Lech Poznań oficjalnie poinformował nas o decyzji w sprawie umów Pedro Tiby i Mickey’ego van der Harta. Władze Kolejorza doszły do wniosku, że nie przedłużą wygasających kontraktów z — jakby nie patrzeć — ex kapitanami drużyny ze stolicy Wielkopolski.
Latający Holender Lecha
Mickey van der Hart trafił do Lecha w 2019 roku i przez długi czas był „jedynką” pomiędzy słupkami poznańskiego klubu. Łącznie w niebiesko-białych barwach rozegrał 72 spotkania. Tak jak każdy — miewał raz lepsze, raz gorsze momenty. Sympatię wśród części kibiców skradł swoją postawą w półfinałowym starciu Pucharu Polski z Lechią Gdańsk, kiedy mimo kontuzji barku zdecydował o pozostaniu na boisku na serię rzutów karnych. Holenderski bramkarz wybronił wówczas dwie jedenastki. Miało to miejsce w sezonie 19/20. Niestety, ale ówczesna kontuzja wykluczyła go potem na dość długi okres czasu, a lechici i tak odpadli z rozgrywek.
Może i czasami przyprawiał kibiców o zawroty głowy (zdarzały mu się rażące błędy, jak ten w ostatniej kolejce), a jego gra nogami nie była tak wzorowa, jak próbowano nam wmawiać przy transferze, to jednak van der Hart pokazywał serce i oddanie w szatni, jak i na murawie. Za to należy mu się szacunek i nie pozostaje nic innego jak życzyć powodzenia w dalszej karierze. Warto zaznaczyć, że jego losy były już raczej przesądzone od dłuższego czasu, a mimo to trener Maciej Skorża postawił na niego w decydującym momencie sezonu. Z Poznania odejdzie jako Mistrz Polski.
Pedro Tiba deklarował, że jego marzeniem jest zakończenie kariery w Lechu, ale…
Sytuacja z Pedro jest dość skomplikowana. Z jednej strony był wręcz pupilkiem kibiców i wszyscy go szanowali. Dał tej drużynie wiele, zwłaszcza w tragicznych dla niej okresach. Nie musiał nosić opaski kapitańskiej, żeby być prawdziwym liderem. Portugalczyk przybył do Poznania w 2018 roku i do tego momentu zgromadził 142 występy dla pierwszej drużyny Kolejorza (w których zgromadził 13 bramek i 23 asysty). Ten jednak w sierpniu skończy 34 lata, a w tym roku dostawał głównie szansę z ławki rezerwowych. Nie jest to już ten sam Pedro, co z początku swojej przygody.
Ostatecznie nie zdecydowano się z nim przedłużyć kontraktu. Dlaczego? Nie jestem w stanie dzisiaj na to odpowiedzieć. Tiba był zainteresowany, a Lech nawet z samego szacunku mógłby przedłużyć z nim kontrakt. Problematyka rodzi się w momencie wynagrodzenia i długości umowy. Z tego co słychać w mediach — Tiba mało nie chciał, a i mógł oczekiwać nie jednorocznej, a dwuletniej umowy (co nie było Kolejorzowi na rękę).
Władze Lecha musiały sobie zadać pytanie: czy warto? Najwidoczniej stwierdzono, że nie
Pewnie Portugalczykowi nie odpowiadałyby warunki, na których miałby zostać, więc też nie można powiedzieć, że „zrobiłby to za wszelką cenę”. Chociaż historii tej transakcji pewnie przez jeszcze jakiś czas nie poznamy. Z pewnością nie jest to koniec wątku Tiby w Poznaniu, bo coraz głośniej mówi się o jego przenosinach do Legii. Przypomnijmy tylko, że Tiba podczas pobytu w Lechu m.in.: całował herb klubu, mówił o marzeniu zakończenia kariery w poznańskim zespole, a także wielokrotnie zachwycał się miastem i kibicami.
To tylko początek wielkich zmian
Warto nadmienić, że nie będą to jedyne roszady w kadrze Kolejorza w kontekście przyszłego sezonu. Paradoksalnie — będzie ich dość sporo. Co można zmienić w najlepszej kadrze w lidze? Z pewnością niedługo władze Lecha zaprezentują nam wykład o tej tematyce. Rozmowy z Tibą i van der Hartem miały zostać przeprowadzone po zakończeniu sezonu, ale zdobyte mistrzostwo przed kolejką do końca rozgrywek przyspieszyło proces.