Raport z NBA #10 – Zły okres Lakers, niesamowity Kawhi Leonard

Serdecznie witam w nowym roku, który — jak się okazuje — niewiele zmienia w kwestii cotygodniowych podsumowań NBA. Czas więc na kolejne. Jak wygląda sytuacja w tabeli obu konferencji? Co dzieje się z Los Angeles Lakers i czy Clippers zamierzają o coś realnie powalczyć? Kto został zawodnikiem tygodnia, a kto największym rozczarowaniem? Odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Sytuacja w tabeli NBA

Konferencja Wschodnia

Na Wschodzie w tym tygodniu niewiele się zmieniło. Pierwsze cztery miejsca niezmiennie zajmują kolejno Pistons, Knicks, Celtics oraz Raptors. Jedynym wyjątkiem są Miami Heat, którzy zanotowali serię czterech zwycięstw z rzędu i awansowali na szóste miejsce. Na szczególną uwagę zasługuje tu wygrana nad Denver Nuggets różnicą 24 punktów oraz fakt, że aż ośmiu zawodników Heat zakończyło to spotkanie z dwucyfrową zdobyczą punktową.

Nieźle zaprezentowali się również Washington Wizards, którzy wygrywając 3 z 4 ostatnich spotkań, opuścili ostatnią, piętnastą lokatę, oddając ją Indiana Pacers. Zeszłoroczni finaliści przegrali już 10 meczów z rzędu, a ich obecny bilans to 6–28.

Konferencja Zachodnia

Na Zachodzie liderem pozostają Oklahoma City Thunder. Drugie miejsce zajmują San Antonio Spurs, którzy wciąż utrzymują niewielką przewagę nad Rockets i Nuggets. Bardzo słabo prezentują się natomiast Los Angeles Lakers, którzy wygrali zaledwie 1 z 5 ostatnich spotkań. Najważniejszą przyczyną takiego stanu rzeczy są problemy zdrowotne Austina Reavesa, choć prawda jest taka, że cała drużyna — poza Luką Dončiciem — gra poniżej swojego poziomu.

JJ Redick musi zrobić wszystko, by odmienić grę Lakers. Jeśli mu się to nie uda, zespół z Los Angeles może wkrótce znaleźć się w strefie play-in.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja drugiej drużyny z Miasta Aniołów. Los Angeles Clippers zanotowali serię sześciu zwycięstw z rzędu, a ogromna w tym zasługa jednego zawodnika, do którego za chwilę przejdziemy. Dno tabeli Zachodu niezmiennie okupują New Orleans Pelicans z bilansem 8–27.

Zawodnik tygodnia

Różnorodność wśród zwycięzców tej nagrody nie może być utrzymywana za wszelką cenę, ponieważ w tym tygodniu zwycięzca może być tylko jeden. Po raz drugi w tym sezonie jeden zawodnik zostaje zawodnikiem tygodnia dwa razy z rzędu. Tym graczem jest Kawhi Leonard.

W poprzednim tygodniu skrzydłowy Clippers zdobył 41 punktów przeciwko Rockets, ustanawiając swój rekord sezonu. W tym tygodniu… pobił go dwukrotnie:

  • 45 punktów przeciwko Jazz
  • 55 (!) punktów przeciwko liderowi Konferencji Wschodniej — Detroit Pistons

Średnia 40,2 punktu na mecz mówi sama za siebie. Co najważniejsze, wybitna forma Leonarda bezpośrednio przekłada się na zwycięstwa Clippers. Jak już wspomniałem, zespół z Los Angeles ma obecnie serię sześciu wygranych i awansował na jedenaste miejsce w tabeli.

Mimo wszystko można odnieść wrażenie, że jest to raczej łabędzi śpiew tej drużyny. Clippers mają najstarszy skład w lidze, a Kawhi Leonard słynie z nieregularności i problemów zdrowotnych. Tym bardziej warto jednak docenić to, co prezentuje 34-latek — jego odrodzenie jest jedną z najlepszych historii tego sezonu.

Zwycięzcy nagrody Zawodnika Tygodnia

  • Kawhi Leonard – 2
  • Luka Dončić – 2
  • Giannis Antetokounmpo – 1
  • Josh Giddey – 1
  • Cade Cunningham – 1
  • Austin Reaves – 1
  • Tyrese Maxey – 1
  • Nikola Jokić – 1
  • Jaylen Brown – 1

Rozczarowanie tygodnia

Trudno uwierzyć, że w drużynie z bilansem 29–5 ktoś może rozczarowywać, ale nie sposób inaczej spojrzeć na formę Jalena Williamsa. Skrzydłowy Oklahoma City Thunder ewidentnie nie wrócił jeszcze do pełni sił po kontuzji nadgarstka.

24-latek notuje w tym sezonie średnio 17,4 punktu na mecz (w poprzednim było to 21,7), trafia na wyraźnie słabszej skuteczności i nie przypomina zawodnika, który rok temu był All-Starem oraz znalazł się w trzeciej piątce All-NBA.

Mimo słabszej formy Williams może liczyć na duży czas gry, głównie dzięki świetnej dyspozycji całej drużyny. To wciąż bardzo dobry obrońca i młody zawodnik — jego odbudowa wydaje się raczej kwestią czasu niż powodem do poważnego niepokoju.

Milosz
Milosz
W szeregach Mistrzów od stycznia 2024 roku. W sporcie zakochałem się przez Robina Van Persiego i jego gole dla Manchesteru United. Fan Fc Barcelony oraz Chicago Bulls. Wolne chwile spędzam na oglądaniu meczów Premier League, zgłębaniu historii sportu oraz zarywaniu nocy dla oglądania NBA, przez co potem chodzę niewyspany.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →