Wisła Kraków krok bliżej Ekstraklasy, pięć goli przy Reymonta

W rundzie jesiennej Wisła Kraków wyraźnie dominowała nad resztą pierwszoligowej stawki, ale w meczu z Górnikiem Łęczna długo przegrywała i trzy punkty wywalczyła dopiero po golu w piątej minucie doliczonego czasu gry. Wiosną Biała Gwiazda wyraźnie obniżyła loty, a podopieczni Jurija Szatałowa pokonali niedawno Pogoń Grodzisk Mazowiecki aż 3:0. Górnik wierzył, że przy Reymonta także może pokusić się o niespodziankę.

Strzelcem wspomnianego zwycięskiego gola z jesiennego starcia obu drużyn był Darijo Grujcic. Tym razem to właśnie ten zawodnik został ograny, a Branislav Spáčil już w 12. minucie pokonał Patryka Letkiewicza. Wisła Kraków prowadziła grę, ale nadziała się na bolesną kontrę, której austriacki defensor nie zdołał zatrzymać. Gospodarze szybko zabrali się do odrabiania strat i już po siedmiu minutach celnym uderzeniem z dystansu popisał się Federico Duarte. Wiślak miał zdecydowanie zbyt wiele miejsca i mógł spokojnie przymierzyć obok bezradnego Łukasza Budziłka.

REKLAMA

Stracony gol nie zachwiał wiarą gości w korzystny wynik. Co więcej, po pół godziny gry rzut rożny na trafienie zamienił Mateusz Hołownia. Wisła Kraków ponownie przegrywała, jednak do szatni schodziła z korzystnym wynikiem. Najpierw po rzucie wolnym Juliusa Ertlhalera piłkę do siatki skierował Marko Božić, a po chwili Austriak do asysty dołożył trafienie.

Wisła Kraków znowu bez czystego konta…

Praktycznie każda z opisywanych powyżej akcji zakończyła się golem i nie ma w tym przypadku. W pierwszej połowie oddano sześć celnych strzałów, z czego pięć zatrzepotało w siatce. Wiele to mówi o defensywie obu drużyn, a także o bramkarzach, którzy mogli zachować się zdecydowanie lepiej. Co warto zauważyć, Wisła Kraków po raz ostatni czyste konto zachowała 30 listopada ubiegłego roku.

Po pierwszej szalonej połowie, w drugiej emocje opadły. Gospodarze mieli co prawda tylko jednego gola przewagi i jedna akcja rywala mogła zniweczyć starania. Konkretnych, groźnych akcji bramkowych było już jednak zdecydowanie mniej. Nie owijając w bawełnę, w drugiej połowie nie obserwowaliśmy nawet jednego celnego strzału. Więcej było za to momentów przerw spowodowanych problemami zdrowotnymi poszczególnych graczy. Taki scenariusz wbrew pozorom był korzystniejszy dla Wisły Kraków, która miała korzystny wynik i nie potrzebowała nerwówki. Oczywiście, Łęczna w końcówce podjęła jeszcze walkę o wyrównanie stanu gry, ale Biała Gwiazda nie dała już sobie strzelić kolejnego gola.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,934FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ