Podbeskidzie dogorywa w 1 lidze. Chrobry nie musiał się wysilać

33. kolejkę Fortuna 1 Ligi kończyliśmy w Bielsku-Białej. Mecz pomiędzy miejscowym Podbeskidziem a Chrobrym Głogów był spotkaniem „o pietruszkę”. Gospodarze nie mogli się już wydostać ze strefy spadkowej, zaś goście byli już pewni utrzymania. Górale dostali ostatnią szansę, żeby chociaż trochę odpłacić się swoim kibicom za ten katastrofalny sezon. Plan nakreślony w szatni chyba był dobry, ale szybko został on zweryfikowany przez wydarzenia na boisku. Podbeskidzie zagrało tak, jak robiło to przez cały sezon.

Mecz, jakiego można było się spodziewać

I faktycznie, z początku Podbeskidzie wyglądało, jakby chciało zrobić dobre wrażenie na sam koniec sezonu. Strzelić bramkę próbował Maksymilian Sitek, niecelnie uderzał także Miroslav Iličić. Nie były to najlepsze próby. Ale były. Kibice, którzy dosyć licznie zgromadzili się na trybunie, skąd prowadzony był doping, nie mogli powiedzieć, że ich ulubieńcy się nie starali. Lecz po tym dosyć udanym kwadransie Podbeskidzia, zagrożenie zaczęli tworzyć także piłkarze z Głogowa. Najwięcej okazji na pokonanie Patryka Procka miał bardzo aktywny Szymon Bartlewicz, ale zawodziła skuteczność.

REKLAMA

W pewnym momencie pomóc mu postanowił Jan Hlavica. Czeski stoper Podbeskidzia próbował wybić piłkę na tyle niefrasobliwie, że Bartlewicz znalazł się w sytuacji sam na sam. Bramki jednak nie zdobył. Oprócz tego może warto odnotować jeszcze uderzenie Mateusza Machaja z rzutu wolnego. Choć i ta próba minęła bramkę. Początek meczu dał nadzieję na to, że obejrzymy chociaż trochę ciekawe widowisko. Późniejsze wydarzenia zabiły jednak ten płomyk, który się zatlił i oglądaliśmy pierwszoligową mamałygę. Przyjemność z oglądania tego meczu była porównywalna do przyjemności z jedzenia suchego chleba. I to bez popijania. 

Chrobry wybawił nas od bezbramkowego remisu

Po wyjściu z szatni Bartlewicz dalej grał swoje. Parędziesiąt sekund po gwizdku sędziego, młody zawodnik Chrobrego próbował szczęścia strzałem „nożycami”. Jeśli miałbym szukać pozytywów tego spotkania, to właśnie postawa tego 18-latka. Prócz tego mieliśmy trochę sytuacji pod obiema bramkami. Klarownych sytuacji było wciąż jak na lekarstwo. Można powiedzieć, że więcej z gry mieli piłkarze przyjezdni. Kontrolowali przebieg gry, która wyglądała tak, jak oni by tego chcieli. Grali spokojnie wiedząc, że z tak grającym tego dnia Podbeskidziem zdobędą wreszcie bramkę. No i chcąc nie chcąc, wreszcie się to wydarzyło. Do wrzutki z rzutu wolnego daleko wyszedł Procek i wypiąstkował piłkę. Nie zrobił tego na tyle dobrze, żeby oddalić zagrożenie. Pierwsze uderzenie sprzed pola karnego swoim ciałem zablokował jeszcze obrońca, ale z dobitką Mikołaja Lebedyńskiego już nie dało się nic zrobić. Chrobry dopiął wreszcie swego. I nie wyglądało na to, żeby się tym jakoś przesadnie zmęczył. 

źródło: X Fortuna 1 Ligi

Bramka bramką, a gra na boisku dalej swoje. Podbeskidzie marzyło o remisie. Było tego bardzo blisko w 87. minucie, ale Sitek fatalnie zmarnował swoją okazję. Miał przed sobą całą bramkę i tylko Damiana Węglarza. Wybrał strzał w środek bramki, z którym poradził sobie bramkarz Chrobrego. Węglarz przez większość spotkania był bezrobotny, ale przy pomocy piłkarzy z Bielska-Białej w końcówce zdołał podbić swoją ocenę meczową. Tym bardziej, że bramki już nie zdążył wpuścić. Podbeskidzie w naprawdę słaby sposób pożegnało się ze swoimi kibicami, a następny mecz u siebie zagra już w II lidze.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Chrobry Głogów 0:1 (Lebedyński 69′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,066FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ