Jeden mecz o pietruszkę, drugi o zapewnienie sobie awansu. Tak wyglądała sytuacja w grupie D. USA pewne awansu z pierwszego miejsca drugim garniturem wyszły na mecz z żegnającą się z turniejem Turcją. Paragwaj i Australia natomiast walczyły o zajęcie drugiego miejsca.
Trzeci mecz Stanów Zjednoczonych na tym turnieju i trzeci raz mieliśmy ciekawe widowisko z bramkami. Ekipa gospodarzy jak na razie zachwyca widzów na amerykańskich boiskach. Mauricio Pochettino dał w ostatnim meczu grupowym pograć graczom z drugiego szeregu, a ci podążyli drogą kolegów pierwszego wyboru. Już w 3. minucie dobrze rozegrany rzut rożny pozwolił Austonowi Trusty’emu spokojnie przyjąć piłkę tuż przed bramką i zamienić doskonałą sytuację na gola. Turcja została zaskoczona, ale wreszcie udało jej się zamienić ofensywne podejście na zdobycze – coś, z czym wcześniej miała problemy. Najpierw po szybkim ataku trafił Arda Guler, natomiast na 2:1 po zespołowej akcji podwyższył Orkun Kokcu.
Gwiazdy Półksiężyca były na dobrej drodze, aby udanie pożegnać się z Mundialem 2026, lecz po przerwie Ugurcana Cakira trafił z dystansu Sebastian Berhalter. Powtórki wyraźnie pokazały, że bramkarz europejskiego zespołu nie miał szans zobaczyć wcześniej piłki. Trener USMNT także nie chciał przegrać, toteż wpuścił na boisko zawodników pierwszego składu. Największą różnicę zrobił oczywiście Christian Pulisic, który potwierdził, że jest w bardzo dobrej formie ofensywnej. Większą wolę walki wykazała jednak Turcja, która rzutem na taśmę, bo w ostatniej minucie trafiła na 3:2. Gol Kaana Ayhana pozwolił wrócić drużynie do domu z chociaż lekko poprawionymi humorami.
Turcja – USA 3:2 (Guler 10′, Kokcu 31′ – Trusty 3′, Berhalter 49′)
Bez bramek w Kalifornii
Australia na miejscu 2., Paragwaj na miejscu 3. Tak wyglądała sytuacja w tabeli przed meczem na Levi’s Stadium. I tak też wyglądała sytuacja w tabeli przez większość bezpośredniego starcia obu drużyn. Konkretniejsza w działaniach ofensywnych była Australia, która swoje akcje często kończyła strzałami. Paragwajczycy natomiast grali jak na jakiejś blokadzie, która utrudniała im intensyfikowanie swoich ataków. A przez ujemny bilans bramkowy wcale pewni awansu jako drużyna z trzeciego miejsca nie była. Próbował swoich sił Julio Enciso – jak co mecz na tym turnieju. Niewiele jednak z tego wynikało, gdyż Australia bardzo dobrze się broniła. Nie ma też co się zbytnio rozpisywać – ten mecz był po prostu nudny.

