Jim Long przyznał, że gra w PDC jest dla niego dużym obciążeniem –zarówno psychicznym, jak i finansowym. 58-letni Kanadyjczyk podkreśla, że napięty kalendarz i częste podróże mocno go wyczerpują.
Long zdobył kartę PDC podczas Q-School w 2025 roku, zapewniając sobie awans dopiero w ostatnim dniu rywalizacji. Od tego czasu regularnie gra w ProTourze, ale wciąż szuka stabilnej formy.
Jego najlepszym wynikiem pozostaje ćwierćfinał Players Championship 3. Ostatnio widać jednak lekką poprawę. W Slovak Open pokonał Daryla Gurneya 6:1. W US Darts Masters dotarł do ćwierćfinału po wygranej 6:4 z Joshem Rockiem.
Największym problemem są podróże
Mimo lepszych wyników Long podkreśla, że codzienne funkcjonowanie jako zawodnik PDC nie jest łatwe. Szczególnie trudne są dla niego częste loty między Kanadą a Europą oraz związane z nimi koszty.
Powiedział:
„W ubiegłym roku od kwietnia do października bardzo dokuczał mi jet lag, a niekończące się rezerwacje są psychicznie wyczerpujące. Przez to bardzo trudno jest cały czas zachować pełną koncentrację.
„Mam sponsorów, którzy pokrywają koszty przejazdów pociągami oraz niektórych lotów po Europie czy hoteli. Jednak wszystkie loty z Kanady i do Kanady, większość noclegów oraz codzienne wydatki opłacam z własnej kieszeni.”
Przeprowadzka nie wchodziła w grę
Wielu zawodników spoza Europy decyduje się na przeprowadzkę do Wielkiej Brytanii, aby ograniczyć liczbę podróży. Long przyznał jednak, że nigdy nie rozważał takiego rozwiązania.
Dodał:
„Nie, nigdy nie brałem pod uwagę przeprowadzki.”
Nie martwi się o kartę PDC
Kanadyjczyk nie ukrywa, że chciałby osiągać lepsze wyniki, ale nie zamierza za wszelką cenę skupiać się na utrzymaniu karty PDC. Jego zdaniem największym problemem jest brak regularności. Ponadto, zawodnikom z Ameryki Północnej bardzo trudno walczyć o miejsce w światowej czołówce bez życia w Wielkiej Brytanii.
Kontynuował:
„Nie martwię się o utrzymanie karty. Nawet jeśli będę musiał wrócić do Q-School, zrobię to tylko po to, żeby grać w Challenge Tour, gdzie podróży jest mniej niż o połowę.
„Największym rozczarowaniem jest moja brakująca regularność. Cieszę się jednak, że początek tego roku wyglądał bardziej tak, jak tego oczekiwałem.
„W Ameryce Północnej jest wielu świetnych zawodników. Część z nich przeprowadziła się do Wielkiej Brytanii i mimo to nie odniosła sukcesu.
„Moim zdaniem kalendarz PDC jest zbyt napięty, aby zostać zawodnikiem z czołowej szesnastki świata, jeśli nie mieszka się w Wielkiej Brytanii.”
Cel na końcówkę sezonu
Na drugą część sezonu Jim Long stawia sobie jeden główny cel. Chce wywalczyć awans do mistrzostw świata dzięki wynikom osiąganym w turniejach ProTour. Jeśli to się nie uda, zamierza udowodnić przede wszystkim sobie, że zasługuje na miejsce w gronie zawodowych darterów.
Powiedział:
„Chciałbym zakwalifikować się do mistrzostw świata dzięki wynikom w ProTourze. Jeśli się to nie uda, chcę po prostu udowodnić samemu sobie, że zasługuję na miejsce w PDC, dopóki mam kartę zawodniczą.”
Mimo wielu trudności Jim Long nie zamierza się poddawać. Doświadczony Kanadyjczyk wierzy, że wciąż może rywalizować z najlepszymi zawodnikami świata. Jednocześnie zwraca uwagę na problemy, z którymi muszą mierzyć się gracze spoza Europy. Wysokie koszty podróży, zmęczenie oraz napięty kalendarz sprawiają, że walka o sukces w PDC jest dla nich znacznie trudniejsza. Ponadto, jest ona trudniejsza niż dla zawodników mieszkających w Wielkiej Brytanii.

