Lechia Gdańsk pokonała Unię Skierniewice 3:2 w meczu 13. kolejki Betclic 1. Ligi, choć jeszcze na nieco ponad dwadzieścia minut przed końcem przegrywała z ostatnią drużyną tabeli. Goście dwukrotnie wychodzili na prowadzenie za sprawą Bartosza Bidy, ale gospodarze za każdym razem potrafili odpowiedzieć. Dwie bramki Władysława Blanuty pozwoliły odrobić straty, a w 83. minucie zwycięstwo zapewnił Artur Szach. Po dwóch kolejnych porażkach Lechia wreszcie się przełamała i przynajmniej tymczasowo objęła prowadzenie w pierwszoligowej tabeli.
Jeszcze kilkanaście dni wcześniej Gdańszczanie mogli być zadowoleni ze swojej dyspozycji. Cztery kolejne zwycięstwa ligowe, w tym derbowa wygrana z Arką Gdynia, pozwoliły im zbliżyć się do czołówki rozgrywek. Później przyszła jednak porażka 1:2 z Puszczą Niepołomice, a w środę Lechia została rozbita przez Jagiellonię Białystok aż 0:6 w Pucharze Polski. W sobotę podopieczni Władysława Łupaszki mieli okazję przynajmniej częściowo zatrzeć złe wrażenie. Rywal wydawał się odpowiedni, ponieważ Unia Skierniewice zajmowała ostatnie miejsce w tabeli, nie wygrała żadnego z pięciu poprzednich spotkań ligowych i przyjechała do Gdańska bez kilku ważnych zawodników, w tym Kamila Sabiłły.
Dwa gole Bidy i kolejne problemy defensywy Lechii
Początek meczu szybko pokazał, że gospodarzy nie czeka łatwe popołudnie. Już w 5. minucie fatalnie zachował się Samuel Kopasek, a jego pomyłkę wykorzystał Bartosz Bida. Unia niespodziewanie prowadziła 1:0 i przez następne kilkanaście minut skutecznie utrudniała Lechii prowadzenie gry. Gdańszczanie mieli problemy z dokładnością podań, a pressing beniaminka często zmuszał ich do pośpiesznego pozbywania się piłki. Swoich okazji nie wykorzystali Blanuta i Szach, natomiast po drugiej stronie boiska próbował szczęścia Damian Gąska. Jego uderzenie zatrzymał Kacper Łopata. Lechia zaczęła grać lepiej dopiero po upływie dwudziestu minut. W 24. minucie Artur Szach dośrodkował z bocznego sektora boiska, a Władysław Blanuta pokonał Stanisława Pruszkowskiego strzałem głową. Gospodarze złapali właściwy rytm i coraz częściej przedostawali się pod pole karne Unii. Bliski zdobycia kolejnego gola był Tomasz Wójtowicz, ale zwlekał z uderzeniem na tyle długo, że obrońcy zdążyli go zablokować. Lechia miała przewagę, lecz ponownie dała się zaskoczyć. W 40. minucie Bartosz Bida otrzymał dalekie podanie z głębi pola, opanował futbolówkę i płaskim strzałem po raz drugi pokonał Axela Holewińskiego.
Dla gospodarzy był to kolejny niepokojący sygnał dotyczący gry obronnej. Zespół, który kilka dni wcześniej stracił sześć bramek z Jagiellonią, tym razem pozwolił dwukrotnie pokonać swojego bramkarza ostatniej drużynie pierwszoligowej tabeli. Jeszcze przed przerwą Lechia straciła również Tomasza Neugebauera. Kapitan doznał urazu podczas akcji defensywnej i musiał opuścić boisko. Zastąpił go Bartosz Szczepankiewicz, a Gdańszczanie schodzili do szatni, przegrywając 1:2.
Kopasek odkupił winy, Szach zapewnił zwycięstwo
Po przerwie Lechia próbowała od razu narzucić rywalom własne warunki, ale jej akcjom długo brakowało dokładności. Samuel Kopasek sprawdził Pruszkowskiego uderzeniem z rzutu wolnego, a później mocno strzelał również Artur Szach. Bramkarz Unii poradził sobie jednak z obiema próbami. Goście nie ograniczali się przy tym do obrony korzystnego wyniku. W 60. minucie Jan Mierzwa przeprowadził indywidualną akcję, minął Danyłę Beskorowajnego, lecz zatrzymał go Kacper Łopata. Mimo przewagi gospodarzy Unia nadal potrafiła zagrozić ich bramce.
W 66. minucie Łupaszko zdecydował się na dwie zmiany, wprowadzając Bakary’ego Sonko i Christo Iwanowa. Niedługo później Lechia wreszcie doprowadziła do wyrównania. W 69. minucie dośrodkowanie Kopaska z rzutu wolnego wykorzystał Blanuta, który zdobył swoją drugą bramkę w spotkaniu. Dla słowackiego obrońcy była to ważna akcja, szczególnie po błędzie z początku meczu. Gospodarze mieli jeszcze ponad dwadzieścia minut, żeby powalczyć o komplet punktów, ale niewiele brakowało, a ponownie musieliby odrabiać straty. W 74. minucie świetną okazję miał bowiem Antoni Burkiewicz. Zawodnik Unii oddał groźny strzał, lecz Holewiński popisał się znakomitym refleksem i uratował Lechię przed utratą trzeciej bramki. Była to jedna z najważniejszych interwencji tego spotkania. Zamiast kolejnego prowadzenia gości, kilka minut później kibice w Gdańsku zobaczyli akcję, która rozstrzygnęła mecz. W 83. minucie Tomasz Wójtowicz podał do Artura Szacha, a Ukrainiec zdecydował się na uderzenie. Pruszkowski nie poradził sobie ze strzałem i piłka znalazła się w siatce. Lechia po raz pierwszy tego popołudnia prowadziła, a Unii pozostało już niewiele czasu na odpowiedź. Goście próbowali jeszcze odwrócić losy spotkania, ale nie zdołali doprowadzić do remisu. Gospodarze utrzymali wynik 3:2 i mogli świętować siódme ligowe zwycięstwo w sezonie.
Po trzynastu kolejkach Lechia ma 22 punkty, co przynajmniej do rozegrania pozostałych spotkań pozwoliło jej wskoczyć na pierwsze miejsce w tabeli Betclic 1. Ligi. Unia pozostała na ostatniej pozycji z jedenastoma punktami, choć w Gdańsku była naprawdę blisko sprawienia niespodzianki. Dla gospodarzy najważniejsze są oczywiście trzy punkty i przełamanie po ostatnich niepowodzeniach. Władysław Łupaszko nie może jednak przejść obojętnie obok kolejnych błędów defensywy. Lechia straciła osiem bramek w dwóch ostatnich spotkaniach, a przeciwko Unii uratowała ją nie tylko skuteczność Blanuty i Szacha, ale również świetna interwencja Holewińskiego w końcówce.
Lechia Gdańsk – Unia Skierniewice 3:2 (1:2)
Władysław Blanuta (24′, 69′), Artur Szach (83′) – Bartosz Bida (5′, 40′).


