REKLAMA

Karol Linetty – przeciętniak, który wciąż łapie się na kadrę

Kiedy w lipcu 2016 roku Karol Linetty zamienił Lecha Poznań na włoską Sampdorię za 3.2 mln euro, cieszyliśmy się z kolejnego członka polskiej kolonii w Italii. Z dozą optymizmu można było zakładać wtedy, że polski pomocnik z czasem pójdzie w ślady Milika i Zielińskiego, budując silną pozycję swojego nazwiska w Serie A. Wielu wierzyło również, że Linetty może stać się jednym z filarów reprezentacji Polski, wnosząc sporo jakości nabytej za granicą. Niestety, nasz produkt eksportowy tym razem nie przyniósł oczekiwanych korzyści…

Linetty zatrzymał się w miejscu

Kiedy prześledzimy karierę Linettego na przestrzeni kolejnych sezonów we Włoszech, zauważymy przede wszystkim jedno. Były pomocnik Sampdorii i obecny gracz Torino przestał się rozwijać.

Sezon 16/17: 38 spotkań (łącznie 2629 minut boiskowych), 1 bramka, 5 asyst

Sezon 17/18: 29 spotkań (2132 minuty), 3 bramki, 2 asysty

Sezon 18/19: 35 spotkań (2589 minut), 3 bramki, 3 asysty

Sezon 19/20: 30 spotkań (2196 minut), 4 bramki, 3 asysty

Sezon 20/21: 30 spotkań (2029 minut), 1 bramka, 0 asyst

Sezon 21/22: 18 spotkań (1043 minut), 0 bramek, 3 asysty

Sezon 22/23: 8 spotkań (540 minut), 0 bramek, 0 asyst

Patrząc na ostatnie sezony w wykonaniu 27-latka, można powiedzieć nie tylko o braku rozwoju, ale wręcz o pewnym regresie. Sam transfer do Torino za 7.5 mln euro we wrześniu 2020 roku, wydawał się kontrowersyjnym ruchem. Przejście do zespołu, który przed chwilą bił się o utrzymanie w Serie A, nie mogło zostać przyjęte przez polskich kibiców dobrze. Jednak o ile Torino jest aktualnie w zupełnie innym miejscu niż wtedy, to polski pomocnik wciąż stoi w nim dalej.

Przebłyski które nie przełożyły się na nic więcej

Jeśli zapytałbym was, który z dotychczasowych występów Karola w kadrze narodowej pamiętacie najlepiej, jaka byłaby wasza odpowiedź? Ciężko bez większego namysłu wskazać tu jeden konkretny mecz 27-letniego pomocnika. Linetty ma za sobą już 41 występów w reprezentacji i w zasadzie żadnego z nich nie można zaliczyć do wybitnych. Były co najwyżej występy dobre – przebłyski, które miały zwiastować wskoczenie na konkretny, solidny poziom.

Mam tu na myśli chociażby październikowe zgrupowanie kadry z 2020 roku. Polska mierzyła się wtedy w Lidze Narodów z Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną. Karol Linetty zagrał wtedy naprawdę niezłe zawody przeciwko Bośniakom, które udekorował golem na 2:0. W listopadzie nadeszły jednak rewanżowe mecze z Włochami i Holandią. Oba te spotkania Polska przegrała, a Linetty zaprezentował się w nich dosyć kiepsko. Wracamy do punkty wyjścia…

Rok później sytuacja się powtórzyła. Wrześniowe mecze eliminacji do Mistrzostw Świata w Katarze, dobre wejście z ławki i gol Albanią. Kilka dni później gol+asysta z San Marino – tu oczywiście należało zachować dystans z racji na poziom rywala. Mimo wszystko ciąg na bramkę ze strony Karola robił dobre wrażenie. 08.09.2021 – szalony mecz na Narodowym z Anglią i euforia po golu na wagę remisu w końcówce. Linetty zagrał wtedy pełne 90 minut, zarobił żółtą kartkę, ale podobnie jak cała reszta składu pokazał wtedy kawał serducha i waleczności na boisku. Czy ten pozytywny trend został podtrzymany przez Linettego? Oczywiście że nie. Listopadowe występy Polaka z Andorą i Węgrami były bardzo przeciętne.

Linetty odzwierciedla poziom naszej kadry

Nie twierdzę, że Karol znalazł się pośród powołanych na aktualne zgrupowanie reprezentacji przypadkiem. Pomocnik Torino ma za sobą naprawdę solidny początek sezonu we Włoszech, gdzie jest zawodnikiem podstawowej jedenastki. Ale wiecie w czym leży problem? Że przez tyle lat nie znalazł się nikt oprócz Kuby Modera, czy Jacka Góralskiego, kto mógłby wygryźć Linettego ze składu. Linettego, który w tak wielu meczach kadry był definicją przeciętności i braku ambicji. To trochę kazus Grzegorza Krychowiaka i pozycji defensywnego pomocnika. Bielika nękają kontuzje, Klich gra ogony w Leeds, wspomniany Góralski również nie dostał powołania. Jak mamy zatem oczekiwać od naszej reprezentacji czegoś “ekstra”, skoro w podstawowym składzie z braku laku muszą grać tacy goście jak Linetty i Krychowiak? Cóż, nie mamy jednak na to wpływu. Należy więc liczyć na to, że Karol Linetty raz jeszcze wskoczy na wyższy poziom niż zwykle i zostanie na nim przynajmniej do końca roku.

REKLAMA
Marek
Marek
Entuzjasta piłki nożnej, kibic FC Barcelony. Piszę na temat futbolu w Hiszpanii, Włoszech czy Anglii. Lubię piłkę widowiskową i atrakcyjną - pełną ekspresji i autentycznej radości z gry. W ekipie Mistrzów dzielę się zarówno swoimi spostrzeżeniami ściśle związanymi z piłką, jak i wszelkimi historiami dziejącymi się wokół sportu. Gwarantuję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie - od szczegółowych, merytorycznych analiz po luźne, maksymalnie subiektywne i spontaniczne treści, których nie można zamknąć w żadnych ramach. Mes que un Futbol!
REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

94,337FaniLubię
10,697ObserwującyObserwuj
539ObserwującyObserwuj
REKLAMA