Hitowy transfer na poziomie I Ligi. Jordi Sanchez trafił do Wisły Kraków, co ogłosił klub na swojej oficjalnej stronie. Hiszpański snajper jest dobrze znany w Polsce. Przed przenosinami do Japonii występował przecież w Widzewie Łódź, w którym był ważną postacią. Teraz ma za zadanie partnerować Angelowi Rodado i pomóc Białej Gwieździe w awansie do Ekstraklasy.
Po odejściu Łukasza Zwolińskiego Wiśle brakowało porządnego partnera i zmiennika dla Angela Rodado. Wypożyczony Ardit Nikaj nie spełnił oczekiwań, strzelając tylko jedną bramkę w I Lidze i jedną w Pucharze Polski. A że trener Mariusz Jop potrzebuje drugiego skutecznego napastnika wiadomo nie od dziś. Sam szkoleniowiec wielokrotnie wyrażał, że chce wzmocnienia na tą pozycję. Odpowiedni zawodnik mógłby odciążyć hiszpańskiego gwiazdora, którego bramki są wymagane do zrealizowania przez krakowian celu, jakim jest awans do Ekstraklasy.
Przez jakiś czas mówiło się o sprowadzeniu Łukasza Zjawińskiego, ale z transferu nic nie wyszło. Kiedy wydawało się, że trener Jop będzie musiał sobie radzić z tym, co ma, to Biała Gwiazda ogłosiła sensacyjną wiadomość – zachęciła do powrotu do Polski Jordiego Sancheza, byłego zawodnika Widzewa Łódź.
Druga hiszpańska strzelba zwiększy siłę rażenia?
Taki ruch wziął z zaskoczenia. Jordi Sanchez wzbudzał przecież zainteresowanie takich klubów, jak Piast Gliwice, Arka Gdynia, czy Zagłębie Lubin, czyli ekstraklasowiczów. Mimo to zdecydował się na przenosiny do Krakowa. Z drugiej strony to mądre posunięcie. 31-latek podpisał kontrakt, który wygaśnie 30 czerwca 2026 roku. W tym czasie będzie miał okazję na pokazanie całego swojego repertuaru i przekonanie włodarzy Wisły, że warto nawiązać z nim bardziej długofalową współpracę. Na poziomie I Ligi nie powinien mieć problemu z pokazaniem swoich umiejętności.
W końcu Hiszpan wyróżniał się już w Ekstraklasie, gdy grał w Widzewie. W ciągu dwuletniego pobytu (w latach 2022-2024) dał się poznać jako zazwyczaj niezawodzący pod względem wykończenia akcji, pracowity, waleczny snajper. Dla RTS-u strzelił łącznie 19 bramek i zaliczył 10 asyst w 65 meczach. Spisywał się na tyle dobrze, że zapracował sobie na transfer do Japonii. Skusiło się na niego Hokkaido Consadole Sapporo, które walczyło w tamtym okresie o utrzymanie. Kierunek azjatycki jednak nie sprawdził się w wypadku Sancheza – w 20 spotkaniach zanotował słabe liczby na poziomie 2 goli i 1 asysty. Zdecydowanie nie pomógł więc nowemu pracodawcy, który po sezonie spadł z ligi japońskiej.
