Bayern Monachium rozpoczął sezon 2026/27 od zdobycia trofeum. Mistrzowie Niemiec pokonali Borussię Dortmund 2:1 na Signal Iduna Park i sięgnęli po Franz Beckenbauer Supercup. Zespół Vincenta Kompany’ego wypracował przewagę jeszcze przed przerwą, kiedy do siatki trafili Nathaniel Brown oraz Michael Olise. Borussia po zmianie stron wyglądała zdecydowanie lepiej, odpowiedziała golem rezerwowego Fábio Silvy i do końca próbowała doprowadzić do wyrównania, ale nawet bardzo dobra końcówka nie pozwoliła gospodarzom odrobić strat.
Bayern znalazł się w meczu o Superpuchar jako zdobywca krajowego dubletu. Monachijczycy wygrali w poprzednim sezonie Bundesligę oraz Puchar Niemiec, dlatego ich rywalem został wicemistrz kraju. Dla obu zespołów był to pierwszy oficjalny mecz nowego sezonu i jednocześnie pierwszy poważny sprawdzian po nietypowym okresie przygotowawczym, na który wpływ miały letnie mistrzostwa świata. Vincent Kompany od początku wystawił między innymi Harry’ego Kane’a, Michaela Olise i Luisa Díaza, natomiast jednym z najciekawszych nazwisk w jedenastce był pozyskany z Eintrachtu Frankfurt Nathaniel Brown. 23-latek rozpoczął na lewej stronie defensywy i już w swoim pierwszym oficjalnym występie dla Bayernu został jednym z bohaterów spotkania.
Borussia nie zamierzała od pierwszego gwizdka zamykać się przed własnym polem karnym, jednak z upływem minut coraz wyraźniej było widać, że większą kontrolę nad grą ma Bayern. Dortmund próbował wykorzystywać Serhou Guirassy’ego, szukał również przyspieszeń Konstantinosa Karetsasa, ale goście znacznie łatwiej utrzymywali piłkę na połowie rywala i regularniej dochodzili do pozycji strzeleckich. Przewaga przyniosła efekt w 28. minucie. Michael Olise otrzymał piłkę po prawej stronie, utrzymał ją pod naciskiem i wycofał w kierunku nadbiegającego Browna, który uderzył lewą nogą z okolic linii pola karnego. Gregor Kobel nie zdołał skutecznie interweniować, dzięki czemu nowy obrońca Bayernu mógł świętować pierwszego gola w oficjalnym meczu dla klubu z Monachium.
Bayern zadał dwa ciosy w pierwszej połowie
Dortmund miał szansę odpowiedzieć jeszcze przed przerwą i przez moment wydawało się, że rzeczywiście doprowadził do wyrównania. Ramy Bensebaini skierował piłkę do bramki po dograniu ze stałego fragmentu gry, jednak Algierczyk znajdował się na spalonym i trafienie nie zostało uznane. Bayern szybko odzyskał inicjatywę, a Kobel musiał interweniować między innymi po groźnym uderzeniu Luisa Díaza. Brown również był bliski zdobycia drugiej bramki, ale tym razem zabrakło mu precyzji. Gdy Borussia mogła już myśleć o zejściu do szatni z jednobramkową stratą, popełniła błąd, który znacząco skomplikował jej sytuację. Jobe Bellingham niedokładnie rozegrał piłkę, Olise przejął ją i ruszył w kierunku pola karnego, a następnie spokojnie wykończył akcję. W pierwszej minucie doliczonego czasu Bayern prowadził 2:0.
Niko Kovač nie czekał długo z korektami i już w przerwie wprowadził Giannisa Konstanteliasa za Samuele Inácio. Borussia po zmianie stron zaczęła grać szybciej, odważniej i znacznie częściej przenosiła akcje w pobliże bramki Manuela Neuera. Niemiecki bramkarz musiał interweniować po mocnym uderzeniu Karetsasa, a w kolejnych minutach trener gospodarzy sięgał po następnych rezerwowych. Na boisku pojawili się Maximilian Beier, Joey Veerman oraz Fábio Silva, którzy zastąpili odpowiednio Karetsasa, Felixa Nmechę i Guirassy’ego. Zmiany rzeczywiście poprawiły funkcjonowanie ofensywy BVB, bo Bayern nie miał już takiej swobody w kontrolowaniu przebiegu spotkania jak przed przerwą. Kontaktowy gol padł w 75. minucie. Borussia rozciągnęła akcję na lewą stronę, Daniel Svensson miał czas, by dokładnie dograć piłkę w kierunku środka pola karnego, a Fábio Silva wykorzystał okazję i pokonał Neuera. Portugalczyk, który rozpoczął mecz na ławce, potrzebował niewiele ponad dziesięciu minut, żeby dać swojej drużynie realną nadzieję na wyrównanie. Od tego momentu spotkanie stało się znacznie bardziej nerwowe dla Bayernu. Dortmund uwierzył, że może doprowadzić do remisu, a goście zamiast spokojnie utrzymywać piłkę coraz częściej musieli bronić własnego pola karnego i szukać możliwości uspokojenia gry.
Końcówka mogła ułożyć się dla gospodarzy jeszcze lepiej, gdyby nie problemy z wykorzystaniem swoich szans. Bayern również miał okazje do zamknięcia spotkania, między innymi po kolejnej groźnej akcji Olise, ale Kobel nie pozwolił Francuzowi zdobyć drugiej bramki. W 90. minucie sytuacja Borussii dodatkowo się skomplikowała, kiedy Bensebaini spóźnił się z interwencją i za ostry atak zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę. Nawet grając w dziesiątkę Dortmund dostał jednak jeszcze jedną znakomitą szansę. W doliczonym czasie Maximilian Beier znalazł się w polu karnym i mógł doprowadzić do remisu, lecz jego uderzenie nie znalazło drogi do bramki.
Bayern utrzymał prowadzenie i po ostatnim gwizdku mógł świętować dwunasty triumf w niemieckim Superpucharze
Zwycięstwo trudno uznać za przypadkowe, ponieważ szczególnie w pierwszej połowie zespół Kompany’ego był dojrzalszy w rozegraniu, lepiej kontrolował środek pola i przede wszystkim skuteczniej wykorzystywał błędy przeciwnika. Borussia pozostawiła po sobie lepsze wrażenie po zmianie stron, a wejścia Konstanteliasa, Silvy, Veermana i Beiera wyraźnie zwiększyły jej możliwości w ataku, jednak pierwsze 45 minut kosztowało gospodarzy zbyt wiele. Największym wygranym wieczoru został Michael Olise. Francuz przy pierwszym golu dobrze dostrzegł Browna, przy drugim sam wykorzystał niedokładność Bellinghama, a także po przerwie pozostawał jednym z najbardziej niebezpiecznych zawodników Bayernu. Udany oficjalny debiut zaliczył również Brown, który jeszcze przed rozpoczęciem Bundesligi pokazał, że może szybko stać się ważnym elementem drużyny Kompany’ego. Dla Bayernu był to wymarzony początek sezonu, natomiast Dortmund może wyciągnąć z meczu przynajmniej jeden pozytywny wniosek – po przerwie był w stanie zmusić mistrza Niemiec do głębokiej obrony i do ostatnich sekund pozostawał w grze o wyrównanie.



