Weekend na niemieckich boiskach przyniósł Polakom mieszankę dobrych wieści i sygnałów ostrzegawczych. Były momenty, w których nasi zawodnicy realnie wpływali na wynik, ale nie brakowało też występów „do odhaczenia” – bez konkretu, bez liczb, czasem nawet z poczuciem, że forma zaczyna uciekać.
Jakub Kamiński czeka na przełamanie
W „polskim” starciu więcej powodów do radości miał Jakub Kamiński, którego 1. FC Köln pokonało VfL Wolfsburg 1:0. Kamil Grabara – standardowo – był jednym z najlepszych w swoim zespole, jednak skapitulował przy uderzeniu Lintona Mainy. Kamiński w trzecim kolejnym meczu zagrał na trzeciej różnej pozycji. Były zawodnik Lecha Poznań rzucany jest na oba skrzydła, grywa także w roli środkowego pomocnika. Taka wszechstronność bywa atutem, ale bywa też pułapką: trudno zbudować rytm, gdy co tydzień zmienia się rola. Nie można też pomijać faktu, że od 22 listopada nie strzelił gola ani nie zaliczył asysty na boiskach Bundesligi. Dawno nie zagrał spotkania, po którym można byłoby go komplementować. Nie ma sensu zakłamywać rzeczywistości – Kamiński nie wygląda tak korzystnie jak w pierwszej części sezonu i po raz drugi (!) opuścił murawę przed końcowym gwizdkiem.
Do jedenastki Mainz wrócił Kacper Potulski i chociaż ekipa z Moguncji sensacyjnie pokonała RB Lipsk (2:1), Polak nie miał znaczącego wkładu w ten sukces. Po raz 11. z rzędu w podstawowym składzie St. Pauli wybiegł Arkadiusz Pyrka. Gorzej, że jego zespół od września ubiegłego roku wygrał ledwie jedno ligowe spotkanie. Porażka 1:2 z Augsburgiem sprawia, że strata do bezpiecznej lokaty to już 5 punktów, a niżej w tabeli jest tylko Heidenheim. Adam Dźwigała tym razem poza kadrą.
W 2. Bundeslidze trwa strzelecka niemoc Dawida Kownackiego – szósty kolejny występ bez trafienia, a do tego czerwona kartka po kontrowersyjnym faulu. Dobre zawody w przegranym meczu z Hannoverem zaliczył Dariusz Stalmach, notując asystę; ciekawostką jest gol Daisuke Yokoty po drugiej stronie – także byłego gracza Górnika. Mateusz Żukowski tym razem się nie popisał, Maik Nawrocki zagrał poprawnie. Michał Karbownik wyszedł w podstawie Herthy na Darmstadt (2:2), a Łukasz Poręba mógł świętować wygraną Elversbergu nad Kaiserslautern (3:1).
