Jakub Moder, Bartosz Slisz czy dalej wariant bez typowej 6-tki? Jak powinniśmy zagrać ze Szwecją?

Po meczu z Albanią jednym z najszerzej dyskutowanych tematów w mediach jest ustawienie reprezentacji Polski bez typowego defensywnego pomocnika. Pojawiają się głosy, aby ten manewr powtórzyć także w starciu ze Szwecją, ale są też przeciwnicy gry bez naturalnej „6-tki”, którzy twierdzą, że w wyjściowym składzie powinien zagrać Bartosz Slisz lub Jakub Moder. Jak powinniśmy wyjść na finałową potyczkę barażową o bilet na nadchodzący mundial? Nie odpowiemy jednoznacznie na to pytanie, ale wskażemy za i przeciw każdej opcji.

Sebastian Szymański + Piotr Zieliński

Jan Urban w meczu z Albanią zdecydował się na duet Sebastian Szymański & Piotr Zieliński. W trakcie jego kadencji był to drugi mecz, w którym środek pola zestawił bez typowej 6-tki. W takim samym układzie zagraliśmy domowy mecz z Holandią w listopadzie, ale wówczas Sebastian Szymański musiał już w 13. minucie opuścić boisko z powodu kontuzji, a jego miejsce zajął Bartosz Kapustka. Taka zmiana wynikała z zawieszenia Bartosza Slisza za nadmiar żółtych kartek. We wszystkich pozostałych meczach eliminacyjnych za kadencji Jana Urbana to właśnie 26-latek tworzył duet pomocników z Piotrem Zielińskim, a w towarzyskim meczu z Nową Zelandią obok piłkarza Interu wyszedł Jakub Piotrowski. W tym aspekcie Jan Urban, który przyzwyczaił kibiców, ze nie szuka na siłę nowych rozwiązań, trochę zaskoczył.

REKLAMA

Jak ocenić wariant z meczu z Albanią? Jeśli chodzi o indywidualne występy środkowych pomocników – trzeba przyznać, że były udane. W ocenie wielu kibiców – a także naszej – Sebastian Szymański i Piotr Zieliński byli dwoma najlepszymi zawodnikami reprezentacji Polski w czwartkowy wieczór na Stadionie Narodowym. Ten pierwszy zanotował dwie asysty, ten drugi – zdobył bramkę na wagę zwycięstwa. Ocena ich występów musi być pozytywna, natomiast gorzej należy osądzić funkcjonowanie drugiej linii jako całości, ponieważ zespół Jana Urbana nie kontrolował odpowiednio meczu, miał problem z właściwym zabezpieczeniem kontrataków i nie było widać optycznej przewagi w środku pola na korzyść biało-czerwonych.

Paradoksalnie nie można jednak skrytykować Sebastiana Szymańskiego za złą grę w defensywie

Wręcz przeciwnie. Pomocnik Rennes był jednym z najlepszych reprezentantów Polski pod tym kątem. Zanotował najwięcej odbiorów podczas spotkania z Albanią i sprawiał wrażenie zawodnika, który bardzo dużo biegał. Niemniej jednak, problemy drużyny Jana Urbana były bardziej systemowe niż indywidualne.Kiedy stosowaliśmy wysoki oraz średni pressing i Zieliński z Szymańskim wychodzili wyżej do pomocników Albanii, tworzyła się duża dziura w środku pola. Między naszą drugą linią a obroną czasem było nawet 20 metrów wolnej przestrzeni. Przeciwnicy kilkukrotnie z tego korzystali i wykonywali przeszywające podania w tę strefę. Ale nie tyle ze względu na błędy Zielińskiego czy Szymańskiego, a problemy na poziomie systemowym – tłumaczył w Przeglądzie Sportowym Marek Marciniak, trener-analityk, który współpracował m.in. z Realem Madryt oraz reprezentacjami Belgii i Szwecji.

Akcją, która jest przykładem braku typowej „6-tki” jest też słynny kontratak Albanii, gdy Nedim Bajrami miał świetną okazję na podwyższenie prowadzenia. Wówczas Tomasz Kędziora podłączył się do ataku, a na asekuracji poza dwójką pozostałych stoperów został tylko Piotr Zieliński, który wracając za kontratakiem nie przebiegł sprintem nawet metru. Drugi pomocnik, Sebastian Szymański atakował pole karne przy dośrodkowaniu Matty’ego Casha z prawej strony, ponieważ należało to do jego zadań. 26-latek w fazie posiadania piłki często ustawiał się pomiędzy formacjami pomocy, a obrony rywala, a więc wyżej niż zawodnicy, z którymi wcześniej Zieliński grał w środku (ustawienie „Ziela” się nie zmieniło). W ten sposób w docelowej strukturze ataku pozycyjnego mieliśmy jednego zawodnika mniej przed drugą linią rywala, co naturalnie bardziej odsłaniało zespół przed kontratakami przeciwnika. A ponadto brakowało nam pomocnika, który w pierwszej kolejności myśli jak się ustawić, aby skutecznie zareagować na ewentualną stratę piłki przez zespół.

Bartosz Slisz lub Jakub Moder

Jeśli Jan Urban na mecz ze Szwedami zdecyduje się na powrót do koncepcji, którą stosował na poprzednich zgrupowaniach to wielkiego wyboru nie ma. Na mecze barażowe powołał tylko dwóch zawodników, którzy mają większe niż minimalne doświadczenie z gry na pozycji defensywnego pomocnika – Bartosza Slisza oraz Jakuba Modera. O ile ten pierwszy jest typową „6-tką” i do jego głównych atutów należy gra w destrukcji, wybieganie oraz świadomość ustawienia, o tyle Moder defensywnym pomocnikiem staje się przede wszystkim podczas zgrupowań reprezentacyjnych, a w futbolu klubowym gra jako „8-ka”. W ostatnich meczach w Feyenoordzie najczęściej gra nawet w roli ofensywnego pomocnika. Selekcjoner nie ma więc wielkiego wyboru. Jesienią na każdym zgrupowaniu byli Bartosz Kapustka oraz Kacper Kozłowski, na dwóch pojawił się też Jakub Piotrowski, ale również żaden z nich nie jest typowym defensywnym pomocnikiem. Dlatego można dziwić się, że Jan Urban konsekwentnie pomija Tarasa Romanczuka w powołaniach.

Postawienie na Jakuba Modera ma w sobie trochę ryzyka, ponieważ piłkarz Feyenoordu u Jana Urbana pierwszy mecz zagrał dopiero z Albanią wchodząc z ławki w 82. minucie. Na poprzednich trzech zgrupowaniach był nieobecny z powodu kontuzji. Za 26-latkiem przemawia natomiast doświadczenie w reprezentacji. Łącznie w kadrze rozegrał 36 meczów, grał na wielkich turniejach, więc można zaufać mu, że udźwignie ciężar meczu bezpośrednio decydującego o awansie na Mistrzostwa Świata. W przypadku Bartosza Slisza doświadczenie jest mniejsze (22 mecze), pojawia się też więcej wątpliwości odnośnie do jego umiejętności stricte piłkarskich, natomiast obecny selekcjoner przekonał się juz, że może na nim polegać. Slisz rozegrał u niego 60,6% minut w meczach o stawkę.

Czy na Szwecję typowa 6-tka jest konieczna?

Analityk Bolton Wanderers, Sławomir Morawski w Przeglądzie Sportowym zasugerował, że w meczu ze Szwecją klasyczny defensywny pomocnik może być kluczowy, aby zatrzymać Viktora Gyokeresa. – Wydaje mi się, że będziemy musieli zagrać z „szóstką”, która miałaby za zadanie pressować wstecz Szweda, kiedy ten będzie tyłem do naszej bramki, by nie mógł z piłką swobodnie się odwracać. (…) Jeśli obrońca sam z nim zostanie za jego plecami, będzie starał się go wypychać. Ale co, jeśli Gyökeres będzie przy tym prowadził piłkę? Za nim i obrońcą otworzy się wolna przestrzeń, zburzona zostanie struktura ostatniej linii. Dlatego potrzebna będzie „szóstka”, która wywrze pressing, by Gyökeres jak najkrócej utrzymał się przy piłce i nie mógł się odwrócić – tłumaczył analizując co trzeba zrobić, aby zneutralizować napastnika reprezentacji Szwecji, który z Ukrainą strzelił hat-tricka.

Wybór Jana Urbana będzie przede wszystkim zależał od strategii, jaką reprezentacja Polski przyjmie na to spotkanie. Jeśli będziemy chcieli narzucić swoje warunki gry poprzez posiadanie piłki oraz wysoki pressing wówczas defensywny pomocnik, który będzie dbał o to, aby nie odsłonić linii obrony może być konieczny. Niemniej jednak, zakładając scenariusz, w którym oddamy rywalom inicjatywę i będziemy bronić na mniejszej przestrzeni to paradoksalnie grając bardziej defensywnie typowa „6-tka” nie wydaje się tak potrzebna, jak przy bardziej ofensywnym nastawieniu.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,784FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ