Radomiak Radom rozważa zaskakujący transfer. Siedem goli w 12 meczach i burzliwa przeszłość

Didier Lamkel Zé może zostać nowym zawodnikiem Radomiaka Radom. 30-letni Kameruńczyk, który w ubiegłym roku zdobył siedem bramek w dwunastu spotkaniach chińskiej Super League, przebywa już w Polsce. Według Africafoot prowadzi rozmowy z radomskim klubem, natomiast Rafał Jończyk informuje, że zawodnik przechodzi testy i na razie nie podjęto decyzji o jego zatrudnieniu. Nazwisko Lamkela Zé może robić wrażenie, szczególnie jeśli spojrzymy na jego występy w Belgii, Francji czy Turcji. Problem w tym, że równie łatwo znaleźć informacje o kolejnych konfliktach z klubami, które próbowały wykorzystać jego piłkarskie umiejętności.

Siedem goli i dwie asysty w dwunastu ligowych spotkaniach. Tak wyglądał dorobek Didiera Lamkela Zé w chińskim Qingdao Hainiu w 2025 roku. Kameruńczyk nie był zresztą zawodnikiem, który nagle zaczął zdobywać bramki po wyjeździe do Azji. Wcześniej potrafił regularnie trafiać do siatki w Belgii, Francji czy Turcji, a najlepsze występy w barwach Royalu Antwerp pozwoliły mu nawet znaleźć się w reprezentacji narodowej. Mimo to w ostatnich pięciu latach zmieniał kluby z zadziwiającą częstotliwością. Grał między innymi w rosyjskich Chimkach, FC Metz, Kortrijk, Hataysporze, Wydadzie Casablanca oraz Sint-Truiden. W styczniu 2026 roku trafił do kuwejckiego Kazma SC, ale również tam nie pozostał długo. Obecnie jest wolnym zawodnikiem i próbuje znaleźć zatrudnienie w Ekstraklasie.

Koszulka Anderlechtu na treningu Antwerpii. To był dopiero początek

Lamkel Zé mierzy 192 centymetry, ale nie ogranicza swojej gry do walki o górne piłki. Potrafi występować na skrzydle, lubi pojedynki z obrońcami i nie boi się indywidualnych akcji. W sezonie 2020/21 zdobył osiem bramek w 21 ligowych występach Royalu Antwerp, a po opuszczeniu Belgii nadal potrafił pokazywać wysokie umiejętności. Podczas krótkiego pobytu w Chimkach strzelił dwa gole w trzech spotkaniach rosyjskiej ekstraklasy. Wiosną 2025 roku czterokrotnie trafiał dla Sint-Truiden, a następnie poprawił ten wynik w Chinach. Statystyki nie są więc problemem Kameruńczyka. Znacznie trudniej wytłumaczyć, dlaczego w żadnym z wymienionych klubów nie pozostał na dłużej.

Najgłośniejsza historia wydarzyła się jeszcze w Antwerpii. W styczniu 2021 roku Lamkel Zé pojawił się przed klubowym ośrodkiem treningowym w koszulce Anderlechtu, jednego z największych rywali jego pracodawcy. Chciał w ten sposób wymusić zgodę na transfer, ponieważ nie był zadowolony ze swojej sytuacji. Ochrona nie pozwoliła mu wejść na teren obiektu, a zdjęcia Kameruńczyka błyskawicznie obiegły belgijskie media. Piłkarz później przeprosił, ale całe zajście na długo przylgnęło do jego nazwiska. Zresztą problemy z dyscypliną pojawiały się w Antwerpii również wcześniej. Zdarzało mu się opuszczać treningi, a jego relacje z władzami klubu wielokrotnie były napięte.

Nie lepiej wyglądał jego pobyt w Kortrijk. Klub zapłacił za niego latem 2022 roku około 500 tysięcy euro i podpisał trzyletnią umowę. Zaledwie kilka miesięcy później Kameruńczyk publicznie oznajmił, że zamierza odejść podczas zimowego okna transferowego. Uważał, że ze względu na swoje umiejętności zasługuje na występy w lepszej drużynie, a jako potencjalnego nowego pracodawcę wskazywał Ferencváros. W listopadzie został odsunięty od pierwszego zespołu z powodów dyscyplinarnych. Ostatecznie nie trafił jednak na Węgry, lecz do marokańskiego Wydadu Casablanca. W barwach Kortrijk zdążył rozegrać zaledwie dziesięć ligowych spotkań.

Cztery gole w Belgii i kolejne rozstanie

W styczniu 2025 roku Lamkel Zé wrócił do belgijskiej ekstraklasy, podpisując kontrakt z Sint-Truiden. Początek miał obiecujący, ponieważ zdobywał bramki, a drużyna walcząca o utrzymanie potrzebowała właśnie takiego zawodnika. W jedenastu ligowych spotkaniach Kameruńczyk czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Wydawało się, że będzie jednym z najważniejszych piłkarzy klubu w decydującej części sezonu, ale już w marcu sytuacja uległa zmianie.

Belgijski „Het Nieuwsblad” informował o nieobecnościach zawodnika na treningach. Lamkel Zé przedstawiał zwolnienia lekarskie, zmagał się również z problemami zdrowotnymi i nie pojechał z drużyną na zgrupowanie przygotowujące do walki o utrzymanie. Ostatecznie został odsunięty od pierwszego zespołu, a w maju pożegnał się z klubem. Co ciekawe, kilka tygodni wcześniej potrafił jeszcze zdobywać ważne bramki. Sint-Truiden dostało więc niemal dokładnie to, co poprzedni pracodawcy Kameruńczyka – zawodnika mogącego pomóc na boisku, ale również kolejny konflikt, który zakończył jego pobyt w klubie szybciej, niż początkowo zakładano.

Latem Lamkel Zé przeniósł się do Qingdao Hainiu. W dwunastu spotkaniach chińskiej ekstraklasy zdobył siedem bramek i zanotował dwie asysty, będąc jednym z najskuteczniejszych piłkarzy zespołu. W styczniu 2026 roku podpisał natomiast kontrakt z Kazma SC z Kuwejtu, lecz po kilku miesiącach ponownie szukał nowego pracodawcy. Dzisiaj jego nazwisko pojawia się w kontekście Radomiaka.

Radomiak sprawdza Kameruńczyka. Kontrakt jeszcze nie jest przesądzony

Według portalu Africafoot Lamkel Zé otrzymał zainteresowanie również ze strony klubów węgierskich i saudyjskich, ale obecnie najbliżej mu do przenosin do Polski. Rafał Jończyk przekazał, że piłkarz przyjechał do Radomia kilka dni temu i przechodzi testy, które mają potrwać jeszcze przez najbliższe dni. Dopiero po ich zakończeniu klub podejmie decyzję o ewentualnym podpisaniu kontraktu. Nie ma więc podstaw, by przedstawiać transfer jako przesądzony.

Radomiak znajduje się w trudnej sytuacji sportowej. Po dwunastu kolejkach ma zaledwie osiem punktów i zajmuje przedostatnie miejsce w Ekstraklasie, a ostatnie ligowe zwycięstwo odniósł pod koniec sierpnia. Zespół Johna Carvera potrzebuje zawodników, którzy będą potrafili szybko poprawić jego grę ofensywną. Lamkel Zé pod względem umiejętności i doświadczenia wygląda na interesującego kandydata, tym bardziej że można go pozyskać bez kwoty odstępnego. Jednocześnie historia jego poprzednich transferów pokazuje, że samo sprowadzenie dobrego piłkarza nie gwarantuje jeszcze udanego wzmocnienia.

Warto przy tym pamiętać, że Radomiak nie jest pierwszym klubem, który dostrzega w Kameruńczyku okazję. Podobnie myślano w Kortrijk czy Sint-Truiden, gdzie początkowe nadzieje szybko ustępowały miejsca problemom. Oczywiście nie oznacza to, że identyczny scenariusz musi powtórzyć się w Polsce. Lamkel Zé we wrześniu skończył trzydzieści lat, a jego ostatnie statystyki z Chin pokazują, że nadal potrafi strzelać gole. Pozostaje tylko pytanie, czy Radomiak będzie miejscem, w którym wreszcie zatrzyma się na dłużej. Na razie pewne jest jedno – zanim klub zdecyduje się na kontrakt, ma kilka dni, żeby przyjrzeć się nie tylko jego umiejętnościom, lecz także przygotowaniu fizycznemu i podejściu do treningów.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →