Nieskuteczna Turcja. Paragwaj wziął przykład z Australii

Czy na pewno nie oglądaliśmy powtórki meczu Turcji z Australią? Bliskowschodnia ekipa z Paragwajem zaprezentowała się prawie identycznie jak z Kangurami. Zasłużenie przegrała 0:1. A przecież przez całą drugą połowę grała z przewagą jednego zawodnika. Wszystko popsuła nieskuteczność oraz waleczna postawa La Albirroji.

Zarówno Turcja, jak i Paragwaj przegrali swoje mecze, więc dziś szukały pierwszych punktów. Drużyna z Bliskiego Wschodu dokonała trzech zmian w składzie względem rywalizacji z Australią. Do jedenastki wskoczyli Mert Muldur, Kenan Yildiz oraz Yunus Akgun. Z kolei selekcjoner Gustavo Alfaro postanowił dać szansę Matiasowi Galarzie i Isidrowi Pittcie.

REKLAMA

Turcja przeżyła powtórkę z rozrywki

Aktorem pierwszych minut gry był wspomniany Galarza. Tuż po rozpoczęciu gry to on wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Paragwajczycy błyskawicznie zebrali piłkę po wybiciu Abdulkerima Bardakciego, przenieśli ją wyżej, a zawodnik Atlanty United popisał się ładnym uderzeniem, które wpadło tuż przy dalszym słupku. Chwilę później uczestniczył on w mniej chlubnej sytuacji. Spóźniony wyciął Akguna, za co dostał żółtą kartkę. Doszło do spięcia między zespołami.

To, że doszło do kłótni nie dziwi, bo boisko było wypełnione energią. Latynoamerykańska drużyna bardzo agresywnie zachowywała się w fazach defensywnych, chcąc jak najszybciej zastopować akcje rywali. Turcja z kolei musiała gonić wynik, ale spotkały ją te same problemy, co w meczu z Australią. Wszystko dobrze prezentowało się do przeciwnego pola karnego, a potem długie wymiany podań, kombinacje na małej przestrzeni, czy indywidualne przebłyski, zwłaszcza Yildiza, nie przynosiły konkretów.

Przerwa na nawodnienie sprawiła, że w La Albirroję wstąpiły nowe siły, bo znów agresywnością dorównywała swojej postawie z początku starcia. Ciekawą akcje przeprowadziła dzięki temu para Julio Enciso – Juan Casceres. Pierwszy wypuścił drugiego, który mocno uderzył na bramkę, ale wprost w Ugurcana Cakira. Turcy, poza własną nieudolnością, pokazali też w 35. minucie, że mają drobnego pecha. Strzał głową Muldura Junior Alonso zrykoszetował tak, że piłka najpierw trafiła w poprzeczkę, a potem odbiła się od słupka.

Jednak w doliczonym czasie szczęście uśmiechnęło się do Gwiazd Półksiężyca. Najpierw doszło do kolejnej sprzeczki między drużynami po tym, jak w stykowej sytuacji z Ismailem Yuksekiem ucierpiał Isidro Pitta. W zamieszaniu Miguel Almiron powiedział coś do Muldura, ale zasłonił usta. W świetle nowych przepisów jest to zakazane. Podopieczni trenera Vincenzo Montelli zgłosili to arbitrowi, który po weryfikacji VAR pokazał Almironowi czerwoną kartkę. To kompletnie zmieniło układ sił na drugą połowę.

Paragwaj wytrzymał napór

Jako że zespół trenera Alfaro musiał się bronić, za Pittę wszedł pomocnik Damian Bobadilla. Również Turcja postanowiła dokonać roszady, wprowadzając Barisa Alpera Yilmaza. Chciała skorzystać z przewagi liczebnej, ale miała problem z zaskoczeniem zorgranizowanej defensywy przeciwnika. Wolno i przewidywalnie – to standardowe słowa, ale w przypadku poczynań bliskowschodnich piłkarzy bardzo adekwatne. Z kolei Paragwajczycy nie pokazywali oznak osłabienia, zachowując niezłą intensywność. Polowali też na swoje szanse jak w 60. minucie, gdy Enciso zatańczył w tureckiej szesnastce, lecz uderzył tylko obok słupka.

W międzyczasie Gwiazdy Półksiężyca zaczęły tworzyć sobie coraz więcej szans. Wydawało się, że powolnie kruszą defensywę nisko ustawionego Paragwaju. Próbował Hakan Calhanoglu z woleja, ale przestrzelił, Merih Demiral z dystansu (z obroną uderzenia Orlando Gill miał spory kłopot), Deniz Gul po centrze Yildiza, czy sam zawodnik Juventusu, który zaprezentował, że ma podobnie rozregulowany celownik jak Enciso. Drużyna Montelli swoich nadziei zaczęła upatrywać po akcjach z bocznych sektorów.

Czas leciał, ale wynik się nie zmieniał. Turcy co chwilę oddawali uderzenia, ale zazwyczaj niecelne. Ich starania stawały się coraz bardziej desperackie. Nie brakowało wiele, a sami straciliby gola w 84. minucie, kiedy po centrze z rzutu wolnego Enciso czujność Cakira sprawdził Alonso. Zawodnikom z Bliskiego Wschodu skuteczność naprawdę nie sprzyjała. W niezłej akcji Gul nie przeciął dośrodkowania, choć powinien to zrobić. Zaraz potem Gill interweniował po mocnym, ale dość czytelnym strzale Cana Uzuna. Dobić po nim piłkę powinien Gul, ale zrobił to fatalnie. Zauważmy jednak, że trafienia i tak by nie uznano, bo napastnik znajdował się na spalonym.

Na sam koniec Bardakciego zmienił jeszcze Orkun Kokcu, czyli gracz na wskroś ofensywny. Paragwaj koniec końców przetrwał ofensywną nawałnicę Turcji. Ta miała jeszcze ostatnią szansę po uderzeniu głową Demirala, ale – zgadnijcie – obrońca chybił. Sytuacja tej drugiej drużyny przed ostatnią kolejką gier stała się trudna i nawet jej wygrana ze Stanami Zjednoczonymi może nie dać wyjścia z grupy. La Albirroja natomiast w następnym spotkaniu z Australią na pewno powalczy o awans do fazy pucharowej.

Turcja – Paragwaj 0:1 (Galarza 2′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ