Po niezwykle emocjonującym boju w ćwierćfinale z Chinkami, Polki stanęły przed jeszcze większym wyzwaniem. W starciu z Włoszkami nie były faworytkami – ich rywalki nie przegrały żadnego meczu od… 27 spotkań! Niesamowita passa dawała siatkarkom Julio Velasco wyraźną przewagę, jednak biało-czerwone miały szansę, by postawić się przeciwniczkom.
Beznadziejny początek
Polki rozpoczęły spotkanie rewelacyjnie – prowadziły już 4:0! Biało-czerwone zupełnie inaczej weszły w półfinał niż w dość słabo rozpoczęty ćwierćfinał z Chinkami. Niestety ta dobra passa była krótka – Włoszki szybko otrząsnęły się z lekkiego kryzysu i zaczęły narzucać swoje tempo. Po kilku udanych akcjach rywalki nabrały pewności siebie, a Polki miały coraz mniej do powiedzenia. Włoskie siatkarki pokazały klasę, a w naszym zespole zaczęły dominować chaos i niezdecydowanie w kluczowych momentach. Do końca partii biało-czerwone nie potrafiły już poważnie zagrozić przeciwniczkom. Po nieudanym serwisie Oli Gryki Włoszki przypieczętowały zwycięstwo w pierwszym secie 18:25.
Początek drugiej partii również należał do Włoszek, które szybko objęły prowadzenie 0:3. Polki zdołały wprawdzie doprowadzić do remisu, ale chwilę później siatkarki trenera Velasco ponownie przejęły kontrolę nad grą. Ataki biało-czerwonych były niestety zbyt czytelne – rywalki bez trudu przewidywały, gdzie poleci piłka, i skutecznie broniły każdą próbę. Mimo to zaczęło się dziać coś pozytywnego – głównie za sprawą Pauliny Damaske, która imponowała skutecznością, walecznością i pozytywną energią. Jej gra wyraźnie pobudzała drużynę i pomagała w odrabianiu strat. Niestety to nie wystarczyło. Brak skuteczności w ataku wciąż był największą bolączką Polek, a poprawy nie było widać. Po asie serwisowym Sylli Włoszki wygrały drugiego seta 16:25 i znacząco zbliżyły się do zwycięstwa w całym meczu.
Atak lewą ręką? Dla Agnieszki Korneluk nie ma problemu 😎#VNL pic.twitter.com/oPpPTWdQzg
— Polsat Sport (@polsatsport) July 26, 2025
Sromotna porażka
Trzecia odsłona meczu rozpoczęła się wyrównaną grą – zespoły zdobywały punkty naprzemiennie i żadna z drużyn nie była w stanie wypracować sobie wyraźnej przewagi. Gra Polek wyglądała już nieco lepiej, ale wciąż było wiele do poprawy. Niestety, przy stanie 8:11 Włoszki zaczęły przejmować inicjatywę, a ich przewaga zaczęła błyskawicznie rosnąć.
Grę biało-czerwonych można było podsumować dwoma słowami: brak skuteczności. To właśnie ten element zdecydowanie zdominował obraz naszej gry i okazał się największym problemem. Polki nie potrafiły znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną obronę rywalek, a przewaga Włoszek stawała się coraz bardziej przytłaczająca. Dominację rywalek przypieczętowała potężnym atakiem Paola Egonu, a Włoszki wygrały trzeciego seta aż 14:25, kończąc tym samym całe spotkanie w trzech setach.