Znamy już mistrza Anglii i wszystkich spadkowiczów, a walka o TOP 4 nabiera niesamowitych emocji. Rozszerzona 35 kolejka przyniosła mnóstwo rozstrzygnięć, więc aby niczego nie przegapić zapraszamy do naszego podsumowania. Subiektywne wnioski o każdym klubie w kilku zdaniach poparte własnymi obserwacjami. A do tego statystyki, heatmapy i ciekawostki. Prawdziwa gratka dla fanów angielskiej piłki. Zaczynamy.
1. Manchester City
Znamy już mistrza Anglii. Tytuł dla The Citizens był kwestią czasu, trochę się przeciągał, ale ostatecznie we wtorek po tym, jak ich derbowy rywal z czerwonej części miasta zgubił punkty oficjalnie przyklepali mistrzostwo. Mogli zrobić to już wcześniej, ale w sobotę przegrali przedwczesny finał LM z Chelsea. Wniosków odnośnie do spotkania pod koniec maja nie ma, co wyciągać, ponieważ City wyszło głównie drugim garniturem i w ustawieniu z trójką środkowych obrońców i wahadłowymi.
2. Manchester United
W odstępie pięciu dni Czerwone Diabły zagrały aż trzy spotkania i siłą rzeczy odbiło się to na ich wynikach. A także na ubytkach kadrowych. Z Aston Villą (2:1) urazu doznał Harry Maguire i zwłaszcza z Liverpoolem (2:4) było widać jego brak. Po dwóch porażkach z rzędu może pojawić się trochę znaków zapytania odnośnie do zespołu Solskjaera przed finałem LE, jednak na mecz z Leicester (1:2) wyszły głównie rezerwy, a Liverpool to mocny przeciwnik, a z takimi United w tym sezonie mają problemy.
3. Leicester
Po przegranym meczu z Newcastle (2:4) na samym początku kolejki wydawało się, że los znów chce zakpić sobie z Lisów. W poprzednim sezonie również w 35 kolejce przegrali z niżej notowanym zespołem, a terminarz do końca sezonu mieli bardzo trudny. W tym roku mieli o tyle szczęście, że Manchester United z uwagi na cztery mecze na przestrzeni tygodnia wyszedł przeciwko nim drugim garniturem i Lisy zgarnęły 3 punkty. Do końca zostały im kluczowe starcia z Chelsea i Tottenhamem, a forma nie jest najlepsza.
4. Chelsea
W weekend wygraną przeciwko Manchesterowi City (2:1) Thomas Tuchel podtrzymał fantastyczną serię przeciwko najlepszym trenerom i znacznie przybliżył się do TOP 4. Za to porażka z Arsenalem (0:1) pokazała, że The Blues nie są jeszcze zespołem kompletnym. Wprawdzie szkoleniowiec Chelsea oszczędził w tym meczu Rudigera, Kante, czy Wernera, ale optyczna przewaga nie była udokumentowana w klarownych okazjach. Pozytywy? TOP 4 nadal mają w swoich rękach i nie muszą oglądać się za plecy.
5. Liverpool
Dwa zwycięstwa The Reds, które podtrzymują ich nadzieję na udział w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Jeśli wszystko wygrają to mimo 5 miejsca obecnie niemal na pewno skończą w TOP 4, ponieważ Chelsea i Leicester mają jeszcze bezpośrednie starcie pomiędzy sobą. Czy te 3 zwycięstwa są możiiwe? Jak najbardziej. Trent-Alexander Arnold jest w świetnej formie, trzeba tylko zachować skuteczność z meczu z Manchesterem United (4:2), a nie z tych wcześniejszych.
6. West Ham
Bardzo słabo wyglądały Młoty przeciwko Evertonowi (0:1). Żadnego celnego strzału i tylko dwie dogodne okazje. Poza tym bicie głową w mur ustawiony przez obronę rywali. W niczym nie przypominali zespołu z poprzedniej kolejki, który momentami fruwał po murawie w meczu z Burnley. Grali wolno i bez pomysłu. Defensywa już od dłuższego czasu też wygląda mizernie. Duetem środkowych obrońców Dawson-Diop Ligi Mistrzów się nie zdobędzie. Obaj popełniają zbyt dużo błędów.
7. Tottenham
Jakikolwiek trener latem nie przyjdzie do Tottenhamu nie wyobrażam sobie, aby nie dostał wzmocnień na środku obrony. Mourinho mówiąc słynne słowa „same coach, different players” miał w pewnym sensie rację. Koguty bronią bardzo słabo, brakuje im lidera w obronie, a ponadto ich postawę trochę tuszuje jeszcze Hugo Lloris. W meczu z Leeds (1:3) rywale wjeżdżali w ich pole karne, jak w masło. Nie wszystko nadrobi się ofensywą, zwłaszcza, że Kane po kontuzji nie gra już za dwóch.
8. Everton
The Toffees od ostatniego podsumowania zagrali dwa spotkania. Jako, że oba były na wyjeździe to w ciemno mogliśmy strzelać, że mecze będą nudne, a Everton zgarnie punkty. Zespół Ancelottiego trzeba pochwalić za grę w defensywie, zwłaszcza za wygrany 1:0 mecz z West Hamem, ale to ciągle zespół, który z piłką przy nodze jest okropnie ślamazarny. Brakuje w środku dynamiki i zawodnika z umiejętnością progresywnego prowadzenia piłki, czy dryblingu.
9. Arsenal
Po odpadnięciu w półfinale Ligi Europy, kiedy Arsenal przegrał już wszystko, co się dało przegrać w tym sezonie nagle zaczęli grać lepiej. Najpierw pewna wygrana z West Bromem (3:1), znakomity występ Bukayo Saki na lewej obronie (dlaczego Arteta nie spróbował wcześniej tego rozwiązania pod nieobecność Tierneya?) i pierwsze dwie ligowe wygrane z rzędu od stycznia, a następnie zwycięstwo z Chelsea (1:0), w którym Kanonierzy przeszli na trójkę obrońców i zaprezentowali się solidnie w defensywie.
10. Leeds
Po zwycięstwie nad Tottenhamem (3:1) wiemy już, że pierwszy sezon po awansie do Premier League Leeds zakończy bez żadnej porażki na własnym stadionie przeciwko TOP 6. Dla beniaminka to bardzo budujący sukces. W sobotę nawet nie było za bardzo widać braku Raphinhi i Phillipsa od pierwszej minuty. Leeds miewa mecze, w których wyglądają fatalnie, ale kiedy wszystko „zatrybi” i Bielsa dobrze przeczyta rywala to są w stanie pokonać każdego.
11. Aston Villa
Za mecz z Manchesterem United (1:2) nie ma co ganić The Villans. Na kamyczek do ogródka zasługują jedynie dwie osoby. Mings, który popełnił błąd przy decydującym golu Greenwooda i jeśli ode mnie zależałyby powołania do reprezentacji na EURO to Tyrone takiego by nie dostał oraz Watkins, który otrzymał drugą żółtą kartkę za symulowanie. Jego brak w meczu z Evertonem (0:0) udowodnił, jak ważny jest to piłkarz dla zespołu Deana Smitha w konstruowaniu akcji.
12. Wolverhampton
Na mecz z Brighton (2:1) Nuno Espirito Santo trochę pozmieniał w składzie, wyszedł w ustawieniu z czwórką obrońców i dał szansę zawodnikom, którzy rzadko pojawiali się w tym sezonie na boisku (Gibbs-White, Vitinha, Hoever, Kilman). Eksperyment raczej się nie powiódł i wynik z ławki musiał ratować Adama Traore. Hiszpan napędzał ataki zespołu, wygrywał pojedynki i strzelił wyrównującą bramkę. Jego styl gry bywa irytujący, ale na ten moment – przy kontuzjach Neto i Jimeneza – jest on niezbędny.
13. Crystal Palace
Orły w weekend pokonały Sheffield (2:0), a w środku tygodnia uległy Southampton (1:3). Co warto podkreślić – poprawiła się ich gra w ofensywie. Roy Hodgson w tym sezonie nie jest przywiązany stricte do jednego ustawienia, często je zmienia i w ostatnich tygodniach przeszedł na 1-4-3-3, gdzie rolę „wolnej 10-tki” pełni Eberechi Eze. Przeciwko Sheffield Anglik miał gola oraz asystę. Być może Eze zakończy sezon z przytupem i będzie to ostatni akcent Roya Hodgsona na Selhurst Park.
14. Southampton
Ofensywa Świętych = Danny Ings. Od ostatniego podsumowania ekipa Ralpha Hasenhuttla rozegrała dwa mecze. Z Liverpoolem (0:2) bez swojego najlepszego snajpera. Okazje były, ale zabrakło skuteczności w kluczowych momentach. Z Crystal Palace (3:1) to Ings zapewnił zespołowi trzy punkty zdobywając dwa gole. Z nim w duecie także lepiej wygląda Che Adams, ale z pozytywów to byłoby na tyle. Obrona, niestety włącznie z Janem Bednarkiem prezentuje sią bardzo kiepsko.
15. Burnley
Kto zatrzyma Chrisa Wooda? Nowozelandczyk po przerwie na reprezentacje szaleje na boiskach Premier League i w poniedziałek zapewnił 3 punkty w starciu z Fulham (2:0) tym samym przyklepując utrzymanie zespołu. W ostatnich meczach Burnley nie będzie już grało o nic znaczącego, ale – jak pokazały ostatnie sezony – piłkarze Seana Dyche’a nie odpuszczają w takich sytuacjach i walczą o jak najwyższe miejsce w tabeli.
16. Newcastle
Czy wygrana z Leicester (4:2) to najlepszy mecz w wykonaniu Srok? Moim zdaniem tak. To nie było zwycięstwo oparte na Wilsonie, Saint-Maximinie, czy bramkarzu, jak niekiedy to bywało. To było zwycięstwo całego zespołu. Defensywa – mimo straty dwóch goli – zagrała o wiele bardziej solidnie niż w ostatnich meczach. Pomysł na kontrataki też był, ofensywa Newcastle dopiero teraz zaczęła spełniać oczekiwania, jakie mieliśmy wobec niej przed sezonem. No ale lepiej późno niż wcale.
17. Brighton
Brighton po raz kolejny przegrywa na własne życzenie (1:2 z Wolves). Tym razem nie przez fatalną nieskuteczność i pecha, a przede wszystkim przez niezbyt mądry faul Lewisa Dunka, za który wyleciał z boiska. A jako, że Anglik jest liderem defensywy Mew to nic dziwnego, że po jego zejściu zespół bronił znacznie gorzej i wypuścił z rąk trzy punkty. Spadek im już nie grozi, ale to drużyna z potencjałem nawet na górną połowę tabeli i w następnym sezonie przydałoby się to potwierdzić.
18. Fulham
Na trzy kolejki przed końcem znamy już wszystkich spadkowiczów. Fulham jako jedyny z tych zespołów miało momenty, w których życzyliśmy im utrzymania. Jednak pół sezonu dobrej gry w defensywie to trochę za mało. Fulham mimo nie tak słabej gry w ofensywie nie miało nikogo, kto wziąłby na siebie ciężar zdobywania bramek. Trochę żałuję, że Parker nie wyciągnął więcej z Mitrovicia, bo tuż po awansie to on miał być pierwszoplanową postacią zespołu.
19. West Brom
Po porażce z Arsenalem (1:3) West Brom już na 100% przyszły sezon spędzi w Championship, a Big Sam dopisze sobie do CV pierwszy spadek w trenerskiej karierze. Choć przejął beniaminka z najgorszą kadrą w bardzo trudnym momencie to oczekiwania mogliśmy mieć wyższe. W defensywie to nie był klasyczny zespół Big Sama, dopiero zimowe wzmocnienia sprawiły, że The Baggies zaczęli marsz w górę. Ale niestety za późno i za wolno.
20. Sheffield
Porażka z Crystal Palace (0:2) to kolejny mecz, który pokazał nam, jak bardzo Sheffield odstaje w tym momencie od reszty Premier League. I to pod każdym względem: w defensywie i ofensywie, w sferze mentalnej, pod kątem motywacji. Trzy mecze jeszcze muszą się pomęczyć, a potem nowe otwarcie.
fot.: Manchester City/Twitter