Zwolnienie z klubu, awans do reprezentacji. Polska osobliwość trenerska

Wyobraźcie sobie trenera, który w ośmiu ostatnich spotkaniach wywalczył dokładnie jeden punkt. Jego całościowy dorobek to 1,24 pkt na mecz, czyli gorszy niż to, co wykręcał Widzew Łódź pod wodzą Patryka Czubaka. Mimo dużego zaufania rozczarował na pełnej linii. Nie sprostał oczekiwaniom, zostawiając swój zespół w strefie spadkowej. Brzmi ponuro? A jednak zwolniony właśnie Kosta Runjaić stał się dziś medialnym kandydatem na nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Wróć! Jednym z kilku kandydatów, bowiem od lat przywoływani są także inni trenerzy, których wyniki dalekie są od idealnych. Skąd wynika przedziwna, bezgraniczna wiara, że dany szkoleniowiec byłby idealny dla naszej kadry narodowej?

Runjaić na stanowisku trenera Udinese wytrzymał ponad dwa sezony

W pierwszym jego zespół finiszował na 12. miejscu, w drugim na lokacie numer 10. Był to zresztą najlepszy wynik klubu od trzynastu lat. Obecnie Udinese szoruje po dnie tabeli, a gorszy dorobek ma tylko fatalna Venezia. Czy Niemiec swoją pracą w Udine przyciągnie zainteresowanie silniejszych włoskich klubów? Śmiem wątpić. Być może znajdą się przedstawiciele Serie A zainteresowani podjęciem współpracy, ale Runjaić po prostu osiągał solidne wyniki, aż w końcu jego zespół zaczął grać dużo poniżej oczekiwań. Trudno oceniać, by przekonało to włodarzy włoskich drużyn z topu. Tymczasem w Polsce wystarczyło kilka godzin od informacji o zwolnieniu, by Niemiec zaczął być przedstawiany jako potencjalny zbawca reprezentacji.

A przecież sama praca Runjaicia w Legii nie była sielanką i nie brakowało słów krytyki. Przykładowo Cezary Miszta w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” opowiadał, że Runjaić nie podawał mu ręki, a nawet zabronił wchodzenia do szatni pierwszego zespołu. Bramkarz nie rozumiał takiego traktowania, tym bardziej że nikt nie wyjaśnił mu powodów odsunięcia od drużyny. Z kolei Patryk Sokołowski w wywiadzie dla Goal.pl przyznawał, że szkoleniowiec kilkukrotnie zapowiadał mu występ w konkretnym spotkaniu, po czym zmieniał zdanie. Szkoleniowca krytykowano także za niechęć do młodych graczy. Igor Strzałek, Filip Rejczyk czy Jan Ziółkowski nie mogli liczyć na regularne występy, a Runjaić przekonywał publicznie, że Legia nie jest miejscem, w którym piłkarze mają się rozwijać, ponieważ klub potrzebuje natychmiastowych wyników. Niemiec wykonał w Warszawie kawał dobrej roboty, ale pozostawił po sobie również sporo znaków zapytania. Trudno więc zrozumieć, dlaczego w dyskusji o reprezentacji Polski tak chętnie przypomina się jego sukcesy, a znacznie rzadziej problemy, które doprowadziły do rozstania z Legią.

Na pracę z czołowymi klubami Italii nie ma też co liczyć Maciej Skorża

Szkoleniowiec stał się dość nieoczekiwanie ulubieńcem polskich mediów po zwycięstwie w Azjatyckiej Lidze Mistrzów z Urawą Reds. Mało kto pamięta, że przygodę z tymi rozgrywkami rozpoczął od… finałowego dwumeczu. Rola Polaka to tylko i aż poprowadzenie Urawy w obu starciach z Al-Hilal. Sukces nie otworzył przed Skorżą możliwości pracy w silniejszych europejskich ligach, a po krótkiej przerwie ponownie podjął się pracy z tym samym klubem. Drugie podejście było nieporównywalnie mniej ekskluzywne i zwieńczyło się serią siedmiu kolejnych porażek, w tym dwóch po rzutach karnych. Mimo to Skorża to dziś prawdopodobnie najpoważniejszy konkurent Runjaicia, gdyby Cezary Kulesza zdecydował się na zwolnienie Jana Urbana. Swoją drogą, sam Urban także trafił do kadry po wcześniejszym zwolnieniu w Górniku Zabrze. To chyba już taka tradycja…

Ciszej ostatnio o osobie Nenada Bjelicy, chociaż jego nazwisko i tak wraca, gdy któryś polski klub z topu zmienia szkoleniowca

Chorwat od połowy października prowadzi turecki Samsunspor, a pracę zaczął od trzech kolejnych porażek. Jego ostatnie kadencje w Unionie Berlin czy Dinamie Zagrzeb śmiało nazwać można katastrofami. W obu przypadkach szybko okazywało się, że szkoleniowiec, któremu jeszcze niedawno przypisywano ogromne umiejętności, nie potrafi poprawić wyników zespołu. Nie przeszkadza to jednak w regularnym przypominaniu jego nazwiska przy kolejnych zmianach trenerów w Polsce. Zupełnie jakby świat zatrzymał się 5-6 lat temu.

Mam wrażenie, że polskie środowisko piłkarskie żyje momentami w wyimaginowanym świecie. Nie patrzy na to, jakie wyniki ostatnio notowali wspomniani wyżej panowie. Runjaić to ten, który wygrał kilka prestiżowych spotkań w Serie A. Skorża jest zwycięzcą Azjatyckiej Ligi Mistrzów, a Bjelica tym, który kiedyś pokonał Atalantę w Champions League. Nie zastanawiamy się, czy były to jednostkowe sukcesy, po których następowały fale kolejnych niepowodzeń. Nie bierzemy też pod uwagę, że praca selekcjonera różni się od codziennego prowadzenia klubu. Chcemy trenera, który kiedyś „coś osiągnął”. To trochę tak, jakbyśmy chcieli wygrać miliony i jeździli do kolektury w sąsiedniej wsi, bo ktoś tam pięć lat wcześniej puścił zwycięski kupon. Skoro się wtedy udało, to też musi! Nie potrafią przewidzieć czy Runjaić byłby lepszym wyborem niż dalsza wiara w powodzenie z Urbanem. Nie wiem, czy lepszym wyborem jest powrót Brzęczka czy szansa dla Skorży. Być może doczekam się czasu, w którym kandydaci do prowadzenia kadry będą wybierani merytorycznym kluczem. Obserwując to, co obecnie dzieje się w mediach, mam jednak wątpliwość czy nastąpi to szybko…

Marcin Pietkiewicz
Marcin Pietkiewiczhttps://marcin-pietkiewicz.pl/
Założyciel i redaktor naczelny serwisu Mistrzowie Polski, który tworzy i rozwija od 2017 roku. Autor analiz, komentarzy i tekstów poświęconych przede wszystkim polskiej oraz europejskiej piłce nożnej. Poza działalnością sportową zawodowo zajmuje się zarządzaniem kryzysowym, ochroną ludności i obroną cywilną. Współautor książki „Droga na Mundial”.https://marcin-pietkiewicz.pl/

Podobne

AUTOPROMOCJA Masz dziecko w wieku 7–18 lat? Sprawdź bezpłatną grę edukacyjną Misja: Bezpieczni →