Niespodzianka na Etihad! Leeds lepsze od City

Przewaga jednego zawodnika nic nie dała. Manchester City sensacyjnie przegrał u siebie z Leeds United. Zniżka formy w takim momencie sezonu?

Manchester od początku miał mecz pod kontrolą. Podopieczni Guardioli wymieniali podania pod bramką przeciwnika, próbowali atakować skrzydłami czy zaskoczyć rywala indywidualnymi rajdami. Defensywa Leeds spisywała się bez zarzutu, ale ich ofensywa kompletnie nie istniała. Na boisku rządziło City i wydawało się, że bramki dla Obywateli to tylko kwestia czasu. Jak się okazało, pozory bywają bardzo mylące, a wynik przybrał nieoczekiwany rezultat.

Wszystko za sprawą jednej kontry. To był pierwszy wypad Leeds pod bramkę gospodarzy i… od razu przyniósł bramkę na 0:1. Podanie do Dallasa, sprytny strzał na bliższy słupek obok nogi Ake i trafienie od słupka. Ederson był bez szans. Gracze Bielsy stanęli przed wielką szansą pokonania faworyzowanych rywali, ale już kilka minut później… musieli sobie radzić w 10. Po interwencji VARu, sędzia zamienił żółtą kartkę na czerwień i wyrzucił Coopera z boiska. Gra bez jednego z ważniejszych defensorów na Etihad to nie lada wyzwanie i wydawało się, że goście tego meczu nie wygrają.

Tak się jednak nie stało. Bielsa zdjął z boiska Bamforda i wzmocnił obronę. The Peacocks świetnie sobie radzili i mimo szaleńczych ataków ze strony City, przez długi czas udanie się bronili. W 76. zmasowany atak zrobił swoje i Meslier skapitulował po strzale Torresa, ale – jak się później okazało – nie był to ostatni gol na Etihad Stadium. Ostatnie słowo należało do The Whites, którzy kompletnie nieoczekiwanie wyprowadzili kontrę tuż przed końcem meczu. Zaskoczona obrona rywali nie wiedziała co się dzieje, a Dallas skompletował dublet, ustalając przy tym ostateczny rezultat na 1:2. Niespodzianka stała się faktem.

To miał być kolejny mecz, w którym City potwierdziłoby swoją dominację w lidze. Jednak ich marsz po mistrzostwo został zatrzymany. City dalej ma znakomitą sytuację w lidze, jednak ich seria ostatnich ligowych zwycięstw zatrzymała się na liczbie 5.

Dzięki wygranej Leeds przesunęło się na 9. miejsce w tabeli. Polskich akcentów nie uświadczyliśmy, gdyż Klich cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

REKLAMA
Damian Myszewski
Damian Myszewski
Kibic polskich reprezentacji narodowych i klubu SL Benfica. Lubię patrzeć na otaczający świat z różnych perspektyw, zaś sport uważam za cudowny wytwór ludzkiej kultury. Mam cierpliwość do Ekstraklasy, sentyment do Małyszomanii i czuję pociąg do historycznych kronik sportowych. Czym jest piękno sportu? Emocjami Tiziano Crudeliego, pasją Andrzeja Strejlaua, walecznością Tadeusza Pietrzykowskiego i wytrwałością Julii Kmiecik. Moje atuty okołosportowe to doświadczenie w roli maskotki klubowej, improwizowane komentowanie meczów podczas spotkań ze znajomymi przy Fifie i umiejętność kopania piłki wyżej niż Walduś Kiepski w odcinku “Złoty gol”. W rodzimych mediach sportowych najbardziej wkurza mnie arogancja Tomasza Hajto, miałkość pytań podczas konferencji PZPN-u i patocelebryci z gal MMA. Jeśli właśnie to czytasz i chcesz się skontaktować, "sportowego" maila znajdziesz poniżej. Do tego wszystkiego fan wrestlingu i autor cyklu “Przystań Lechia”.
PODOBNE
REKLAMA
101,854FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ