Nestora Lorenzo weszli w mecz z animuszem, zaczynając kanonadę uderzeń posłaną w stronę bramki rywali. Najlepszą okazję zmarnował Daniel Munoz, który w dość prostej sytuacji – czyli z ułożonej piłki tuż przed bramką – kopnął w boczną siatkę. Pudło nie podłamało jego i jego kolegów. Próbowali z dystansu, z bliższej odległości. Po stałym fragmencie i z gry. Mpasi-Nzau wraz z kolegami kontynuowali jednak solidną grę defensywną, którą rozpoczęli już w meczu z Portugalią (1:1).

REKLAMA

Defensywna DR Konga długo trzymało remis

Demokratyczna Republika Konga absorbowała ataki przeciwników i je neutralizowała, przez co miała później spore problemy z konstruowaniem własnych akcji ofensywnych. Gra obrona marnowała spore zapasy sił, a broniący się wszystkimi dostępnymi ludźmi zespół po odbiorze miał bardzo długą drogę do bramki Camilo Vargasa. Ten był praktycznie bezrobotny.

Dynamiczny początek kosztował Kolumbijczyków dużo sił, przez co z czasem napór na bramkę rywali słabł. Na boisku sytuacja się wyrównała, lecz to wciąż ekipa z Ameryki Południowej była stroną przeważającą. Bramkarz afrykańskiej kadry dawał się we znaki, jednakże w 76. minucie przechytrzył go Daniel Munoz. Prawy obrońca Kolumbii zamierzał finalizować akcję strzałem w kierunku dalszego słupka, jednakże rykoszet od stopy Steve’a Kapuadiego całkowicie zmienił tor lotu piłki.

Piłkarz Crystal Palace trafił w drugim meczu z rzędu, co tylko potwierdziło jego wysoką formę w tym sezonie. Nie ma w tych zdobyczach grama przypadku – Munoz gra bardzo wysoko, a od początku meczu pracował na gola (jednego mu anulował VAR ze względu na pozycję spaloną). Gol jeszcze bardziej rozochocił Kolumbię, lecz na kolejną zdobycz nie było ich stać. Oczywiście mowa o regulaminowo zdobytej bramce – Luis Diaz trafił bowiem po spalonym.

W końcówce meczu Vargas musiał jeszcze ratować swoją drużynę po dwóch celnych uderzeniach rywali, ale awans Los Cafeteros nie był zagrożony. Przed nimi ostatnie spotkanie grupowe z Portugalią, które rozstrzygnie kwestię wyjścia z 1. miejsca.

Kolumbia – Demokratyczna Republika Konga 1:0 (Munoz 76′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ