Czy drugi sezon Leeds okaże się trudniejszy?

W środowisku piłkarskim utarło się przekonanie, że najtrudniejszy dla beniaminka jest drugi sezon. W pierwszym nowy zespół gra jeszcze na fali z poprzedniej kampanii, liga go nie zna, a dobre wyniki zawdzięcza głównie euforii, jaka wytworzyła się po awansie. Prawdziwa weryfikacja następuje dopiero w drugim sezonie. Trzeba udowodnić, że dobry rezultat osiągnięty we wcześniejszych rozgrywkach nie był przypadkiem. Rośnie wówczas presja, z którą gra się o wiele trudniej. Według wielu ekspertów w tegorocznym sezonie z takowym problemem będzie zmagać się Leeds United, które zeszłe rozgrywki zakończyło na dziewiątym miejscu, a obecne rozpoczęło od falstartu. Niemniej jednak czy syndrom drugiego sezonu naprawdę istnieje?

Leeds nowym Sheffield?

Przed startem obecnego sezonu w kontekście Leeds, często przypominano o sytuacji Sheffield United z minionych rozgrywek. The Blades również jako beniaminek zrobili furorę, a w następnym spadli z hukiem jako najgorsza drużyna w całej lidze. Niemniej jednak w każdym z ostatnich czterech sezonów Premier League był jeden beniaminek, który kończył rozgrywki w pierwszej połowie stawki. Cztery lata temu było to Newcastle, a trzy lata temu Wolves. Obie te ekipy w następnych rozgrywkach nie obniżały poziomu i grały równie dobrze. Wilki po świetnym pierwszym sezonie, który zakończyły na siódmej lokacie, w następnym – pomimo trudów związanych z występami w Lidze Europy – powtórzyły wynik. Natomiast Newcastle spokojnie się utrzymało, zajmując 13 miejsce.

Dlatego też dziwić mogły porównania ekipy Marcelo Bielsy akurat do Sheffield. Zwłaszcza, że sezon dla obu tych drużyn układał się zupełnie inaczej. Podopieczni Chrisa Wildera, wchodząc do ligi nie potrzebowali czasu na przystosowanie się. The Blades zanotowali wyśmienity start i aż do zatrzymania rozgrywek z powodu pandemii utrzymywali się na miejscach gwarantujących grę w europejskich pucharach. Po lockdownie jednak nastąpiła zniżka formy, co niejako było już zapowiedzią problemów w kolejnym sezonie.

Drużyna Bielsy z kolei nie weszła do elity najlepiej. Pawie miały ciężki początek, jednak im dalej w las, tym było lepiej. W drugiej połowie sezonu Leeds było siódmym najlepszym zespołem, a rozgrywki kończyli zaledwie jedną porażką w 10 ostatnich meczach. Tak więc – w przeciwieństwie do Sheffield – mogło się wydawać, że ekipa Bielsy będzie kontynuować dobrą serię i w nowy sezon wejdzie tak, jak kończyła poprzedni. Zwłaszcza, że Pawie latem nie przeprowadziły rewolucji kadrowej i zatrzymały swoich kluczowych zawodników (Raphinha, Patrick Bamford czy Stuart Dallas). Ponadto Leeds prezentuje zupełnie inny styl niż Sheffield. Oparty na intensywności, pressingu oraz ofensywnej i atrakcyjnej grze. W tym przypadku podobieństw do The Blades było naprawdę niewiele.

Słaby początek Leeds

Mimo to, start obecnego sezonu nie jest w wykonaniu Leeds najlepszy. Po czterech kolejkach zespół z Elland Road ma na koncie tylko dwa punkty i znajduje się tuż nad strefą spadkową. Oczywiście można usprawiedliwiać zawodników Bielsy trudnym terminarzem. Mierzyli się bowiem już z Manchesterem United i Liverpoolem oraz będącym w dobrej formie na początku tej kampanii Evertonem.

Mimo wszystko, sama gra, a zwłaszcza postawa w defensywie może przyprawiać kibiców o ból głowy. W czterech starciach Pawie dały sobie wbić już 11 goli. I to nie jest tak, że przeciwnik był nadzwyczaj skuteczny. Wskaźnik xGC (gole oczekiwane stracone) wynosi 9, więc Leeds „powinno” stracić tylko dwie bramki mniej niż w rzeczywistości. Co prawda, Czerwone Diabły zdobyły pięć bramek z xG wynoszącego 1,64, jednak w pozostałych meczach rywale nie byli już tak efektywni, a i tak wielokrotnie trafiali do siatki. Przykładowo w ostatniej rywalizacji z Liverpoolem wskaźnik xG The Reds wyniósł 4,4. Gdyby zawodnicy Kloppa byli skuteczniejsi Leeds znów mogłoby kończyć mecz z bagażem pięciu bramek.

Słaba postawa zespołu Bielsy zaskakuje o tyle, że w poprzednim sezonie w starciach u siebie z topowymi zespołami ligi radzili sobie niezwykle dobrze. Trzech punktów na Elland Road nie potrafił zdobyć żaden z zespołów Big Six. Co więcej, również żaden z nich nie strzelił tam więcej niż jednej bramki. W minionej kampanii Leeds ze swojego stadionu w meczach z czołówką uczyniło twierdzę. Tymczasem w nowym sezonie przyjeżdża tam Liverpool, zdobywa trzy bramki i bez żadnych kłopotów wywozi trzy punkty. Zważywszy na wcześniejszą wysoką porażkę z Manchesterem United na Old Trafford oraz brak zwycięstw w meczach z Evertonem i Burnley, dla Bielsy powinien to już być sygnał ostrzegawczy. Że być może drugi sezon rzeczywiście jest tym najtrudniejszym.

Najtrudniejszy pierwszy sezon

Niemniej jednak, jak pokazują przykłady Wolves czy Aston Villi, która po tym, jak biła się o utrzymanie do ostatniej kolejki, na początku następnych rozgrywek była rewelacją, drugi sezon wcale nie jest taki straszny, jak się go maluje. W ostatnich czterech latach z sześciu beniaminków, którzy utrzymali się w pierwszym sezonie, w następnym spadło tylko dwóch. Huddersfield w rozgrywkach 2018/19 i Sheffield United dwa lata później. O ile spadek Terrierów można było przewidzieć, gdyż już w pierwszym sezonie byli skazywani na szybki powrót do Championship, tak w przypadku The Blades była to spora niespodzianka. Niemniej jednak podopieczni Chrisa Wildera jako beniaminek zajmując dziewiąte miejsce osiągnęli wynik znacznie ponad stan. W zeszłym sezonie mieli oni jedną z najgorszych kadr w całej lidze, dlatego też spadek nie mógł specjalnie dziwić.

Jak się okazuje o wiele trudniejszy jest pierwszy sezon po awansie. W ostatnich czterech latach z 12 beniaminków aż pięciu z nich już po roku żegnało się elitą. W każdej kampanii dwa nowe zespoły biły się o utrzymanie. Można więc stwierdzić, że najtrudniejszy wcale nie jest drugi, a pierwszy sezon. W końcu prawie połowa awansujących do najwyższej klasy rozgrywkowej drużyn nie potrafi w niej pozostać na kolejny rok.

Dlatego też historia przemawia za drużyną z Elland Road. Jak się okazuje – teoretycznie – najtrudniejsze mają już za sobą. Zwłaszcza, że beniaminkowie, którzy grają otwarty futbol, chcąc narzucić swój styl, często po roku wracają do Championship. Graczom Marcelo Bielsy udało się nie tylko przetrwać, ale i zachwycić całą ligę. Tak więc teraz powinno być już tylko z górki. Niestety, ale reguła ta nie zawsze się powtarza, o czym przed rokiem dobitnie przekonało się Sheffield. Być może w przypadku Leeds będzie podobnie i najtrudniejszy okaże się właśnie drugi sezon.

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA
101,778FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ