Ukraina oddała tylko 5 strzałów, ale to wystarczyło jej, aby pokonać Polskę 2:0. Nasza kadra chciała grać ofensywnie, jednak po raz kolejny nie zdołała odpowiednio zabezpieczyć tyłów. Z plusów? W Biało-Czerwonych barwach zadebiutowało czterech zawodników: Kacper Potulski, Oskar Wójcik, Norbert Wojtuszek oraz Mateusz Żukowski.
Polska ciekawie wystartowała, ale to Ukraina strzelała
Atrakcyjny i obiecujący początek zaserwowała nasza reprezentacja, która charakteryzowała się dużo większą kulturą gry. Nastawiła się na posiadanie piłki i rozgrywanie jej od linii obrony przez środek. Ukraińcy stanowili wyłącznie tło dla swoich rywali, gubiąc się często pod wysokim pressingiem oraz naciskiem polskich defensorów, gdy próbowali przenieść ciężar rywalizacji wyżej. Brakowało jednak konkretów. Najwięcej zagrożenia przyniosły centry Nicoli Zalewskiego, ale nikt ataków nie zdołał zamknąć.
A przyjezdni w 18. minucie konkret sobie stworzyli. Uruchomiony został Andriy Yarmolenko, który posłał precyzyjną centrę na głowę Romana Yaremchuka. Napastnik zmusił Marcina Bułkę do interwencji. Z tym strzałem bramkarz sobie poradził, ale z dobitką Viktora Tsygankova już nie. Na szczęście dla Biało-Czerwonych Yarmolenko znajdował się na spalonym.
Polacy więc odpowiedzieli, dominując naszych wschodnich sąsiadów. Udawało się im głównie oddawać uderzenia z dystansu za sprawą Piotra Zielińskiego oraz Sebastiana Szymańskiego. Jedna sytuacja była świetna. Jakub Piotrowski wypuścił Oskara Pietuszewskiego. Skrzydłowy miał przed sobą tylko Anatoliya Trubin. W pojedynku obu zwyciężył golkiper. Mieliśmy też drobną kontrowersję – Tomasz Kędziora został nadepnięty przez Yarmolenkę w polu karnym. Sędzia nie podyktował jedenastki.
Wkrótce obraz sparingu zaczął się zmieniać na korzyść gości, którzy coraz częściej znajdowali się przy piłce. Z kolei za to, co dobre, po polskiej stronie odpowiadał dobrymi odbiorami oraz napędzaniem akcji Piotrowski. Pomocnik był też przyczyną tego, co złe. To po jego stracie w 34. minucie, gdy poślizgnął się zaatakowany przez Tsygankova, Ukraina objęła prowadzenie. Bułka nie miał szans przy silnym strzale Yaremchuka jak z armaty. Kolejne minuty niezmiennie należały do Żółto-Niebieskich. Zdołali oni zamienić ten okres inicjatywy na drugą bramkę. Przy biernej postawie polskich obrońców wynik piłkę do siatki wbił Yarmolenko.
Zmiany Polsce nie pomogły
Selekcjoner Jan Urban po przerwie dokonał 5 zmian. Na boisku zameldowali się Oskar Wójcik, Bartosz Kapustka, Jakub Kamiński, Karol Świderski oraz Mateusz Żukowski. Liczył zapewne na to, że dadzą oni impuls, a jednocześnie chciał niektórym dać szansę na zaprezentowanie się – szczególnie temu pierwszemu i temu ostatniemu, którzy oficjalnie zadebiutowali w biało-czerwonych barwach.
I faktycznie, Polacy znów mieli więcej inicjatywy. Ich próby prezentowały się nieźle do momentu ostatniego podania. Rywale nie pozwalali im na wypracowanie stosunkowo czystej pozycji. W 55. minucie jednak sami sprezentowali gospodarzom okazję. Mykola Matviienko podał do kolegi z drużyny, ale do futbolówki dopadł Świderski, który od razu spróbował swoich sił. Trubin wykazał się wysokim poziomem koncentracji i odbił uderzenie.
W 59. minucie weszli następni polscy rezerwowi – Filip Rózga i Norbert Wojtuszek (jeszcze jeden debiutant). Nie zmieniało się dalej to, że Ukraińcy kontrolowali wydarzenia boiskowe. W pewnym momencie niebezpiecznie przyspieszyli swoją grę, lecz ostatecznie nie wystarczyło im dokładności. Tą dokładnością charakteryzowali się w poczynaniach obronnych, bo ciągle zachowywali czujność.
Gdy w 74. minucie szansę na debiut otrzymał też Kacper Potulski, Polacy nadal próbowali odrobić stratę. Grali zbyt wolno, aby tego dokonać przy właściwie zorganizowanych i cierpliwie przesuwających przyjezdnych. Ci praktycznie nie dawali Biało-Czerwonym żadnego pola manewru pod własną bramką. Dowieźli wynik do końca. Zwycięstwo dała im wysoka skuteczność.

