OFICJALNIE: FC Barcelona mistrzem Hiszpanii! Lewy z dubletem!

To był iście mistrzowski występ w wykonaniu Dumy Katalonii. FC Barcelona przejechała się po Espanyolu walczącym o utrzymanie niczym walec, wygrywając aż… Dwie bramki zdobył Robert Lewandowski, stawiając w ten sposób polski stempel na tytule mistrzowskim wywalczonym przez Blaugranę.

REKLAMA

Barcelona rozstrzygnęła mecz jeszcze przed przerwą

Nie licząc niedawnego spotkania z Realem Betis, Barcelona miała w ostatnich tygodniach problemy z notowaniem przekonujących występów. Jeśli drużyna Xaviego wygrywała, to często zaledwie 1:0 po niezbyt ładnych dla oka pojedynkach. Dziś Barca chciała pokazać, że zespół zmierzający po mistrzostwo potrafi zapewnić swoim fanom wspaniałe widowisko. Ekipa z Camp Nou zaczęła od bramki w 11. minucie meczu. Alejandro Balde urwał się spod krycia Oscara Gila i zagrał pod nogi Roberta Lewandowskiego. Polak nie mógł się pomylić z bliskiej odległości i otworzył wynik rywalizacji bardzo wcześnie.

Zaledwie 9 minut później niezwykle głodny gry Balde sam wpisał się na listę strzelców po dograniu Pedriego. Goście czuli się doskonale na RCDE Stadium, podczas gdy na twarzach gospodarzy oraz ich kibiców pojawiały się dość nietęgie miny. A to był dopiero początek cierpień Espanyolu w katalońskich derbach. Blanquiazules próbowali ustabilizować swoją sytuację boiskową, ale jedyne co byli w stanie zdziałać przeciwko liderowi LaLiga, to oddalić w czasie nadejście kolejnych trafień ze strony przeciwników. Bramka nr 3 dla podopiecznych Xaviego miała miejsce w 40. minucie. Dobry rajd na prawym skrzydle przeprowadził Raphinha, który zaliczył asystę przy drugiej bramce Lewego. Wydawało się, że ten gol może już zabić wszelkie emocje w perspektywie drugiej części rywalizacji.

Espanyol walczył z honorem i podtrzymywał emocje do samego końca

Jeśli o „zabiciu” meczu miała świadczyć trzecia bramka Barcelony, to chyba tym bardziej trafienie numer 4, czyż nie? W 53. minucie spotkania Frenkie de Jong posłał idealne podanie za plecy defensorów Pericos. Na jego końcu znalazł się Jules Kounde, któremu pozostało skierować piłkę do siatki, co też Francuz zrobił. Barca prowadziła 4:0 w iście mistrzowskim stylu i wydawało się, że nic już nie może przeszkodzić im w świętowaniu. Jednak dzięki walecznej postawie gospodarzy, dalsza część pojedynku nie była wcale tak oczywista. Po zejściu Ronalda Araujo i Andreasa Christensena obrona Dumy Katalonii złapała – mówić kolokwialnie – nieco za dużo luzu. Efektem pewnej chaotyczności, która wkradła się w szeregi Barcelony, był gol Javiego Puado z 73. minuty. Hiszpan zachował się doskonale w sytuacji sam na sam, przerzucając piłkę nad Ter Stegenem.

W trakcie ostatniego kwadransa meczu mogliśmy oglądać kilka naprawdę intensywnych akcji, kiedy obie drużyny natychmiast po przechwycie piłki ruszały na bramkę przeciwników. To zapewniło nam ekscytujący spektakl aż do gwizdka końcowego, mimo że zwycięzca derbów był już w zasadzie znany. W ostatnich sekundach rywalizacji gola na 2:4 zdobył jeszcze Joselu, ale był to tylko gol na pocieszenie dla Espanyolu, który z każdym takim meczem zbliża się do spadku z LaLiga.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,602FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ