Trójkowy G.O.A.T, czyli Steph w końcu to zrobił!

Kiedy wchodził do ligi, mówiono, że jest przysłowiowym „szczypiorem”. Nie pokładano w nim większych nadziei, wiele ludzi skreśliło go już z miejsca, jak się później okazało niesłusznie. Rozgrywający wybrany z numerem siódmym przez Golden State Warriors zmienił oblicze koszykówki na zawsze. Przed państwem Wardell Stephen Curry II, czyli zawodnik, który właśnie pobił rekord Raya Allena w zdobytych trójkach.

Czy to, aby na pewno ten moment?

Emocje przed meczem z Indianą sięgały zenitu. Czy on zrobi to już dziś? Czy Curry zapisze się w historii NBA, jako najlepszy z najlepszych w trafionych trójkach? Draymond Green przed samym meczem pokusił się o zabranie głosu w tej sprawie.

To niesamowite. Spójrz, skąd to startowało, gdzie teraz jesteśmy. Steph jest wyjątkowy, jest nieprawdopodobny

– Draymond Green

Stephen przystępował do tego spotkania z jednym prostym założeniem. Rzucić siedem trójek, aby wyprzedzić Raya Allena. Siedem trójek? Co to dla Curry’ego. Najlepszy shooter ekipy z San Francisco miał zapisać historię na lata. Historię, która działa się właśnie na naszych oczach.

Jak się okazało Curry tamtej nocy, nie zdołał prześcignąć legendy Boston Celtics. Steph rzucił przeciwko Pacers pięć trójek, co przybliżyło go do Raya Allena już tylko na dwa trafione rzuty zza łuku. „Chief” zakończył mecz z linijką 26-6-6, co pozwoliło mu zostać MVP spotkania wygranego z Indianą 102-100.

To się wydarzy wtedy, gdy się wydarzy, natomiast ja chcę grać w grę, którą kocham. Szanuję wszystkich wybitnych strzelców, którzy są i byli w lidze. Chcę dalej grać na najwyższym poziomie i czerpać z tego ogromną radość

– z takimi słowami Steph zostawił fanów po wygranej z Indianą.

Jedno było pewne — on to zrobi już w najbliższym meczu. W Madison Square Garden.

Najlepszy z najlepszych, czyli coś, co było nieuniknione

Mecz z New York Knicks z każdą minutą nabierał tempa. Wszyscy wyczekiwali trójek Stepha, wręcz cała hala mu kibicowała. W tamtym momencie nie liczył się wynik meczu. Liczyło się to, czy Curry trafi zza łuku do kosza.

Pierwsza trójka, jaką trafił, była na tyle bezczelna, jak i perfekcyjna, że była niemalże trafiona z logo i miała miejsce już w pierwszej minucie meczu! Nie zdążyłeś włączyć spotkania, a Curry już wyrównał rekord Allena, śląc przy tym „buziaczki” dla fanów.

Do końca pierwszej kwarty zostało 7 minut i 28 sekund. Curry, jak gdyby nigdy nic po podaniu Andrew Wigginsa trafił zza łuku po raz 2,974, pobijając tym samym Raya Allena i stając się jednoosobowym prowadzącym w klasyfikacji trafionych rzutów za 3 punkty. Hala Madison Square Garden wybuchła. Stephen Curry wykonał właśnie rzecz większą, niż tylko historyczną.

Golden State Warriors wygrali ostatecznie mecz z New York Knicks 105-96, a MVP spotkania został nie kto inny jak „Chief” Curry z linijką 22-3-3 i co najważniejsze z piętnastoma punktami zza łuku.

Aut.: Mateusz Broniec

Graphic by AOM Customs (@aomdrawings)

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA
101,854FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ