Po trudnym początku mundialu przeciwko Argentynie, Algieria liczyła na zupełnie inny mecz w 2. kolejce. Tym razem po drugiej stronie była Jordania, której zwyczajnie nie wypadało ulec. Rzeczywistość pokazała jednak, że bywa przewrotna, a żadna ekipa nie może być pewna wyniku niezależnie od przedmeczowych oczekiwań. Algieria szybko się o tym przekonała, ale ostatecznie postawiła na swoim i po odwróceniu losów starcia wygrała 2:1. O jej problemach, brakach i skutecznym planie B w naszych wnioskach po tym spotkaniu.
1. Algieria grała, Jordania strzelała
Powyższe krótkie zdanie może idealnie podsumować to, co na boisku działo się w pierwszej połowie tego meczu. To drużyna Vladimira Petkovicia częściej była przy piłce i widać było że próbuje przejąć kontrolę nad spotkaniem. Absolutnie się to jednak nie udało – poczynania faworytów najczęściej były po prostu waleniem głową w mur. Jedyne korzyści i realne szanse, jakie miała ekipa Pustynnych Wojowników z całej swojej przewagi optycznej, to tylko dwie akcje Ryiada Mahreza. Obie były bardzo podobne i polegały na długim podaniu za jordańską linię obrony. Kiedy jednak defensywa rywali była już nisko ustawiona i niepodatna na taki wariant, Algieria była po prostu bezradna.
Z kolei Jordania czekała, była gotowa na grę bez piłki, ale i wyczulona na momenty sprzyjające wypadom ofensywnym. Najlepszy nadszedł w 36. minucie i od razu został wykrozystany, a bramkę strzelił Nizar Al Rashdan. Samo to jego trafienie też było dość charakterystyczne – akcja była budowana dość chaotycznie, a gola poprzedził kiks Mousy Tamariego. Takie okoliczności też trzeba umieć wykorzystywać, szczególnie jeśli chce się zaskoczyć teoretycznie silniejszych przeciwników. Tak zrobiła Jordania i zasłużenie schodziła na przerwę z jednobramkową przewagą.
Debiutująca Jordania strzela drugiego gola na mistrzostwach świata! 🤩 pic.twitter.com/hYdK7R8fVQ
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 23, 2026
2. Zidane nadal rozczarowuje
Przed turniejem wydawało się, że Algieria będzie miała ogromny atut w postaci bramkarza, Luki Zidane’a. Syn legendarnego Zizou dość niedawno dołączył do kadry z północnej Afryki i od razu stał się jej kluczowym punktem. Zapewnił pewność między słupkami i w swoich pierwszych występach hurtowo zaliczał czyste konta. Na mundialu jednak trudno mu nawiązać do tych pięknych początków reprezentacyjnej przygody. W starciu z Argentyną mógł mieć do siebie pretensje o stratę 2 z 3 goli. Przy jednym z nich próbował bronić dwoma rękami, zamiast zrobić to poprawniej, czyli jedną dłonią. W drugiej sytuacji był jeszcze bardziej ewidentnym winowajcą, gdyż „wypluł” piłkę przed siebie, dając Messiemu możliwość dobitki.
Teraz po raz kolejny nie zachował się perfekcyjnie. Nie udało mu się zatrzymać uderzenia w pobliżu bliższego słupka i to mimo tego, że futbolówkę miał już nawet na rękawicy. Nie poradził sobie jednak z siłą strzału, który zakończył się w bramce niezależnie od jego wysiłków.
3. Algieria miała plan B!
W tym meczu Algierczykom naprawdę niewiele wychodziło. Zamiast jednak bezmyślnie powielać nietrafione schematy, postawili oni na przedefiniowanie swojej meczowej strategii. Podjęte w ten sposób zmiany to roszady personalne i położenie większego nacisku na prostsze warianty rozegrania. Algierczycy w drugiej połowie nie próbowali już na siłę klepać piłki czy przepychać jej przeludnionym środkiem pola. Zamiast tego częściej opierali się na indywidualnych zrywach lub na dośrodkowaniach. Jedno z nich – z rzutu rożnego – zakończyło się skucesem, w dodatku po strzale rezerwowego. Był nim Nabir Benbouali, z którego wprowadzeniem na murawę za Hichama Boudaouiego zdecydowanie trafił selekcjoner.
4. Jordania opadła z sił
Ostatnie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut w wykonaniu Jordanii było już nieporównywalnie gorsze od wcześniejszych fragmentów starcia. Można tłumaczyć to wyciągnięciem wniosków i nauczeniem się na błędach przez Algierię, ale nie tylko. Było też chyba tak, że ekipa z Bliskiego Wschodu sama opadła też z sił i wyraźnie zwolniła. Pokazuje to tylko, jak dużo kosztowało ją postawienie się i postaranie się o niespodziankę. Było naprawdę blisko, ale słabiutka postawa na finiszu musiała kosztować utratę prowadzenia, a nawet remisu. Algieria wyprowadziła dwa ciosy – w 69. i 82. minucie – przez co upiekło jej się bezbarwne funkcjonowanie przez większą część zawodów. Trudno jednak powiedzieć, by nie zasłużyła na zwycięstwo, bo Jordania w końcowych fragmentach po prostu nie prezentowała już nic pozytywnego.

