Samobój roku? Kuriozum w hicie 2. Bundesligi

FC St. Pauli oraz Hamburger HSV to w tym momencie dwie najlepsze drużyny 2. Bundesligi i dwaj najpoważniejsi kandydaci do awansu. Piątkowy wieczór miał być szansą dla HSV na zrównanie się punktami z największym rywalem. Hit zaplecza Bundesligi zapowiadał się na kapitalne widowisko, a niemieckie media zastanawiały się, kto zostanie jego bohaterem. Nikt zapewne nie spodziewał się jednak, że derby Hamburga zostaną zapamiętane z powodu nieprawdopodobnego gola samobójczego.

St. Pauli od początku przejęło inicjatywę

Pierwszego gola zdołali strzelić już po kwadransie gry, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pięknym uderzeniem z woleja popisał się Jackson Irvine. Trafienie Australijczyka szybko zostało przyćmione przez Daniela Heuera Fernandesa. Golkiper HSV… a właściwie, zobaczcie sami.

REKLAMA
źródło: Viaplay Sport Polska w serwisie X

To zdecydowanie mocny kandydat do samobója roku

Biorąc pod uwagę, że Hamburger w pierwszej połowie wypracował ledwie 0.06 xG, nadzieje na korzystny wynik wydawały się znikome. Oddajmy — w pierwszym składzie wybiegł Łukasz Poręba, który został zmieniony w przerwie. HSV już bez Polaka… dokonało niesamowitego wyczynu. By doprowadzić do wyrównania, potrzebowali ledwie 2 minuty. Najpierw wrzutkę Van der Brempta wykończył Robert Glatzel, a po chwili drogę do siatki znalazł Immanuel Pherai. Gospodarze zachowywali się tak, jakby padający śnieg zmroził ich reakcje. Przy obu trafieniach nie zrobili zbyt wiele, by zablokować nacierających gości. Co ciekawe — dwa strzelone gole były jedynymi celnymi uderzeniami Hamburga w drugiej połowie! St. Pauli zmarnowało przewagę i chociaż walczyło o ponownie prowadzenie, mecz zakończył się podziałem punktów. HSV może zostać wyprzedzone przez Kiel, jednak strata do St. Pauli to nadal 3 punkty. Hamburger był dziś gorszym zespołem, ale nawet spektakularny samobój nie przeszkodził przed wyszarpaniem cennego remisu.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,220FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ