PO TOPOLSKU #8: Holenderski Xavi! Jak Hiszpan otrzymał szansę na ponowne zaistnienie?

Xavi Hernandez w sierpniu 2026 został mianowany nowym selekcjonerem reprezentacji Holandii. Hiszpan stanął przed ogromną szansą odbudowania swojego wizerunku. Po rozstaniu z FC Barceloną, trener długo czekał na kolejną pracę. Doczekał się satysfakcjonującej go oferty i zabrał się do pracy. Co tak naprawdę oznacza ta decyzja i dlaczego akurat Holandia? Federacja postanowiła nieco zaryzykować i możliwe, że wyjdzie na tym bardzo dobrze.

Początki w nikomu nie znanej lidze

Xavi karierę piłkarską zakończył w katarskim Al-Saad. W lipcu 2019 roku płynnie przeszedł z roli kapitana zespołu do roli jego pierwszego trenera. Spędził tu ponad dwa lata, budując drużynę opartą na absolutnej dominacji na krajowym podwórku. Jednak jego początki w Al-Sadd jako pierwszego trenera były trudne i spotkały się z krytyką kibiców po kilku bolesnych porażkach. Szybko jednak opanował sytuację, a jego ponad dwuletnia kadencja okazała się absolutną dominacją na krajowym podwórku.

Przeniósł do Kataru klasyczną barcelońską filozofię tiki-taki, stawiając na wysokie posiadanie piłki, ofensywne ustawienie (często 3-4-3 lub 4-3-3) i widowiskowy styl gry. Poprowadził zespół w 96 oficjalnych meczach, notując rewelacyjną średnią 2,20 punktu na mecz (66 zwycięstw, 13 remisów, 17 porażek). Hiszpan wywalczył aż 7 trofeów: Mistrzostwo Kataru (2020/21 – bez ani jednej porażki w sezonie), 2x Puchar Emira (2020, 2021), 2x Puchar Kataru (2020, 2021), Puchar Gwiazd Kataru (2019/20) oraz Superpuchar (Sheikh Jassem Cup 2019).

Drużyna grała niezwykle widowiskowo. Potrafiła regularnie wygrywać mecze ligowe różnicą 5-6 bramek, całkowicie tłamsząc rywali kulturą organizacji gry. Jedynym niedosytem był brak spektakularnego sukcesu w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.

Na papierze wszystkie wymienione sukcesy wyglądają bardzo fajnie. Jednak pamiętajmy o tym, że jest to tylko i wyłącznie liga katarska. Nie przeszkadzało to Joanowi Laporcie, który postanowił zgłosić się po usługi wciąż niedoświadczonego szkoleniowca. Miłość do Barcelony Xaviego nie zna granic i pomocnik bez chwili zawahania przyjął propozycję. Xavi zdecydował się nawet partycypować w opłaceniu własnej klauzuli wykupu (ok. 5 mln euro), byle tylko pomóc ukochanemu klubowi w trudnym momencie.

Praca marzeń i sukces

Gdy w październiku 2021 roku zwolniono Ronalda Koemana, Barcelona znajdowała się na 9. miejscu w tabeli La Liga. Grała bezbarwnie i groziło jej historyczne wypadnięcie z miejsc gwarantujących Ligę Mistrzów. Prezydent Joan Laporta postawił na Xaviego z kilku kluczowych powodów. Klub pilnie potrzebował odbudowy tożsamości sportowej. Xavi, jako ucieleśnienie stylu tiki-taka z ery Guardioli, gwarantował powrót do tradycyjnego, ofensywnego stylu gry opartego na posiadaniu piłki (tzw. „DNA Barçy”).

Barcelona miała wówczas młody, rozbity psychicznie zespół, w którym wchodzili do gry tacy zawodnicy jak Pedri czy Gavi. Status Xaviego jako absolutnej legendy klubu dawał mu natychmiastowy szacunek u weteranów oraz rolę idealnego mentora dla młodzieży. Samo zatrudnienie ulubieńca kibiców było dla Joana Laporty ruchem idealnym pod kątem wizerunkowym. Legenda na ławce trenerskiej kupowała czas i uspokajała nastroje na trybunach, co przy gigantycznym kryzysie finansowym klubu było bezcenne. Xavi zyskał już na samym początku kadencji. Swoje rządy rozpoczął od natychmiastowego przywrócenia żelaznej dyscypliny, wprowadzając twarde zasady takie jak m.in. obowiązkowe wspólne posiłki i kontrola czasu wolnego.

Kibice oczekiwali powrotu do ultraofensywnego, widowiskowego stylu Pepa Guardioli. Rzeczywistość kadrowa i finansowa zweryfikowała te plany. W sezonie 2022/2023 Barcelona zdobyła mistrzostwo Hiszpanii nie dzięki widowiskowej ofensywie, ale historycznie genialnej defensywie. Xavi stworzył formację obronną zwaną przez media BACK (Balde, Araujo, Christensen, Kounde). Barcelona wygrała ligę, tracąc zaledwie 20 bramek w 38 meczach i notując aż 26 czystych kont, z czego mnóstwo meczów kończyło się pragmatycznym wynikiem 1:0. Kluczem w taktyce było też przejście na system z fałszywym skrzydłowym (często Gavi), tworzącym czteroosobowy diament w środku pola.

Zmiana planów i plus całej kadencji

Kolejny rok już nie był taki łatwy i przyjemny. Sezon 2023/24 to w pewnym sensie jeden wielki chaos i utrata kontroli. Po odejściu Sergio Busquetsa zespół stracił balans. Barcelonie brakowało defensywnego pomocnika z najwyższej półki. Oriol Romeu nie udźwignął powierzonej mu roli, przez co formacja obronna kompletnie się posypała. Drużyna zaczęła tracić mnóstwo bramek i punktów, co ostatecznie kosztowało Xaviego posadę.

Jednak wcale nie wszystko było złe. Najtrwalszym dziedzictwem Xaviego w Barcelonie pozostanie odwaga w stawianiu na młodych wychowanków. To on dał szansę zawodnikom, którzy dziś stanowią o sile klubu i reprezentacji Hiszpanii. Lamine Yamal zadebiutował u Xaviego w wieku zaledwie 15 lat, 9 miesięcy i 16 dni. Stał się najmłodszym debiutantem w historii klubu w XXI wieku. Xavi stopniowo wprowadzał go do pierwszego składu, chroniąc przed presją. Gaviego i Pedriego ukształtował jako duet środkowych pomocników. Szkoleniowiec dał im pełne zaufanie i swobodę, porównywalną do tej, jaką sam miał z Iniestą. Natomiast Pau Cubarsi oraz Fermín Lopez zostali wrzuceni na głęboką wodę w sezonie 2023/24 i błyskawicznie stali się kluczowymi postaciami zespołu.

Pomimo kryzysu w ostatnim sezonie, Xavi odszedł z Barcelony ze średnią 2,07 punktu na mecz oraz dwoma ważnymi trofeami. Przy tamtych realiach finansowych klubu było to wynikiem ponad stan. Kadencja Xaviego obfitowała też w kontrowersje sędziowskie i słynną „wojnę nerwów” z mediami, która mocno wpłynęła na jego psychikę.

Rozstanie Xaviego z FC Barceloną wiosną 2024 roku było jednym z najbardziej burzliwych i emocjonalnych momentów w najnowszej historii klubu. Towarzyszyło mu poczucie ogromnego psychicznego wycieńczenia trenera oraz nagła, zakulisowa zmiana decyzji ze strony prezydenta Joana Laporty. Xavi wielokrotnie powtarzał na konferencjach prasowych, że bycie trenerem Barcelony to praca „okrutna, nieprzyjemna i toksyczna”. Głównym powodem, dla którego już w styczniu 2024 roku chciał zrezygnować, było ogromne poczucie braku szacunku ze strony katalońskich mediów i środowiska skupionego wokół klubu.

Nieprzyjemne pożegnanie

Nawet po zdobyciu mistrzostwa Hiszpanii w 2023 roku, styl gry jego drużyny był nieustannie krytykowany. Lokalne media żądały od niego „spektaklu” w każdym meczu, ignorując fakt, że klub zmagał się z gigantycznym kryzysem finansowym. Krytyka szybko przekroczyła granice sportu. Xavi czuł, że niezależnie od wyników, z góry skazywano go na porażkę. Wspominał, że presja ta niszczyła jego życie prywatne i zdrowie psychiczne, sprawiając, że czuł się bezradny. Po odejściu wprost ostrzegał swojego następcę, Hansiego Flicka: „Będziesz cierpiał, to niezwykle trudne miejsce”

Największy szok wywołał moment z końcówki kwietnia 2024 roku. Joan Laporta podczas wspólnej konferencji prasowej, roniąc łzy, ogłosił, że namówił Xaviego na pozostanie na kolejny sezon. Zaledwie miesiąc później ten sam Laporta go zwolnił. Bezpośrednim zapalnikiem miała być wypowiedź Xaviego z maja 2024 roku. Trener publicznie i niezwykle szczerze ocenił sytuację ekonomiczną klubu. Powiedział, że kibice muszą zrozumieć, iż Barcelona z powodu braku pieniędzy nie jest obecnie w stanie konkurować na rynku transferowym z Realem Madryt czy innymi potęgami Europy.

Słowa te doprowadziły Laportę do furii. Prezydent Barcelony budował narrację sukcesu i zapewniał, że klub wraca do finansowej elity. Wypowiedź Xaviego uznał za zdradę, brak wiary w obecny skład oraz podkopywanie pozycji zarządu. Laporta uznał, że drużyna potrzebuje trenera z nowym impulsem, a nie kogoś, kto publicznie wątpi w sukces. Dodatkowym elementem konfliktu były plany kadrowe. Media ujawniły, że w raporcie przygotowanym na nowy sezon Xavi domagał się odejścia kilku kluczowych graczy, w tym Roberta Lewandowskiego, którego uważał za zbyt dużego obciążenie dla budżetu płacowego w stosunku do wieku. Dla Laporty, który sprowadzał Polaka jako twarz swojego projektu, było to nie do zaakceptowania. Ostatecznie, po dniach milczenia i unikania trenera, Laporta spotkał się z Xavim w klubowej bazie i zakomunikował mu decyzję o zwolnieniu, co zamknęło ten pełen napięć etap w historii klubu.

Na pomoc pomarańczowym

Xavi objął funkcję selekcjonera reprezentacji Holandii 12 sierpnia 2026 roku. Podpisał z federacją kontrakt obowiązujący do końca mistrzostw świata w 2030 roku. Dyrektor federacji Nigel de Jong wyznał podczas konferencji, że Xavi był trzecim wyborem federacji – po Pepie Guardioli oraz Arne Slocie. Hiszpan zapowiedział powrót do klasycznego ustawienia 4-3-3 lub 4-3-2-1 oraz futbol opartego na dominacji i posiadaniu piłki.

Xavi zaliczył obiecujący początek w roli selekcjonera reprezentacji Holandii. Pozostaje niepokonanym w swoich pierwszych spotkaniach. Jest pierwszym zagranicznym szkoleniowcem kadry Oranje od 48 lat (od czasów Ernsta Happela w 1978 roku). Hiszpan stopniowo wdraża swoją wizję gry opartej na dominacji. Asystentem Xaviego w holenderskiej kadrze został jego brat, Oscar Hernández. Zgodnie z zapowiedziami z konferencji prasowej, w strukturach sztabu znaleźli się również holenderscy specjaliści, aby zapewnić płynne wejście w kulturę tamtejszej piłki i doskonałą znajomość realiów.

Pod wodzą Xaviego reprezentacja Holandii rozegrała jesienią 4 mecze, notując bilans 2 zwycięstw i 2 remisów. Debiut Xaviego miał miejsce przeciwko drużynie prowadzonej przez również debiutującego Jurgena Kloppa. Punkt w prestiżowym starciu przeciwko Niemcom uratował Cody Gakpo. Następnie przyszło pierwsze zwycięstwo odniesione na trudnym terenie w Belgradzie. W Grecji padł remis po zaciętym starciu. Z kolei z Serbią Oranje wygrali 2:1 i awansowali na szczyt tabeli grupy A2.

Wyniki na starcie bronią nowego selekcjonera, Xavi publicznie tonuje nastroje. Domaga się poprawy w wielu aspektach czysto piłkarskich. W swoich wypowiedziach medialnych po październikowych meczach podkreślał, że skupia się na budowaniu mentalności „rodziny”, w której zawodnicy walczą skrajnie jeden za drugiego. Zauważa duży margines do progresu, jeśli chodzi o płynność gry, jako że jego celem jest całkowita dominacja na boisku i wysoki poziom kreatywności. Związek wiąże z całym projektem ogromne nadzieje. Głównym celem postawionym przed Hiszpanem jest zbudowanie silnego zespołu na turniej Euro 2028 oraz mistrzostwa świata w 2030 roku.

Czas wykorzystać szansę

Trzeba pamiętać, że Xavi Hernandez pozostawał bez zatrudnienia przez ponad dwa lata (od rozstania z FC Barceloną w maju 2024 roku do sierpnia 2026 roku). Praca w Barcelonie kosztowała go ogromną ilość energii. Jak już wspominałem, Xavi wielokrotnie powtarzał w mediach, że bycie trenerem Dumy Katalonii to niezwykle wycieńczające i „toksyczne” doświadczenie pod względem presji medialnej i społecznej. Po zwolnieniu z klubu zadeklarował, że potrzebuje dłuższego urlopu na podreperowanie zdrowia psychicznego i regenerację.

W lipcu 2026 roku Xavi wprost wyjaśnił w wywiadzie dla RNE Deportes, dlaczego odrzucał oferty z klubów. Podkreślił, że praca w klubie ze względu na codzienne obowiązki drastycznie ograniczała jego czas dla bliskich. Chciał być blisko dorastających dzieci, dlatego celowo czekał na stanowisko selekcjonera reprezentacji, które gwarantuje zupełnie inną specyfikę i mniejszą intensywność pracy.

Nazwisko Hiszpana regularnie pojawiało się w spekulacjach medialnych. Był łączony m.in. z klubami angielskiej Premier League, reprezentacją Maroka czy Ajaksem Amsterdam. Xavi odrzucał jednak te propozycje, czekając na ofertę idealnie dopasowaną do jego filozofii opierającej się na szkole Johana Cruyffa. Gdy pojawiła się propozycja od holenderskiego związku piłki nożnej, uznał to za idealny moment i wyzwanie zgodne z jego piłkarskim DNA.

Zatem skoro Xavi tyle czekał i się doczekał to teraz musi pokazać magię swoich umiejętności trenerskich. Może rzeczywiście jako selekcjoner będzie się lepiej sprawdzał. Presja jest tak samo ogromna jak w największych europejskich klubach, lecz o reprezentacji mówi się w przeciągu roku nieco mniej niż o klubach. Grania jest o wiele mniej, a co za tym idzie samych treningów i innych aktywności z tym związanych także. Hiszpan ma w swoich rękach ciekawy i przyszłościowy projekt. Praca w holenderskiej federacji jest dla niego swego rodzaju weryfikacją i drugą szansą. Nie wypadałoby tego zmarnować…

Mateusz Topolski
Mateusz Topolski
Pasjonat futbolu niemal w każdym wydaniu. Wierny fan Lecha Poznań i wszystkiego co romantyczne oraz inspirujące w piłce nożnej. Poza tym chętnie spoglądam na F1, tenis ziemny i siatkówkę.

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →