Bayer wciąż niepokonany. Stuttgart nie zdołał zaskoczyć

Bayer Leverkusen podtrzymuje serię 14 spotkań bez porażki w Bundeslidze! W starciu na szczycie VfB Stuttgart podejmował zespół Xabiego Alonso, któremu napędził nie mało strachu.

REKLAMA

Stuttgart niczym głodny wilk na polowaniu

Pierwsza połowa spotkania należała zdecydowanie do gospodarzy. Podopieczni Sebastiana Hoenessa w pierwszej kolejności wyeliminowali mocne punkty Bayeru poprzez zmasowane ataki na Granita Xhakę i Exequiela Palaciosa. Środkowi pomocnicy gości nie mieli komfortu rozgrywania i większość akcji przyjezdnych musiała się odbywać bocznymi sektorami. A tam boczni defensorzy Die Schwaben – Josha Vagnoman oraz Maximilian Mittelstadt – radzili sobie z wahadłowymi Aptekarzy w bardzo odpowiedzialny sposób.

Dużo bardziej niepokojąca niż niemoc w ataku była dla drużyny Xabiego Alonso jednak postawa w obronie. Już w 7. minucie Bayer musiał postawić „ludzki mur” we własnej bramce, aby wyblokować serię uderzeń Stuttgartu. W późniejszych minutach Hradecky dwoił się i troił, aby nie dopuścić gospodarzy do objęcia prowadzenia swoimi udanymi interwencjami. Jednak w końcu i dzielny Fin musiał paść pod naporem rywali. W 40. minucie Deniz Undav zagrał krótko spod linii bocznej do Vagnomana, a ten bez problemu wbiegając przed Grimaldo wystawił futbolówkę Chrisowi Fuhrichowi jak na tacy. Niemiecki skrzydłowy wykorzystał przysłowiowego „tap-ina” i dał zasłużonego gola VfB.

Tylko w pierwszej połowie Stuttgart oddał 18 strzałów, z czego aż 11 celnych na bramkę Leverkusen. To była prawdziwa przepaść, niczym spotkanie wygłodniałego wilka z bezbronną owieczką czekającą na wyrok śmierci.

Szybka odpowiedź Bayeru i duży spadek emocji

Bayer Leverkusen, którego najgroźniejszą sytuacją z pierwszej części rywalizacji był strzał w spojenie z ostrego kąta autorstwa Amine Adliego, odpowiedział po przerwie w sposób błyskawiczny. W 47. minucie Victor Okoh Boniface zdołał urwać się kryjącemu go Zagadou na tyle, aby dośrodkować do Floriana Wirtza, a ten ładnym technicznym uderzeniem z pierwszej piłki pokonał Alexandra Nubela. Na dobrą sprawę była to pierwsza klarowna sytuacja bramkowa Aptekarzy i od razu została zamieniona na wyrównującego gola. Bayer w tej akcji pokazał przeciwnikom, że jakość wykończenia jest nie mniej ważna niż liczba kreowanych okazji.

W dalszej części spotkania poziom rywalizacji mocno opadł. Gospodarze nie mieli już sił tak wysoko i agresywnie pressować, a goście grali bardziej odpowiedzialnie w tyłach. Pojedynek pełen ciekawych momentów zamienił się nam niestety w typowy mecz kontroli i skupieniu na tym, aby nie stracić drugiego gola. Większość gry toczyła się w środku pola, gdzie najwięcej roboty mieli defensywni pomocnicy harujący w odbiorze. A jeśli już któraś ze stron zapędziła się pod szesnastkę rywali, brakowało tam dokładności bądź pomysłu na skuteczne wykończenie akcji.

Jednymi słowy szkoda, gdyż pierwsze 45 minut oraz początek drugiej połówki zapowiadały zupełnie co innego. Niemniej Bayer Leverkusen na pewno będzie usatysfakcjonowany podziałem punktów. Szczególnie biorąc pod uwagę obraz meczu przed przerwą. VfB Stuttgart może czuć pewien niedosyt. Wyglądali, jakby byli w stanie sprawić dziś niespodziankę i zadać pierwszą porażkę ekipie Xabiego Alonso w tym sezonie. Finalnie muszą zadowolić się „tylko” remisem z liderem Bundesligi.

VfB Stuttgart 1:1 Bayer Leverkusen (40′ Fuhrich – 47′ Wirtz)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,517FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ