Füllkrug ratuje Niemców. Remis w szlagierze z Hiszpanią

Pojedynek Hiszpanii z Niemcami to danie, które w Mundialowym menu spokojnie mogłoby funkcjonować jako finałowy deser. Gdy rozlosowany grupy mistrzostw świata, to właśnie pojedynek tych dwóch nacji nazwano największym hitem pierwszej części turnieju. Sensacyjna klęska piłkarzy Hansiego Flicka z Japonią zredefiniowało rangę dzisiejszego pojedynku. Niemcy nie mogli pozwolić sobie na porażkę z rozpędzonymi Hiszpanami, którzy Mundial rozpoczęli od zdemolowania Kostaryki.

Bezradni Niemcy

Jeśli ktoś spodziewał się Niemców dominujących na murawie i narzucających swój styl rywalom, szybko przekonał się, że czterokrotni zdobywcy Pucharu Świata nie zamierzają ryzykować. Czysto wizualnie — to Hiszpanie wyglądali na zespół mający pomysł na grę i co ważne — umiejący wdrażać go w życie. Hansi Flick mógł jedynie bezradnie kręcić głową, widząc, jak jego podopieczni nie potrafią wymienić 3-4 podań. Mimo olbrzymiej przewagi piłkarzy Luisa Enrique, którą najlepiej niech obrazuje 68% posiadania piłki, nie obserwowaliśmy wielu klarownych sytuacji bramkowych. Ba! To Niemcy jako pierwsi wpakowali futbolówkę do siatki, ale przy golu Antonio Rudigera arbiter zauważy spalonego. Do przerwy mieliśmy więc bezbramkowy remis z ledwie dwoma celnymi strzałami. Można było odnieść wrażenie, że Hiszpanie czekali, co rywal ma do zaproponowania i przez pierwsze 45 minut niczego specjalnego nie otrzymali.

Po zmianie stron piłkarze Flicka próbowali odważniej ruszyć do ofensywy

Swoją szansę miał Joshua Kimmich, ale gdy wydawało się, że Niemcy są coraz bliżej strzelenia gola, akcją bramkową popisał się Jordi Alba. To on wykreował sytuację dla Alvaro Moraty, który w 62. minucie wyprowadził Hiszpanię na prowadzenie. Po chwili wynik podwyższyć mógł Marco Asensio, ale uderzenie z dystansu mimo braku krycia ze strony Niemców okazało się bardzo niecelne. Gracze Enrique cierpliwie czekali na swój moment i z ogromną pewnością siebie kontrolowali mecz.

Tak naprawdę, trudno się przyczepić do jakiegokolwiek aspektu ich gry — a przynajmniej do 83. minuty. Nie udało im się bowiem dowieść prowadzenia do końca — w końcówce wyrównał Niclas Füllkrug, który wszedł na murawę 13 minut wcześniej, a swój debiut w narodowych barwach zaliczył w połowie listopada. Co ciekawe, jego powołanie na Mundial do końca było niewiadomą. Dziś musimy zauważyć, że nie tylko strzela bardzo ważnego gola. Flick widząc, że Niemcy mają potężny kłopot, postawił na człowieka, którego ma w zespole od niedawna.

O postawie Niemców można pisać wiele (pokusimy się o oddzielny tekst), ale trudno nie czuć ogromnego rozczarowania. Jako zespół — ich gra kompletnie się nie zazębia, a przecież mówimy chociażby o piłkarzach Bayernu, którzy znają się od lat i w klubie tworzą machinę rozjeżdżającą przeciwników. W grze kadry Niemiec brakuje także indywidualności, postaci, które potrafią zagrać coś nieszablonowego i zrobić różnicę pod bramką rywala. Füllkrug uratował zespół, co nie oznacza, że problemy znikają. Musimy jednak pamiętać, że ta nacja często wolno rozkręcała się na wielkich turniejach, a potem osiągała sukcesy. Na ten moment, to co widzimy na boisku jest nieporównywalne do tego, czego oczekiwano przed mistrzostwami świata.

Niemcy z jednym punktem zostają na dnie tabeli

ZespółPktWRPBr+Br−
 Hiszpania411081
 Japonia310122
 Kostaryka310117
 Niemcy101123
tabela grupy E

Zwycięstwo nad Kostaryką może okazać się przepustką do gry w fazie pucharowej. Oczywiście, nie możemy zapominać o scenariuszu, w którym Japonia wygra z Hiszpanią. Wydaje się jednak, że Luis Enrique nie pozwoli swoim graczom na odpuszczenie ostatniego spotkania w grupie, nawet jeśli miałoby ono pozwolić na eliminację jednego z konkurentów walce o mistrzostwo świata. Co więcej, sami Hiszpanie, mimo że ich gra może się podobać, wciąż nie są pewnie dalszej gry w turnieju.

REKLAMA
Marcin Pietkiewicz
Marcin Pietkiewiczhttp://mymistrzowie.pl/
Płakałem za Ayrtonem Senną, krzyczałem gdy Ebi Smolarek wkręcał Portugalczyków w ziemię i otwierałem oczy ze zdumienia widząc Chrisa Weidmana nokautującego Andersona Silvę. Futbol kocham, chociaż nie raz miałem go dosyć. Zarywam noce oglądając gale MMA, ale nigdy nie żałuję.
PODOBNE
REKLAMA
101,778FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ