Trzy drużyny bijące się o miejsca bezpośrednio premiowane awansem. Grupa F wydawała się ciekawa, choć Holandia w meczu z Tunezją musiała tylko dopełnić formalności. Szwecja i Japonia toczyły natomiast bezpośredni pojedynek o to, kto będzie musiał oglądać się na inne grupy.
Zanim jednak o ważniejszym – z perspektywy przetasowań w tabeli – meczu, to szybko podsumujmy, co wydarzyło się w Kansas City. Holandia od początku ruszyli do ataku, lecz w strzelaniu najpierw wyręczył ich Ellyes Skhiri. Samobój kapitana tunezyjskeigo zespołu był zwieńczeniem fatalnego mundialu. Zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i drużynowym. Parę minut później trzeciego gola w tym turnieju trafił Brian Brobbey, przez co po 7. minutach mieliśmy praktycznie po meczu. Tunezja nie grała zupełnie nic, po przerwie dała radę – a konkretnie Hazem Mastouri dał radę – wykorzystać stały fragment gry, ale znów szybciutko straciła gola – tym razem po rożnym trafił Jan Paul van Hecke.
Tunezja – Holandia 1:3 (Mastouri 54′ – sam. Shkiri 3′, Brobbey 7′, van Hecke 62′)
Remis dawał awans obu ekipom
Od pierwszego gwizdka na tablicy wyników widniał wynik, który urządzał obie reprezentacje. Japonia wychodziła z 2. miejsca, Szwecja miała pewne miejsce wśród najlepszych drużyn z 3. miejsca. Stąd też tempo było, jakie było. Szwecja nie naciskała przesadnie na rywali, tamci też nie szukali gola za wszelką cenę. Mieli co prawda swoje sytuacje, lecz do nazwania tego naporem było daleko.
Japończycy w drugiej połowie znudzili się jednak spokojnym egzystowaniem na boisku. Świetna, drużynowa akcja zakończyła się golem Daizena Maedy. Tu można się zastanawiać – czy lepsze było podanie piętą do Ritsu Doana, asysta właśnie skrzydłowego czy ruch na wolne pole Maedy. Odpowiedź każdy może znaleźć sobie sam.
Szwecja z trzema punktami mogła bookować sobie bilety do domu, więc zabrała się do roboty. Dość szybko – za sprawą strzału z dystansu Anthony’ego Elangi – udało się podopiecznym Grahama Pottera wyrównać stan meczu. Znów zapanował status quo. Choć wynik odpowiadał obu ekipom, to Szwecja postanowiła zaryzykować i zagrać o bezpośredni awans. Zion Suzuki pod koniec musiał się trochę natrudzić, Elanga szukał dorzucenia gola lub asysty, jednakże skończyło się podziałem punktów.
Japonia – Szwecja 1:1 (Maeda 56′ – Elanga 62′)

