Trzy gole, jeden uznany. Upalne granie Motoru i GKS-u

Motor Lublin i GKS Katowice długo męczyli się w upale, aby stworzyć akcję rozstrzygającą wyrównane spotkanie. Wszelkie próby jednak paliły na panewce. Dosłownie i w przenośni, bo w pierwszym kwadransie drugiej połowy drużyny dały sobie po razie, ale wtedy goli nie uznał VAR. Więcej energii wykrzesali z siebie w końcówce Motorowcy, w przepisowy sposób odnajdując wreszcie upragnioną drogę do bramki.

Wejście Motoru w erę po Mateuszu Stolarskim na razie jest bolesne. Na start remis z Widzewem Łódź, potem przegrane z Jagiellonią Białystok oraz Pogonią Szczecin nie satysfakcjonują nikogo w Lublinie. Póki co zespół ma momenty, ale nie potrafił ich odpowiednio przekuć. Większą próbkę na starcie tego sezonu zaprezentował GKS, mimo że przełożył spotkanie 3. kolejki z Wieczystą Kraków. Rywalizował jednak w europejskich pucharach, z których już odpadł. Porażka z Hapoelem Tel Aviv w dwumeczu musiała zadziałać motywująco na Katowiczan, chcących zrewanżować się za nią kibicom.

Ospały GKS

Mimo to wejście w rywalizację piłkarze Rafała Góraka mieli gorszą. Brakowało im tempa i dokładności. W centralnej strefie nieco lepiej prezentował się ich rywal. Ta część boiska była szczególnie ważna, bo oba zespoły szukały skoków pressingowych. Każdy przegrany pojedynek, każda luka mogła okazać się błędem kardynalnym. Jako że środkowa formacja Motorowców grała trochę agresywniej, trochę częściej zyskiwała przewagę, co przekładało się na płynniejsze, groźniejsze akcje.

Negatywnie dał się zapamiętać Mbaye Ndiaye, który w przeciągu blisko 10 minut doszedł do 3 świetnych szans. Szczególnie ta druga była doskonała, bo skrzydłowy otrzymał podanie na wolne pole od Karola Czubaka. Gdyby dokładniej przyjął piłkę, zapewne by nie chybił. W trzeciej ze wspomnianych sytuacji powinien zaś zachować wyższy poziom koncentracji, bo powinien nie strzelać, a podawać do Czubaka. Senegalczyk nie odwdzięczył się napastnikowi.

GieKSa rozkręcała się wraz z upływającym czasem, ale nie zachywcała. Ciekawsze okazje stworzyła sobie po indywidualnych przebłyskach zawodników. Jak wtedy, kiedy Bartosz Nowak wypuścił Ilię Szkurina. Białorusin zmylił Yacine’a Bourhane’a, po czym uderzył prawą nogą, ale trafił w słupek. Niedługo później, wygrywając pojedynek, to Szkurin napędził atak, który powinien zwieńczyć Mateusz Wdowiak, dobijający próbę Nowaka.

W gruncie rzeczy mecz był dość wyrównany. Z gry więcej wyciągnęli Lublinianie, ale optycznie nie posiadali znacznej przewagi. Różnicę robiła raczej świeżość ich zespołu, który nie musiał łączyć europejskich pucharów z ligą. W tak trudnych warunkach popołudniowego upału w stolicy Lubelszczyzny okazywało się to kluczowe.

Motor rozstrzygnął losy w końcówce

Po przerwie w końcu zobaczyliśmy gole. W 49. minucie Ndiaye uderzył mocno, Gabriel Kobylak sparował piłkę przed siebie, a z tego skorzystał Czubak. Strzelec Motoru znajdował się jednak na spalonym i VAR anulował trafienie. Po 11 minutach przebudzony GKS odpowiedział swoim atakiem. Po ładnej akcji kombinacyjnej oraz klepce Nowaka ze Szkurinem do siatki trafił ten drugi. Ponownie radość z bramki zabrał VAR. Tym razem spalił Nowak.

W kolejnych fragmentach więcej wycisnąć z siebie potrafili gospodarze. Christopher Simon zdołał strzałem głową przetestować refleks Kobylaka. Później Czubak miał szansę na rehabilitację, ale nie skorzystał z centry Thomasa Santosa, uderzając mocno niecelnie. Natomiast im bliżej było końca, tym działo się coraz mniej. Obie ekipy się szachowały. Więcej witalności pokazywał Motor, ale ten nie znajdował sposobu na sforsowanie obrony przeciwnika. Katowiczanie z kolei wyraźnie niedomagali pod względem fizycznym.

Przełom nastąpił w 86. minucie. Sporo miejsca na prawej flance miał Ndiaye. Senegalski skrzydłowy skorzystał z niej, podprowadził piłkę i zacentrował w pole karne. Zrobił to wprost do Czubaka, który ponownie strzelił gola, ale teraz udało mu się to przepisowo. Sytuację jeszcze sprawdził VAR i uznał trafienie.

Grania mieliśmy jeszcze sporo, bo sędzia doliczył aż 10 minut. Katowiczanie przejęli inicjatywę, ale głównie bili głową w mur. Jedyne próby Szkurina i Pau Resty były nieudane, więc Motorowcy po końcowym gwizdku mogli cieszyć się z pierwszych trzech punktów w sezonie.

Motor Lublin – GKS Katowice 1:0 (Czubak 86′)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img