Legia pokarana za minimalizm! Piast wyrwał Wojskowym remis w końcówce

W Gliwicach w obecnym sezonie nie ma nudy. W dotychczas rozgranych tam 2. meczach padło aż 14 goli. Piastunki grają bardzo słabo i Daniel Myśliwiec jak na razie nie jest w stanie odnaleźć złotego środka na zmianę takiego stanu rzeczy. Z kolei Legia jest na fali wnoszącej. Jak na razie zespół Marka Papszuna nie poniósł w bieżącej kampanii. Jedynym tak naprawdę powodem do obaw kibiców Legii był fakt, że Piast Gliwice nie jest rywalem, który w ostatnim czasie Wojskowym leży. W zeszłym sezonie Gliwiczanie byli lepsi w obu starciach. Mimo tego to goście byli zdecydowanymi faworytami i czuć było to od pierwszego gwizdka sędziego.

Próba narzucenia swojej gry od samego początku

Legioniści od pierwszych minut ruszyli na swoich przeciwników. Podopieczni Marka Papszuna nie zamierzali próżnować i robili wszystko by od razu narzucić tempo grania i strzelić szybkiego pierwszego gola. To zadanie zostało wykonane niemal perfekcyjnie. W 7. minucie na listę strzelców wpisał się Łukasz Zjawiński. Napastnik ściągnięty przed sezonem z Polonii Warszawa pokazuje, że na początku sezonu znajduje się w kapitalnej formie. Dzięki temu trafieniu goście objęli prowadzenie i mogli myśleć o powiększaniu już i tak korzystnego wyniku. Lepiej w wyjazdowe spotkanie wejść się nie da.

Piłkarze Daniela Myśliwca nie potrafili przeprowadzić tak naprawdę ani jednej składnej akcji. Wojskowi poukładali sobie grę na boisko, dyktowali tempo grania i pokazywali która drużyna na boisku jest aktualnie tą lepszą. Różnica klas widoczna była gołym okiem. Nie potrafiła sobie drużyna Piasta sobie z tym wszystkim poradzić. Ewidentnie oglądaliśmy spotkanie drużyn na przeciwnych biegunach. Jedna najprawdopodobniej będzie uwikłana w walkę o utrzymanie. Z kolei druga o mistrzostwo Polski.

Gospodarze próbowali się postawić i coś w meczu osiągnąć

Wydawało się po pierwszych minutach drugiej połowy, że podopieczni Marka Papszuna ruszą po kolejne gole i będą chcieli jak najszybciej zamknąć mecz. Owszem tak na początku było, lecz z czasem gospodarze zaczęli sobie radzić ze swoim przeciwnikiem i próbowali jakkolwiek się pokazać w tym spotkaniu. Piastunkom wróciła chęć do grania oraz jakikolwiek pomysł na przemieszczanie się pod bramkę rywala. Problem pojawiał się, gdy trzeba było szukać sfinalizowania całej akcji.

To właśnie odróżniało Piasta od Legii. Ci drudzy zdecydowanie bardziej byli wyrachowani i pewni siebie w swoich działaniach. Jedną ze swoich sytuacji wykorzystali. To sprawiło, że Wojskowi czuli się mocniejsi. Musieli jednak brać poprawkę na pewne zachowania swojego rywala. Zawodnicy Daniela Myśliwca w drugiej połowie zaczęli w końcu grać w piłkę i nie byli już tak bezradni jak miało to miejsce przed przerwą.

Mecz w okolicach 70. minuty został przerwany. Trwała bardzo długa reanimacja jednego z kibiców na trybunach. Piłkarze zeszli do szatni i czekali na sygnał od sędziego, który umożliwiłby powrót na murawę. Kibice ostatecznie udało się uratować. Mecz wznowiono o 20:05 w 77. minucie jego trwania.

Po wznowieniu mecz przybrał miarę pogrzebowego. Duża ilość kibiców opuściła trybuny, co przypominało czasy pandemiczne. Tempo zmalało i przypominało bardziej sparing niż mecz ligowy. Legia nie zdołała jednak dowieźć skromnego zwycięstwa, pozwalając Piastowi na strzelenie wyrównującego gola. Tego wyczynu udało się dokonać Leandro Sance w 95. minucie. Piłkarze Myśliwca dopięli swego i utarli nosa Legionistom nastawionym w tym spotkaniu na wywiezienie skromnego zwycięstwa. Minimalizm Marka Papszuna tym razem pokarał.

Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:1 (Sanca 90+5′ – Zjawiński 7′)

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img